Emerytki

hala targowa
źródło: http://www.unitarg.krakow.pl/ut/modules/xoopsfaq/index.php?cat_id=1

Składa się tak, że w piątek koło południa przedzieram się rowerem przez okolice Hali Targowej. Mijam samochody dostawcze i osobowe, rodziców z dziećmi, zażywnych jegomości taszczących skrzynki, chodzące parami emerytki, wszystkie z rękoma zaciśniętymi na torebkach, wszystkie w bezkształtnych spódnicach do pól łydki i schludnych bluzkach koszulowych. Sweterki i żakiety przerzucone przez ramię, bo pogoda taka piękna, nie ma się co w tym gotować. Włosy krótkie, siwe, starannie ułożone. Jedna tylko wyróżnia się fioletowym kokiem i równie fioletową grzywką z rzadkich drobnych loczków. Gdy mijam je zbyt w ich odczuciu szybko lub zbyt blisko, krzyczą „Jezusie nazareński!”, „Święty Jacku z pierogami!”, „Józefie święty!”, zupełnie jakbym pędziła jak szatan, a przecież toczę się powoli i dostojnie, bo inaczej nie da się w tym ścisku. Wyłapuję też strzępy rozmów: „Był moim prawdziwym przyjacielem, codziennie przynosił mi gazetę”; „To wszystko pryskane, a do tego drogie”; „Po mięso zawsze tu chodzę”…

Uświadamiam sobie nagle, jakie to dla mnie niecodzienne: starsze panie robiące zakupy na placu. Od jakiegoś czasu nasze drogi nie przecinają się. Gdy one odbywają swoje codzienne podróże z wózeczkiem przez miasto, ja siedzę w domu i stukam w klawisze. Kiedy wychodzę, one już mają wszystko pozałatwiane, zdążyły wrócić do domu, ugotować, sprzątnąć, i właśnie szykują kolację.

Zanim zaczęłam pracować, było inaczej. Dużo jeździłam tramwajami, więcej chodziłam po mieście, spotykałam różne grupy społeczne. Raz menel pokazał mi, jak zawiązać papierosa na supełek, innym razem emerytka wyjaśniła pochodzenie nazwy jakiegoś kościoła… Teraz to samo miasto oglądam przez szybkę. Polubiłam oficjalny profil MPK na Facebooku i czytam o wykolejonych tramwajach, o zmianach rozkładów jazdy, choć mnie to już nie dotyczy, bo albo siedzę w domu, albo jadę rowerem, ostatecznie wsiadam w ten sam tramwaj co zawsze, a z jego trasą nigdy nie dzieje się nic szczególnego. Czasem wydaje mi się, że mogliby mi w nocy przenieść całe osiedle do Radomia albo zgoła do Czech, a ja zorientowałabym się po kilku dniach. Nie wiem, czy mi to przeszkadza. Chyba trochę tak. Ale z drugiej strony, podobno wszędzie indziej mają lepsze powietrze.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Emerytki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s