Porządkowanie szafy

1280x800
Żródło: http://agatanowicka.com/clothing-personal-work/

Problem z minimalizmem zaczęłam mieć w sobotę. Wcześniej zjawisko to istniało sobie gdzieś tam, ja przyglądałam mu się z bezpiecznej odległości, jak również zza płotu, nie wadziliśmy sobie. A tu nagle bach: przeczytałam poradnik, bo blogerka napisała, a ja czytam rzeczy, które napisały blogerki, nawet jeśli tematyka do mnie przemawia tak sobie. I żebyż to jeszcze dobry poradnik, żeby się z jego stron wylewał rozsądek i nieoczekiwanie użyteczne rozwiązania, to nie. Wylewało się to co zwykle, ani szczególnie złe, ani szczególnie dobre, a dla czytelniczek bloga (który sam w sobie jest w porządku) przede wszystkim wtórne i jakoś nudniej napisane.Czytaj dalej »

Grzeszne przyjemności

Guilty pleasures tłumaczy się podobno jako grzeszne przyjemności. Niech będzie, kimże ja wszak jestem, żeby zgłaszać obiekcje. Oprócz tego, rzecz jasna, że magistrą przekładoznawstwa. Ze studiów wyniosłam jednak przekonanie, że „no jakoś mi nie pasuje” jako argument sprawdza się słabo w porywach do wcale.Czytaj dalej »

Złote sandałki

IMG_5927Dawno temu, gdy miałam siedem albo osiem lat, pojechaliśmy na wakacje do Chorwacji. Pamiętam, że szybko przeczytałam wszystkie książki, które ze sobą wzięłam (ten nawracający problem wiele lat później miał rozwiązać czytnik), w związku z czym zaczęłam interesować się cudzymi. Ojciec czytał wtedy „Dzienniki” Kisielewskiego. Też chciałam. „To jest o nudnych rzeczach,” — powiedział mi ojciec. — „a nie o tym, że na przykład autor kupił sobie buty”. Zrozumiałam wówczas, że dzieła autobiograficzne dzielą się na takie, w których autor pisze o tym, że kupił sobie buty, i takie, w których nie. Ważna życiowa lekcja.Czytaj dalej »

100!

grwl1a
Najpierw muszę się, rzecz jasna, obudzić. Tu uwieczniono moment pierwszego budzika.

To jest moja setna notka. Długo zastanawiałam się, czy fakt ten wymaga uczczenia, a jeśli tak, to czy stosowna będzie na tę okoliczność minuta ciszy. Ostatecznie zdecydowałam, że minutę ciszy każdy czytelnik może odprawić we własnym zakresie, jeśli ma ochotę, ja natomiast powinnam zrobić coś więcej. Na przykład wrzucić coś, czego jeszcze na niniejszym blogasku nie było i wątpliwe, żeby się miało powtórzyć. Wybór padł na temat inspirowany YouTube’em, gdzie tego typu filmy pojawiają się dosyć często. Przed państwem: GRWL, czyli Get Ready with Lemur w czterech obrazkach (było sześć, ale dwa brzydkie).Czytaj dalej »

Przeczytane w lipcu 2016

Wróciłam wczoraj na ojczyzny łono. Jeszcze w autokarze sądziłam, że uda mi się wieczorem usiąść i napisać notkę, ale myliłam się, w domu okazało się bowiem, że potwornie mi się nie chce. Być może powinnam się do tego nie przyznawać i zwalić winę na jakieś obiektywne przeszkody, wierzę jednak, że mi wybaczycie. Każdemu wszak zdarzają się dni, kiedy woli usiąść na kanapie i poczytać, zupełnie jakby przez ostatni miesiąc nie łykał książek jak młody pelikan.Czytaj dalej »

Pamiętniki z wakacji #3

IMG_5563
To rzecz jsna nie jest nasza łódka, ale jest malownicza

Wycieczka nad Jezioro Szkoderskie jest bardzo relaksująca. Z autokaru pakują nas na łódkę, na której pijemy rakiję (Mateusz jeden łyk, ja jeden kieliszek) i wino, jemy słodycze z miodem i ser, a potem skaczemy do wody tak ciepłej, jakby ktoś ją nam nalał do wanny. Pływamy w grupie, ławicą turystów. Później łódka dowozi nas do miejscowości, w której ma się znajdować muzeum z wypchanymi zwierzętami, ale się nie znajduje. Kobieta w informacji turystycznej, umalowana jak vlogerka urodowa, sugeruje, byśmy pojechali tam autobusem, czego jednak nie robimy, bo rezydentki nie dały nam na to dość czasu wolnego. Zamiast tego idziemy do restauracji, gdzie zamawiamy endemiczną ukleję z surówką i ziemniakami, a także powodujemy mętlik w głowie kelnera, mówiąc do niego jednocześnie najlepszą amerykańską angielszczyzną Mateusza i moim kreatywnym ogólnosłowiańskim. Po angielsku pracuję, na urlopie chcę być jak Niania Ogg: pojedyncze lokalne słowa, prosty polski, dużo pokazywania palcem. Bawi mnie to.Czytaj dalej »