Piękno prania

Nie lubię tych wszystkich żmudnych i nudnych czynności okołodomowych, których efekt jest krótkotrwały i niewspółmierny do włożonego wysiłku, tych wszystkich odkurzań, myć podłogi, polerowań, wycierań, szorowań, niekończących się jazd na niekończącej się szmacie. Pewnie dlatego moje mieszkanie wygląda tak, jak wygląda. Nawet jak wszystko wypucuję, zostawiam odkurzacz na środku pokoju, spryskiwacz z płynem do szyb na stole, unurzaną w Cifie gąbkę na brzegu brodzika, bo już mi się nie chce wynosić, układać, chować, a tak to przynajmniej widać na pierwszy rzut oka, że było coś robione. Tylko część myjącą mopa i szmatę do podłogi od razu wrzucam do pralki.

A to dlatego, że jest jeden wyjątek i jest to właśnie pranie. Pranie jest cudowne. Wkładasz brudne, wyciągasz czyste, bez żadnej ingerencji w proces, bez żadnego wysiłku, bo co to jest najpierw posegregować, a potem rozwiesić. Z układaniem po szufladach już gorzej, ale i na to jest sposób: trzeba ubierać się w to, co akurat wisi na suszarce. Monotonne, ale zanim się człowiek znudzi, zdąży zaoszczędzić sobie całkiem dużo roboty.

Lubię wszystkie etapy tego procesu: zaglądanie do brudów i podejmowanie decyzji, że oto nadszedł czas na — powiedzmy — białe, wygrzebywanie tego białego i wrzucanie do bębna pralki, odkładanie jednej czy dwóch rzeczy nadających się wyłącznie do prania ręcznego do miednicy, wybór odpowiedniego programu, odstawianie miednicy z wodą i detergentem do odmoczenia, pisk mojej nowej pralki, gdy ubrania są gotowe do wyjęcia, wieszanie ich, przypominanie sobie, że od wielu dni, godzin, lat odmaka mi w miednicy bluzka, ostateczne rozprawienie się z tą kwestią…

Kiedy wracam z wczasów, cieszę się na moment opróżnienia walizki wprost na podłogę łazienki i ładowanie jednego wsadu po drugim. A gdy okazuje się, że już nic nie zostało, może jakaś jedna bluzka w kolorze niepasującym do niczego, trochę mi żal, że na kolejną taką przyjemność poczekam przynajmniej tydzień.

Pranie reguluje do pewnego stopnia moje decyzje dotyczące przyodziewku. Czasem zdarza mi się specjalnie założyć coś w określonym kolorze, żeby wreszcie dobić do pełnego wsadu. Albo nie wrzucać zgniłozielonych spodni razem z ciemnymi kolorami, bo zielone ma być robione osobno. Majtki i skarpetki kupuję biorąc pod uwagę to, czy będzie je z czym prać. Dlatego najwięcej mam jasnych i czarnych, bo te barwy idą do prania najczęściej. Znaczenie ma też liczba sztuk, gdyż głupio zostać z jedną parą niewygodnych acz pięknych gaci z drapiącą koronką, gdy wie się, że do następnego puszczenia pralki jeszcze daleko. Na szczęście mam pralkę o pojemności 4 kg, nie potrzebuję zatem hurtowych ilości bielizny.

To chyba nie jest do końca normalne, w związku z czym nie powinnam się do tego tak ochoczo przyznawać, ale zainspirowała mnie dyskusja na fanpage’u Olgi, a także fakt, że kupiłam ostatnio nową pralkę. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, więc instrukcję trzymam w łazience i zaglądam do niej w razie wątpliwości, ale póki co jestem zadowolona z zakupu. Stara nie grzała wody, za to wylewała ją spod siebie od czasu do czasu, a poza tym wyprane w niej ubrania miewały fakturę papieru ściernego, więc kontrast jest porażający. Pławię się w szczęściu i żałuję, że nie brudzę odzieży szybciej. No cóż, każdy ma jakieś dziwactwa.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Piękno prania

  1. ja tu z disqusa się znalazłam, ale podobnież jak Ty jestem absolutną fanką prania!
    kocham zapach wywieszonego, kocham segregować, kocham zaglądać w wirujący bęben (niestety z przyczyn lokalowych, obecnie posiadam pralkę otwieraną od góry)>
    zgadzam się z Tobą, że to chyba nie jest do końca normalne, ale w niczym mi to nie przeszkadza 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. najgorsze jest mycie podłogi. najpierw trzeba wymiesc te wszystkie kurzokoty, kłaki, okruszki, potem myć, potem czekać az wyschnie, a potem się przejdzie 3 razy tam i z powrotem i nie wiadomo skąd wyłaniają się kłaki i koty. syfzyfowa praca.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s