Przeczytane w maju

Moja mama z książką na hamaku
Moja mama z książką na hamaku

Maj się skończył, nadszedł czerwiec, pora zatem na miesięczne zestawienie przeczytanych pozycji. W kolejności w gruncie rzeczy przypadkowej:

  1. „Ziarno prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego. Prokurator Szacki rozstał się z żoną, przeniósł do Sandomierza, by narzekać na prowincjonalność, a teraz ma do rozwiązania sprawę dziwacznego i tajemniczego (wiadomo, że tajemniczego, jakby nie były tajemnicze, nie miałby wiele do rozwiązywania) morderstwa lokalnej działaczki społecznej. Podobało mi się chyba bardziej niż pierwsza część trylogii, o której pisałam w lutym.
  1. „Gniew” tegoż autora. Prokurator Szacki rozstał się z sandomierską kochanką i przeniósł do Olsztyna, by narzekać na organizację ruchu drogowego, dalej jak wyżej, tylko zamiast działaczki społecznej jest właściciel biura podróży. Wciągający gniot. Wątki niepodokańczane, luki logiczne, zakończenie bezsensowne.
  1. „Atlas. Doppelganger” Dominiki Słowik. Jestem zachwycona. Nie wiem, czy nie jest to po części kwestią wspólnoty doświadczeń pokoleniowych, w każdym razie jestem. Polecam gorąco.
  1. „Lubiewo” Michała Witkowskiego. Żałuję, że nie odłożyłam sobie tej książki na urlop, na plaży czytałoby się ją jeszcze lepiej. Niektórzy twierdzą, że obrzydliwa i wulgarna, dodając przy tym, że są „tolerancyjni, ale”, czego szczerze nie znoszę. Jestem w stanie to zrozumieć, bo ja w ogóle jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, na usta ciśnie mi się jednak pytanie: „Czegoście się, do cholery, spodziewali?!” Podobała mi się w każdym razie bardzo.
  1. „Jak przestałem kochać design” Marcina Wichy. Chyba lubię czytać o tym, że Polska jest brzydka.
  1. „Farba znaczy krew” Zygmunta Kruczyńskiego. Autor opisuje, jak został myśliwym, i dlaczego po latach przestał. Książka, zwłaszcza w pierwszej części, ciekawa. W drugiej pojawia się zbyt wiele, jak na mój gust, dziamgania o duchowości.
  1. „Drażliwe tematy” Neila Gaimana. Bardzo dobre opowiadania. Podoba mi się też, że autor we wstępie pisze parę słów o każdym z nich.

Ponadto drugi miesiąc z rzędu usiłowałam przeczytać „Żelazna radę” Miéville’a. To nie jest zła książka, ale ma w sobie coś takiego (może tłumaczenie, które jest — no cóż — takie sobie, a niespójne potraktowanie nazw własnych powoduje u mnie zgrzytanie zębów), że potrafię ją odłożyć w dowolnie — w założeniu — emocjonującym momencie. Nie wciąga zupełnie. Dam jej jeszcze szansę na urlopie. Zaczęłam też „Ziemię obiecaną” Reymonta i „Jak zmieniałam zdanie” Zadie Smith. To pierwsze czytam obecnie, do tego drugiego wrócę, jak mi się zachce poświęcić trochę czasu i przekonwertować PDF na epub.

Jeśli chodzi o inne doznania kulturalne, byłam w kinie na „Mad Maksie: Na drodze gniewu”. Jak orzekł mój towarzysz, człowiek nauki, amerykanista, kulturoznawca i politolog, „Była pyta, nie było pierdolnięcia”. To chyba znaczy 7/10.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Przeczytane w maju

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s