Praktyczne aspekty prania w kontekście budowania spójnej garderoby

pranie
źródło: http://bi.gazeta.pl/im/4/7162/z7162714Q,Burano–Wenecja.jpg

Lubię czytać blogi o minimalizmie, choć samej daleko mi do niego zarówno pod względem stylu życia, jak i charakteru. Literacko może trochę bliżej, bo gdy jako nastolatka publikowałam swoje opowiadania w internetach, zostałam posądzona o bycie dorosłym facetem podszywającym się pod młodą dziewczynę, gdyż styl miałam oszczędny i prawie nie używałam przymiotników. Trzeba jednak odróżniać styl od postawy życiowej.

Tematem często poruszanym na tego typu blogach jest komponowanie garderoby. Ma ona się składać wyłącznie z rzeczy, które faktycznie nosimy i lubimy, nie zaś z przypadkowych elementów typu tanie, żal było nie brać. Wiadomo, oszczędność czasu, miejsca, pieniędzy i mózgu. Idea ze wszech miar słuszna. Lepiej myśleć o rzeczach wielkich niż o tym, że szafa pęka w szwach, a tu nie ma w co się ubrać. Sposoby na rozwiązanie tego problemu są różne, opierają się przy tym jednak najczęściej na rozpoznaniu swoich potrzeb i zwyczajów, po czym dostosowaniu do nich garderoby, zwykle na drodze pozbycia się tego, co nie pasuje.

Takiej autoanalizy można rzecz jasna dokonać na raz, pracowicie dzieląc ubrania na „do noszenia” i „do wyrzucenia”. Można też działać w systemie tygodniowym, przygotowując sobie listę zestawów na każdy dzień. To wszystko jednak wymaga pogłębionej refleksji i dokładnej znajomości własnych potrzeb już na wstępie. Istnieje prostsza metoda, zwana roboczo metodą lemura. Jej niewątpliwym plusem jest możliwość nieodrywania się od wzmiankowanego wyżej myślenia o rzeczach wielkich (Jaki jest sens życia? Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Co na obiad? Czym właściwie różnią się od siebie poszczególne kolory domestosa? Czemu wszyscy inni ładniej ode mnie wychodzą na selfies?) na dłużej niż to absolutnie konieczne, minusem zaś relatywnie długi czas oczekiwania na pierwsze rezultaty.

Potrzebne będą: pralka automatyczna, suszarka na pranie nieelektryczna

Zaczynamy od tego, że pierzemy wszystko, co mamy w koszu na pranie, a po wyschnięciu nie zostawiamy na suszarce (może to zafałszować wyniki), tylko niezwłocznie odkładamy na miejsce. W ten sposób przygotowujemy się do rozpoczęcia badań nad stanem garderoby i dokonujemy symbolicznego oczyszczenia.

Przez kolejnych kilka do kilkunastu dni ubieramy się w to, co zwykle, nie eksperymentując przesadnie i wybierając raczej sprawdzone zestawy. Gdy tylko uzyskamy pełny wsad dowolnego koloru, nastawiamy pranie. Następnie wywieszamy je na suszarce i tam pozostawiamy. Jeśli mamy skłonności do pedanterii, zaciskamy zęby i staramy się nie patrzeć w tamtym kierunku zbyt często.

Czekając na zebranie się wsadu w kolejnym kolorze, staramy się każdego dnia założyć na siebie przynajmniej jedną niebędącą bielizną rzecz z suszarki. Na tym etapie możemy jeszcze śmiało dobierać elementy z szaf i szuflad.

Uzbierawszy kolejny wsad, pierzemy go niezwłocznie i wywieszamy, w miarę możliwości nie usuwając resztek poprzedniego. Przy okazji sprawdzamy, ile jeszcze kolorów zostało nam w koszu na brudy. Rozważamy możliwość wyprania ich wszystkich razem, ale nic na siłę, bo jak nam wzajemnie zafarbują, poczujemy przypływ irytacji, co może się skończyć tym, że wyjdziemy ze złoconych ram dobrego wychowania i damy lemurowi w mordę. A tego wolelibyśmy uniknąć.

W dalszym ciągu ubieramy się głównie w rzeczy wiszące na suszarce, starając się tym razem ograniczyć ilość elementów spoza niej. Gdy w końcu wypierzemy pozostałe kolory, radujemy się niezmiernie. Ustaliliśmy oto, mimochodem i prawie bez wysiłku, kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze: w czym rzeczywiście chodzimy. Po drugie: jak przedstawia się nasza codzienna paleta kolorystyczna (wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. Być może deklaratywnie uwielbiamy kolor musztardowy i mamy go w szafie sporo, a jak przyjdzie co do czego, to wybieramy jakiś inny, bo w musztardowym nie prezentujemy się tak korzystnie, jak byśmy chcieli, albo uważamy, że trudno go z czymś zestawić). Po trzecie: jak czujemy się z suszarką na pranie jako stałym elementem przestrzeni życiowej.

Bo jeśli czujemy się dobrze, to jest to wspaniała wiadomość. Możemy od tej pory trzymać na niej prawie wszystkie ubrania, nie kłopocząc się z chowaniem ich gdziekolwiek, a zaoszczędzony w ten sposób czas przeznaczyć na jeszcze więcej myślenia o rzeczach wielkich.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Praktyczne aspekty prania w kontekście budowania spójnej garderoby

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s