Będąc młodym lemurem, czyli o tym, że mój tata na szczęście nie zostanie papieżem

lemur_life_14
Ja jako dziecię

Czasem wydaje mi się, że gdyby świat funkcjonował tak, jak wyobrażałam to sobie będąc małym lemurkiem, wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi. Myślałam na przykład, że poeci żyją z poezji, dostając za nią normalną pensję od państwa. Siedzą w biurze albo w domu, piszą wiersze, a co miesiąc wpływa im na konto mniejsza lub większa suma, w zależności od stażu pracy i poziomu sławy. Najwięcej w tej mojej wizji zarabiała Szymborska. Nie były to nieprzebrane bogactwa, ale tyle, żeby Szymborskiej wystarczyło na duże mieszkanie w bloku, komputer (do grania w gry, na przykład w Elektrobada, bo tych wszystkich poetów wyobrażałam sobie przy maszynach do pisania), poloneza, wakacje za granicą i pewnie coś tam jeszcze, co lubią dorośli ludzie.

Nie wiedziałam, co miałoby to być, byłam bowiem święcie przekonana, że dorośli mają dziwne upodobania. Na przykład nie lubią coca-coli i chipsów. W pewnym wieku coś im się po prostu przestawia w głowie i te rzeczy przestają im smakować. Zamiast coli zaczynają pić kawę, a zamiast chipsów… nie wiem, może palą papierosy. Bardzo żałuję, że tak nie jest. Z pewnością byłabym szczuplejsza. Kawa i papierosy, jak się okazuje, nie przeszkadzają w niczym coli i chipsom.

Wydawało mi się też, że wszyscy ludzie są zadowoleni ze swojej pracy. Przecież gdyby nie byli, toby znaleźli jakąś inną, na przykład zostali poetami. Albo ekspedientkami, która to opcja też wydawała mi się kusząca, bo sądziłam, że ekspedientki mogą brać sobie za darmo wszystkie produkty ze sklepu. Albo zatrudniliby się na poczcie, żeby przybijać te pieczątki, które tak fajnie stukają.

Ewentualnie mogliby zostać papieżem. Usłyszałam gdzieś bowiem, że na papieża może zostać wybrany każdy katolik, jeśli taka jest wola wspólnoty, i nie musi to być osoba duchowna. Później okazało się to nieprawdą, ale co się nadenerwowałam, to moje, bałam się bowiem, że jak JPII umrze, mogą wybrać mojego tatę, kazać mu porzucić rodzinę i jechać do Watykanu.

Z jakiegoś powodu sądziłam też, że amputowane kończyny odrastają, jak ogony u jaszczurek. Trwa to parę lat, bo wiadomo, taka na przykład noga jest duża i kończy się stopą, która zawiera wiele małych elementów, ale po jakimś czasie można cieszyć się zupełnie nową kończyną.

Z drugiej strony, wierzyłam, że na szkarlatynę się umiera. Przyczyniły się do tego książki Astrid Lindgren. Przynajmniej dwóch bohaterów miało rodzeństwo, które zmarło było na rzeczoną chorobę, stwierdziłam zatem, iż musi być to naturalna kolej rzeczy. Potem dowiedziałam się, że mój tata miał szkarlatynę i przeżył, i uznałam to za cud. Może dlatego bałam się, że wezmą go na papieża.

Czasem dla odmiany dziwiłam się brakowi logiki. No bo na przykład, co to za sens nazywać Polskę Rzeczpospolitą, skoro nie ma innych Polsk, tylko ta jedna, a w dodatku w szkole uczą, że wyjątkowo piękna i wyjątkowo wiele wycierpiała od przeważających sił wroga? To ma być jakaś zwykła pospolita rzecz? Albo czemu jak w kościele śpiewają „Oto wielka tajemnica wiary”, to nie wyłączają głośników? Będzie przechodził jakiś innowierca i co? Tajemnicę będzie miał podaną jak na talerzu.

To trochę kłóciło mi się z wizją, że dorośli zasadniczo mają rację. Rozwiązałam ten problem w ten sposób, że ustaliłam, że rację ma przede wszystkim mama, w dalszej kolejności tata, babcia Martusia i ciocia Zosia. Teraz jestem już starym lemurem, mam ponad ćwierć wieku i wiem, że to nie takie proste i nawet mama może się mylić. Co jest trochę smutne, bo gdybym wszelkie wątpliwości mogła rozwiać dzwoniąc do mamy, moje życie byłoby znacznie łatwiejsze. Ale skoro rzeczywistość nie wygląda tak, jak to sobie wyobrażałam dawno temu, nie muszę się przynajmniej przejmować faktem, że kompletnie nie umiem w poezję.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Będąc młodym lemurem, czyli o tym, że mój tata na szczęście nie zostanie papieżem

  1. Tak mogłoby być, ale 1% wszystkich ludzi posiada 99% zasobów finansowych, a 99% ludzi ma 1% finansów. Leżą na kontach najbogatszych i są nieużywane. Kapitalizm to dno.

    Polubione przez 1 osoba

  2. […] Wczoraj ten blog skończył dwa lata. Jest na nim sto dwadzieścia notek, ładna okrągła liczba, wychodzi średnio pięć na miesiąc. Stan faktyczny jest taki, że od dwóch do siedmiu, to już jak się ułoży. Bywa na przykład tak, że nie ma czasu, bo są zlecenia i każde zdanie kończy się ctrl+enter, albo tak, że czasu są całe oceany, lecz są to Oceany Spokojne, których łagodne fale kołyszą mnie do kolejnych drzemek. A niekiedy z kolei nic mnie do drzemki ukołysać nie jest w stanie, bo przychodzą jacyś i mnie zaczynają wyprowadzać z równowagi swoim głupim gadaniem lub głupim knowaniem, więc piszę, bo to mi najlepiej wychodzi w tym zdenerwowaniu, słowa same się pchają na zewnątrz, przez uszy gotowe byłyby mi fontanną wytrysnąć i przez nos, gdybym ich strumieni nie skierowała na ekran. Są i momenty, kiedy piszę, bo piszę, kiedy wszystko jest w sam raz i mogę opowiedzieć wam, jak się przebrać za Fridę Kahlo, albo o tym, że mój ojciec nie zostanie papieżem. […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s