Sen

Trzecia w nocy. Budzi mnie dźwięk fejsbukowego Messengera. Sięgam po telefon na szafkę. Smyram ekran, ale nic się nie dzieje. Po chwili coś tam dostrzegam, ale podświetlone ledwo-ledwo, tak że nie da się odczytać. Wyłączam i włączam, co nie daje żadnej poprawy. Wstaję, idę do kuchni. To nie jest moja kuchnia, jest większa, a w dodatku trwa w niej remont. Na ścianach świeża biała farba.

Budzę się. Sięgam po telefon na szafkę. Smyram ekran, ale nic się nie dzieje. Po chwili coś tam dostrzegam, ale podświetlone ledwo-ledwo, tak że nie da się odczytać. Wyłączam i włączam, co nie daje żadnej poprawy. Mateusz też się budzi i pyta, czy wszystko w porządku. Razem idziemy do kuchni. To jest moja kuchnia, a w niej stoi Mateusz, goły, i robi sobie herbatę. Obracam się za siebie. Mateusz. Patrzę do kuchni — też Mateusz. Przypominam sobie wszystkie durne creepypasty i ciarki przechodzą mi po plecach. Chcę uciekać albo wrzeszczeć.

Ale zamiast tego budzę się. Sięgam po telefon na szafkę. Smyram ekran, ale nic się nie dzieje. Po chwili coś tam dostrzegam, ale podświetlone ledwo-ledwo, tak że nie da się odczytać. Wyłączam i włączam, co nie daje żadnej poprawy. Nie wstaję i nie idę do kuchni. Usiłuję się obudzić na miejscu. Chcę się uszczypnąć, ale nie mogę ruszyć ręką, chcę coś powiedzieć, ale moje wargi nie poruszają się.

Budzę się. Sięgam po telefon. Bez problemu odczytuję wiadomość. Nie jest to nic istotnego. Odkładam telefon. Zasypiam. Budzę się rano, ubieram, siadam do pracy. po dziesiątej wysiada na całym osiedlu prąd. Biorę laptopa i jadę pracować do rodziców. Siedzę tam aż do powrotu ojca z pracy. Rozmawiam z nim, podczas gdy on je kotleta. Mówi, że zaraz wychodzi do kolejnej pracy, do przychodni M. Opowiadam mu swój sen. Żartem dodaję, że nie wiem, czy za czwartym razem naprawdę się obudziłam. Potem wracam do domu.

Jest siedemnasta, kończę pracę. Myślę o tym, że z tego snu mogłabym zrobić opowiadanie. Rzecz jasna za czwartym razem okazałoby się, że coś się nie zgadza, jest nie tak jak powinno być, bo bohaterka tak naprawdę wcale się nie obudziła. Przypominam sobie, że ojciec chodzi do przychodni M. w poniedziałki. Jest środa. Cholera.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Sen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s