Co czytać we wakacje?

Obraz Fernando Botero
Obraz Fernando Botero

Ja wiem, że jeśli nie jest się maturzystą, to do wakacji ma się jeszcze kupę czasu, lecz w mym lemurzym umyśle temat ten pojawił się już w marcu, kiedy to rozesłano maila z poleceniem uzupełnienia stosownej tabelki, i tkwi tam uparcie. Co ja zresztą mówię, jakie wakacje, za stara już jestem na to, ja, kobieta pracująca! Dla mnie już tylko urlop.

A urlop, jak bym go nie spędzała, jest u mnie okresem wzmożonego czytelnictwa. Mam czas, oczy wypoczęte, nie trzeba rano wstawać, można do dowolnie późnych godzin nocnych pogrążać się w lekturze, a potem kontynuować w godzinach dziennych, czy to nad wodą, czy to w środku lokomocji pokonującym nieznane krainy*. Pozostaje tylko pytanie: co czytać?Czytaj dalej »

Dawne czasy

W dawnych czasach lemurzego dzieciństwa, które nazywały się „lata dziewięćdziesiąte” i w których wszystko było inaczej, czas płynął wolniej. Nie było tak jak teraz, że ledwo człowiek siądzie do pracy, coś zrobi, przy czymś podłubie, zerknie na Facebooka, weźmie udział w jakiejś mailowej dyskusji, w której ważą się losy może nie całego świata, ale na pewno jego ważnego elementu (na przykład: czy tło instrukcji dla tłumaczy może być czerwone*), a tu już pół dnia minęło. A jeszcze tyle roboty…Czytaj dalej »

Przeczytane w kwietniu

Czytający sim. Nie mój, obrazek stąd: http://www.robinsonfamts4.com/a-snowflake-carol-stave-1-ii/

Czytelnictwo mi w tym miesiącu spadło. Nawet się trochę zaniepokoiłam, że co ja na blogu napiszę, a to przecież zupełnie nie o to miało chodzić. Miałam sprawdzić, ile czytam, a nie czytać więcej i chwalić się swoimi niesamowitymi osiągnięciami na tym polu. Fetyszyzowanie czytania książek przeszło mi w dużym stopniu jakiś czas temu.Czytaj dalej »