Czapka

Patrzę na tę dziewczynę tylko dlatego, że jej czapka przypomina mi jedne moje rajstopy — kolor na granicy między bordo a śliwką, przetykana błyszczącą niebieskawą nitką. Dawno je wyrzuciłam, bo porobiły się w nich dziury — nie oczka, tylko właśnie dziury — ale dobrze je pamiętam. Zawsze nosiłam je do czarnej spódnicy i jednego z dwóch pasujących do nich swetrów. A teraz siedzę w autobusie i przyglądam się dziewczynie. Nie, żeby specjalnie, mój wzrok po prostu na niej zawisł. To studentka, stoi i rozmawia z innymi studentami. „No i nie oddałam jej tego, bo.” — mówi, a to „bo” z „o” przedłużonym i nosowym, brzmiącym prawie jak „ą”, wyraża wszystko tak dokładnie, że nie trzeba już nic dodawać. I ona nie dodaje. Lekko marszczy brwi, wydyma górną wargę. Od razu wiadomo, że oddawanie tego, czymkolwiek ono jest, to czynność pozbawiona sensu i celu, wręcz wstrętna, czy to ze względu na tajemniczą nią, czy na jakieś inne okoliczności.Czytaj dalej »

Reklamy

Ciotka Lidka naprawdę miała na imię Alfreda, a w ogóle to już nie żyje

Idę na piwo z koleżankami ze studiów. Niby żadna szczególna okazja, ale chcę wyglądać jak człowiek, nie jak lemur w piżamie. Niestety boli mnie lewa łydka i prawe kolano, co wyklucza obcasy. Z dwojga złego, wolę już uczciwie sprawiać wrażenie osoby, której coś się stało w nogę, a właściwie w dwie, niż takiej, która pierwszy raz ma na nogach szpilki. Zatem kuleję w trampkach, ale i tak jest fajnie.Czytaj dalej »

Blaski i cienie pracy zdalnej

Pracuję z domu. Moje miejsce pracy znajduje się w dużym pokoju obok drzwi balkonowych i składa się z połowy stołu oraz małego parapetu. Nie jest to imponująca przestrzeń, ale mieści się na niej wszystko, czego potrzebuję: laptop, popielniczka, moje liczne napoje (jestem osobą z natury niezdecydowaną, w związku z czym często piję jednocześnie kawę, herbatę, sok i wodę z cytryną, tę ostatnią niekiedy w dwóch wersjach: zimnej gazowanej i gorącej niegazowanej), multum lakierów do paznokci, notatnik, jakieś papiery, a w chwili obecnej z niewiadomych przyczyn także lampka od roweru. Do lodówki mam siedem kroków, do łóżka trzynaście.

Sytuacja ta ma swoje liczne plusy, które niestety są równocześnie minusami. Klasyczne plusy ujemne, powiedziałabym.Czytaj dalej »

Duch cyfry cztery

Zazwyczaj nie wierzę w duchy, co w dość oczywisty sposób wynika z tego, że nie wierzę w życie pozagrobowe i inne tego typu historie. Umierasz, koniec i bomba, znikasz i cię nie ma. Ale gdy po ciemku plączę się z aparatem po Starym Cmentarzu Podgórskim, ta pewność mnie opuszcza.Czytaj dalej »