Obrona dziewczynkowatości

Chciałam ostatnio komuś opowiedzieć o mojej dziesięcioletniej kuzynce. „Lubi róż, modę i kucyki Pony, ale to bardzo bystra i fajna dziewczynka” — miałam na końcu języka, powstrzymałam się jednak, uświadomiłam sobie bowiem, co z tego zdania wynika: że zainteresowania uważane za typowe dla dziewczynek stoją w sprzeczności z inteligencją i szeroko pojętą fajnością. Bo czy o chłopcu ktoś powiedziałby „Lubi niebieski, auta i transformersy, ale to bardzo bystry i fajny chłopiec”?Czytaj dalej »

Odezwa maturalna

W kilku poprzednich latach, to znaczy chyba od momentu, w którym maturę zdawał mój drogi brat Janusz, początek matur trochę mi umykał, rejestrowałam go jakimś skrawkiem świadomości i tyle. Tym razem jednak udało mu się jakoś przebić. Za rok też się pewnie przebije, osobliwie z okazji dziesięciolecia, ale nie ma co na ten moment czekać. To, co mam do powiedzenia maturzystkom i maturzystom, o ile mam takie osoby wśród czytelników, równie dobrze mogę wyartykułować dzisiaj.Czytaj dalej »

Beata z „Klanu” i Ania z podstawówki

W podstawówce miałam w klasie taką jedną Anię. Za każdym razem, gdy podnoszono temat licznych korzyści płynących z obcowania z literaturą, Ania zgłaszała się i wygłaszała tekst o tym, że czytanie jest lepsze od oglądania telewizji, ponieważ rozwija naszą wyobraźnię, czego programy telewizyjne nie czynią, podając nam wszystko na tacy. W ten sposób rytuał się dopełniał i wszyscy byli zadowoleni. Odnoszę wrażenie, że z corocznym kwękaniem, że tak niewielu Polaków czyta książki, jest tak samo. Chociaż może kwękanie jest szczere, wszak nie każdy musi być wredną małą lizuską jak Ania.Czytaj dalej »

Najczystsze piękno uwodzicielskiej pewności siebie za jedyne 239 PLN

Siedziałam na kanapie i leniwie przeglądałam Facebooka, gotowa zebrać się do spania, gdy ujrzałam to. Reklamę parki, na pierwszy rzut oka całkiem interesującej. Postanowiłam przeczytać. Już w okolicach drugiego zdania wiedziałam, że nie pójdę do łóżka zgodnie z planem. Czy też, mówiąc poetycko, że nie spocznę, dopóki tego nie opiszę. Przed Wami:Czytaj dalej »

Biesiaduj z lemurem

Ze śniadania wielkanocnego wróciłam w tym roku około godziny dwudziestej drugiej. Nie z odległego miasta, dodajmy, tylko z sąsiedniego osiedla. Musicie przyznać, że tak długa konsumpcja jednego posiłku stanowi pewien wyczyn i to zapewne nawet dla amatorów slow foodu i slow life’u. Nie jest to jednak tak trudne, jak mogłoby się wydawać.Czytaj dalej »