Ciasto francuskie a moralność

Ostatnio Mateusz wyjechał na weekend. Okazało się w związku z tym, że muszę samodzielnie zadbać o obiad, co nie zdarza mi się często. Zazwyczaj w takiej sytuacji gotuję sobie ogórkową i jem, póki się nie skończy albo ignoruję istnienie obróbki termicznej i żywię się kanapkami. Tym razem było inaczej, po głowie bowiem od paru dni chodziła mi idea jakiejś potrawy zawierającej ciasto francuskie i dużo cheddara.Czytaj dalej »

Wyszłam ze strefy komfortu

Była sobota i padał deszcz. Ja miałam katar, ból gardła i to uczucie w plecach, które ma się tylko przy gorączce. Zupełnie nie chciało mi się nigdzie iść, ale wyszłam, bo skoro zdecydowałam się na ten krok, chciałam doprowadzić sprawę do końca. Pojechałam tramwajem, nie rowerem. Po drodze wstąpiłam do apteki, kupiłam termometr i ibuprom, jak również wkładki do butów. A potem powlekłam się na miejsce. Zrobiono mi kawę, za dużą i za gorącą, ale relatywnie dobrą, i kazano czekać. Czekałam. Krótko. Nie zdążyłam nawet dopić. Kiedy mnie zawołano, wzięłam torebkę i poszłam.Czytaj dalej »

Polecam, Kobieta Lemur #4

Wychodzi na to że pora na kolejną odsłonę niniejszego cyklu, co przyjęłam z pewnym zdziwieniem, wydawało mi się bowiem, że wypada on we wtorek. To się zdarza, zwłaszcza ludziom, którzy zakończyli już edukację. Najważniejsze to zorientować się w porę, co też, jak widać, udało mi się uczynić. A zatem:Czytaj dalej »

Przeczytane w czerwcu 2017

Zaistniał problem. Polega on na tym, że powoli kończą mi się pomysły na tych kilka wstępnych zdań postów w cyklu „Przeczytane”. Zawsze jest tak samo: [wstaw miesiąc] zleciał szybko/wolno. W [wstaw miesiąc] czytałam dużo/mało/głównie [wstaw gatunek]. Lubię/nie lubię [wstaw miesiąc], bo [wstaw powód]. Jeszcze nie wymyśliłam, jak problem ten rozwiązać ani czy w ogóle go rozwiązywać. Tym jednak mogę zająć się później. Teraz pora na to, na co z pewnością czekacie z utęsknieniem: na kolejną listę.Czytaj dalej »

Wieczność w domkach letniskowych

To, czego się boję i przed czym uciekam, a w każdym razie staram się uciekać, nazywa się wiecznością w domkach letniskowych i oznacza spędzanie każdych wakacji na jakimś, przeważnie znanym już i zbadanym, polskim zadupiu. Wiecie: las, trzy kilometry do najbliższego sklepu, lokalny akwen oferujący głównie zimną wodę, lokalna aura oferująca głównie deszcz, lokalna fauna obfitująca w ślimaki, kleszcze i komary (z czego te ostatnie wadzą mi najmniej).Czytaj dalej »

Sytuacje

Sytuacja pierwsza, w której ojciec nie zapomina o priorytetach.

— A właściwie czemu dzieci jedzą papier na lekcji? — zapytałam, przypominając sobie skrawki zeszytu od muzyki, które konsumowałam w czwartej klasie.
— Nie wiem, ale my z Iwoną kiedyś zjadłyśmy cały „Przekrój” — odparła moja mama.
— A krzyżówka była już rozwiązana? — zainteresował się ojciec, który wie, co jest w życiu ważne.Czytaj dalej »