Maigret i romantyczne krewetki

Pora wyjść z szafy, nie ma co dłużej odwlekać, wszak idealny moment i tak już minął. Muszę przekazać światu tę niewygodną prawdę o sobie: obchodzę walentynki. Niby mówi się, że a po co, a na co, przecież kochać się trzeba przez cały rok, a nie tylko od święta, ale to do mnie nie trafia. Tłumaczką też jestem przez cały rok, a w Międzynarodowy Dzień Tłumacza (30 września, proszę to sobie zapamiętać) oczekuję życzeń oraz hołdów. I na imię mam cały czas tak samo, co nie przeszkadza mi świętować imienin.  Czytaj dalej »

Siedem nieistniejących słów, które musisz znać

Zazwyczaj o nich nie pamiętamy, pochłonięci problemami dnia codziennego, a także formułowaniem wypowiedzi złożonych z jak najbardziej istniejących słów. Czasem jednak warto przypomnieć sobie o istnieniu słów nieistniejących, bez których nasz język byłby ubogi i smutny jak winnis. Specjalnie dla Was wybrałam zatem siedem przykładów, które powinny znajdować się w wokabularzu każdego wykształconego człowieka.Czytaj dalej »

Łydki, kieszenie i Puszysta Pani

Mateusz wyraził potrzebę zakupu spodni. Ja mu nie żałuję, zwłaszcza że jego garderoba ma wybitnie zachwiane proporcje: podkoszulków tyle, że można by ich nie prać chyba przez kwartał, majtek tylko nieco mniej, koszul całkiem sporo, a spodni dwie pary na sezon, z czego jedna nosząca wyraźne ślady zużycia. I nie jest to kwestia osobliwej niechęci do mierzenia dolnych części garderoby (ja miałam w swoim życiu taki okres), tylko mody męskiej, która sprawia, że w sklepach dominują modele o wąskich nogawkach. Tak wąskich, uściślając, że Mateuszowi z ledwością przechodzi przez nie łydka, u mojego drogiego brata Janusza zaś zatrzymują się zazwyczaj na kolanie. I żebyż to jeszcze było tak samo obcisłe wszędzie, to nie: bulwa kolana lub łydki zdaje się na tle reszty nogawki niemal anomalią anatomiczną (podobnie jak wypchane kieszenie, tworzące coś na kształt narośli na biodrach. Ale jak ktoś upycha po kieszeniach cały swój dobytek, to sam jest sobie winien*). Nie jest zaś rzeczą pożądaną, by naturalnie u każdego występująca część ciała jawiła się jako element zbędny, nieprzystający do normy i formy. Kolano i łydka to wszak typowe elementy wyposażenia kończyny dolnej i jako takie powinny się w ubraniu na tę kończynę przeznaczonym mieścić.Czytaj dalej »

Przeczytane w styczniu 2017

Styczeń nie był dla mnie miesiącem lekkim, a to głównie z przyczyn zawodowych. Cieszę się zatem, że napisałam chociaż te pięć notek. Planowałam siedem, który to poziom udawało mi się utrzymywać przez ostatnie pół roku. Nie wyszło trudno, nie mam siły się jeszcze i tym przejmować. W zaistniałej sytuacji dziwić może, że w ogóle chciało mi się cokolwiek czytać. A jednak.Czytaj dalej »

Malinowska i inne zwierzęta

Malinowska

Zaczęłam czytać powieść, która póki co wydaje się opowiadać o pretensjonalnej babie, ale może to tylko pozór. Nie wiem. Nie jestem ostatnio zbyt lotna. Baba załatwia sobie dokumenty na fałszywe nazwisko kojarzące się trochę literacko, a trochę z salonem sukien ślubnych. Myślę, że w analogicznej sytuacji na pewno nie wybrałabym czegoś takiego. Poszłabym w coś prostego, w czym nie widać namysłu, nawiązania, żadnego pozdro dla kumatych. Czytaj dalej »

Najgłupsze zjawisko na świecie i inne przygody

Ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem braku jakichkolwiek przemyśleń nadających się do publikacji. Żeby była jasność: nie chodzi mi o brak przemyśleń nieinkrustowanych obficie wulgaryzmami, bo język mam giętki i potrafię potem w piśmie te wulgaryzmy odsiać, co czasem robię, a czasem nie, bo bywa, że dobrze oddają mój stan ducha, tylko o brak przemyśleń na tyle interesujących, by warto było zawracać nimi komukolwiek głowę. To wszystko przez katar, który zasługuje moim zdaniem na miano najgłupszego zjawiska na świecie.Czytaj dalej »