Przeczytane w sierpniu

Sierpień był dobry. Mógłby potrwać jeszcze ze dwa tygodnie. Tymczasem jest drugi września, zimno, pochmurnie, występują przelotne opady deszczu. Społeczeństwo się cieszy i wyciąga z szaf swetry. Do soboty pewnie ta radość mu przejdzie. Ja czuję, że nadciąga listopad, najgorszy z miesięcy, że teraz będzie już tylko zimniej, ciemniej i paskudniej, a ja nie będę mogła zjeść filiżanki igliwia i zapaść w sen zimowy, bo hajsy same się nie zarobią.

A jak nie będzie hajsów, nie będzie nowych książek. Tych przerób miałam w sierpniu spory. Przeczytałam:

  1. „Tajemnicę Lorda Listerdale’a” Agathy Christie, czyli zbiór opowiadań, które łączy wątek niesamowitych wydarzeń odmieniających życie zwykłych ludzi. Prawdopodobnie gdyby czytać jedno co jakiś czas, byłyby one całkiem przyjemne, jednak w takim nagromadzeniu ich schematyczność wręcz uderza po oczach.
  2. „Śmiertelną klątwę” tejże, czyli kolejny zbiór opowiadań. Główną bohaterką większości z nich jest panna Marple, i te przeczytałam z przyjemnością, dwa ostatnie jednak dotyczą zjawisk paranormalnych i jako takie nadawałyby się zapewne do „Wróżki” w wersji z lat dziewięćdziesiątych (niestety we „Wróżce” z roku na rok coraz mniej jest kosmitów, teorii spiskowych i wyginania łyżek mocą umysłu, a coraz więcej duchowości, medycyny alternatywnej i odnajdywania swego miejsca na ziemi z dala od zgiełku wielkiego miasta)
  3. „Poirot prowadzi śledztwo” (czy muszę dodawać, że tej samej autorki?) — także zbiór opowiadań. O ile postać panny Marple pasuje do tak krótkiej formy, to dla Poirota te kilkanaście stron na sprawę to za mało. Wszystkie te utwory wydają się wysilone i przekombinowane.
  4. „Wielką czwórkę”, czyli powieść Christie o Herkulesie Poirocie na tropie potężnej międzynarodowej organizacji przestępczej. Niestety, podobnie jak wymienione w punkcie poprzednim opowiadania, jest to dzieło wybitnie przekombinowane. W dodatku bezdennie głupie. Przestępcy mają tysiące szans, by usunąć głównego bohatera, choćby wynajmując kogoś, by zastrzelił go na ulicy lub waląc go osobiście czymś ciężkim w głowę, zamiast tego jednak wymyślają rozliczne intrygi, by zwabić go do którejś ze swych kryjówek i pozwolić w ostatniej chwili uciec. Doprawdy, niepojęte, że ludzie wykazujący się takim brakiem pomyślunku nie zakończyli swej kariery przestępczej po tygodniu.
  5. Fanfik „Harry Potter and the Methods of Rationality” Eliezera Yudkowsky’ego opisujący uniwersum, w którym Petunia Evans wyszła za naukowca. Razem stanowili dla Harry’ego kochającą rodzinę i rozbudzili w nim fascynację nauką. Po czym Harry dostał list z Hogwartu i przez następne 1600 stron przeżywał tam liczne przygody, usiłując jednocześnie zbadać magię za pomocą metod naukowych. Przy okazji autor stara się też nadać światu wykreowanego przez J.K. Rowling nieco więcej spójności i logiki, niż ma to miejsce w kanonie. Polecam.
  6. „Miasteczko Salem” Stephena Kinga. Powieść z czasów, kiedy jeszcze wychodziły mu zakończenia.
  7. „Tabloid. Śmierć w tytule” — reportaż Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego. Studium przypadku tego, jak artykuł w tabloidzie może zniszczyć życie. Mocne, acz stylistycznie średnie.
  8. „Nowy alfabet mafii” Ewy Ornackiej i Piotra Pytlakowskiego — historię polskiej przestępczości zorganizowanej. Początkowo bardzo ciekawe, pod koniec zaczyna nużyć, głównie dlatego, że wszyscy przestępcy mają do powiedzenia mniej-więcej to samo: „Nie jestem żadnym gangsterem, w Polsce nie ma mafii, nie znam tych ludzi, sąd się na mnie uwziął, a policja kłamie”

Czyli przestępstwa, wampiry i Lord Voldemort. Idealne lektury na beztroskie wylegiwanie się na plaży.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Przeczytane w sierpniu

  1. Cześć, dopiero trafiłam na Twojego bloga, więc nie wiem, czy to były twoje pierwsze przeczytane książki Christie… W każdym razie jestem jej wielką fanką i polecam szczerze inne powieści – bo te, które opisujesz są chyba jednymi ze słabszych – zdecydowanie niemiarodajna próba!

    Polubienie

      • Trudne pytanie, bo nie mam jednej czy nawet kilku najulubieńszych. Ogólnie rzecz biorąc uwielbiam Poirota, szczególnie w parze z Hastingsem i zbrodnie w zamkniętym gronie osób np. w rodzinie w przeciwieństwie do powieści szpiegowskich.
        Polecam m.in.
        „Kieszeń pełna żyta”, „Dom zbrodni”, „Dziesięciu Murzynków”, „Morderstwo odbędzie się”, „Niedziela na wsi”, „Pułapka na myszy”, „Śmierć na Nilu”, „Zabójstwo Rogera Ackroyda”.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Dziękuję. 🙂
    Mamy podobny gust, ja też najbardziej lubię zbrodnie w zamkniętym gronie osób, jak by to nie brzmiało 😉
    Niektóre z twoich propozycji czytałam, po pozostałe chętnie sięgnę

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s