Emerytki

hala targowa
źródło: http://www.unitarg.krakow.pl/ut/modules/xoopsfaq/index.php?cat_id=1

Składa się tak, że w piątek koło południa przedzieram się rowerem przez okolice Hali Targowej. Mijam samochody dostawcze i osobowe, rodziców z dziećmi, zażywnych jegomości taszczących skrzynki, chodzące parami emerytki, wszystkie z rękoma zaciśniętymi na torebkach, wszystkie w bezkształtnych spódnicach do pól łydki i schludnych bluzkach koszulowych. Sweterki i żakiety przerzucone przez ramię, bo pogoda taka piękna, nie ma się co w tym gotować. Włosy krótkie, siwe, starannie ułożone. Jedna tylko wyróżnia się fioletowym kokiem i równie fioletową grzywką z rzadkich drobnych loczków. Gdy mijam je zbyt w ich odczuciu szybko lub zbyt blisko, krzyczą „Jezusie nazareński!”, „Święty Jacku z pierogami!”, „Józefie święty!”, zupełnie jakbym pędziła jak szatan, a przecież toczę się powoli i dostojnie, bo inaczej nie da się w tym ścisku. Wyłapuję też strzępy rozmów: „Był moim prawdziwym przyjacielem, codziennie przynosił mi gazetę”; „To wszystko pryskane, a do tego drogie”; „Po mięso zawsze tu chodzę”…Czytaj dalej »

Praktyczne aspekty prania w kontekście budowania spójnej garderoby

pranie
źródło: http://bi.gazeta.pl/im/4/7162/z7162714Q,Burano–Wenecja.jpg

Lubię czytać blogi o minimalizmie, choć samej daleko mi do niego zarówno pod względem stylu życia, jak i charakteru. Literacko może trochę bliżej, bo gdy jako nastolatka publikowałam swoje opowiadania w internetach, zostałam posądzona o bycie dorosłym facetem podszywającym się pod młodą dziewczynę, gdyż styl miałam oszczędny i prawie nie używałam przymiotników. Trzeba jednak odróżniać styl od postawy życiowej.Czytaj dalej »

Rzeczy, których nie mówię

Wracam z Lidla, w koszyku mam między innymi cztery szklane butelki i pudełeczko malin. Jadę wyżwirowaną ścieżką rowerową, bo remont i nie położyli jeszcze właściwej nawierzchni. Butelki dzwonią o siebie, maliny zamieniają się w krwawą (kolorystycznie) miazgę, ale nie zbaczam na chodnik, gdzie będę się pchać między pieszych. Na zakręcie na środku ścieżki stoją dwie blondyny i pytlują w najlepsze, ani myślą się przesunąć. Hamuję gwałtownie tuż przed nimi, żwir pryska mi spod kół. „Z drogi śledzie, won mi z drogi dla rowerów, jeszcze wam kółka nie wyrosły!” — krzyczę.Czytaj dalej »

Piękno prania

Nie lubię tych wszystkich żmudnych i nudnych czynności okołodomowych, których efekt jest krótkotrwały i niewspółmierny do włożonego wysiłku, tych wszystkich odkurzań, myć podłogi, polerowań, wycierań, szorowań, niekończących się jazd na niekończącej się szmacie. Pewnie dlatego moje mieszkanie wygląda tak, jak wygląda. Nawet jak wszystko wypucuję, zostawiam odkurzacz na środku pokoju, spryskiwacz z płynem do szyb na stole, unurzaną w Cifie gąbkę na brzegu brodzika, bo już mi się nie chce wynosić, układać, chować, a tak to przynajmniej widać na pierwszy rzut oka, że było coś robione. Tylko część myjącą mopa i szmatę do podłogi od razu wrzucam do pralki.Czytaj dalej »