Kolejne oznaki nadchodzącego upadku cywilizacji

Była sobota. Siedziałam na kanapie z komórką w ręce i spokojnie przeglądałam Facebooka. Ktoś kupił sobie książkę, ktoś inny pół dnia spędził zbierając łopatą smog do wiaderka i nosząc do piwnicy, bo ma podobno wiać, a takie dobre, gęste niczym wody rzeki Ankh powietrze zawsze się może na coś przydać, i teraz bolały go plecy, kolega wrzucił selfie (nieprofesjonalne, bez dzióbka), koleżanka zdjęcie kotka. Normalka. Nagle jednak coś przykuło moją uwagę: jakaś osoba wyrażała zdziwienie, że ludzie stoją w kolejce do księgarni po autograf Red Lipstick Monster, która, jak zapewne wszystkim wam wiadomo, jest znaną youtuberką zajmującą się makijażem i na ten właśnie temat wydała poradnik. W komentarzach, bo o komentarze tu idzie, nie o stanowisko autorki spostrzeżenia, zgroza, wielkie aj-waj i zapowiedzi upadku cywilizacji. Nie powiem, trzepnęło mną*.

Po pierwsze, jęki w temacie upadku cywilizacji od dłuższego czasu budzą moją głęboką niechęć. Przekonanie o tym, że dawniej było lepiej, bo było dawniej, a my byliśmy młodzi albo nas zgoła na świecie nie było, jest w przeważającej większości przypadków kompletnie nieuzasadnione. Wyobrażenia ludzi je wyrażających na temat owego dawniej opierają się albo na idealizacji własnego sielsko-anielskiego dzieciństwa, albo na dość mglistej, jeśli mówimy o czasach dawniejszych, wizji zawierającej takie elementy jak chodzenie na co dzień w kapeluszu i sceniczne ł. Żadna z osób wierzących w wyższość starszych pokoleń nie była nigdy w stanie podać sensownego wytłumaczenia tego, dlaczego pokolenia owe nie są w stanie wychować swych dzieci tak, by te nie przyczyniały się do upadku cywilizacji. Zazwyczaj marudzą coś o społeczeństwie, tak jakby same do owego społeczeństwa nie należały i nie miały absolutnie wpływu na jego charakter.

Po drugie, irytuje mnie również snobowanie się na czytelnictwo. Sama dużo czytam, co, jak podejrzewam, da się na tym blogu zauważyć. Nie uważam jednak, by czyniło to mnie czy kogokolwiek innego lepszym lemurem (czy tam człowiekiem, mniejsza o przynależność gatunkową). A już w szczególności nie uważam, by głaskanie się po egu swoją wyjątkowością z racji liczby przeczytanych utworów powieści i opowiadań (bo, jak postulują niektórzy, tylko proza liczy się jako książka) miało ten efekt. Owszem, statystyki dotyczące czytelnictwa w Polsce nie wyglądają szczególnie ciekawie, ale samo to, że robi się coś częściej jak statystyczny Polak, naprawdę nie świadczy o wyższości moralnej. Samo to, że coś jest powieścią, też nie sprawia automatycznie, że staje się w jakikolwiek sposób wartościowe. Weźmy taką, by nie szukać daleko, Katarzynę Michalak. Bzdury, jakie wypisuje, obśmiewali już znacznie w tej materii bieglejsi ode mnie**. Albo chociażby te kryminały, które pochłaniam taśmowo, te horrory o analnych łasicach. Sama ich przynależność gatunkowa ani nawet fakt, że ktoś je wziął, wydrukował i wydał, nie świadczą o tym, że ich lektura kogokolwiek ubogaci.

Po trzecie, przekonanie o tym, że zainteresowanie własną prezencją jest przejawem wewnętrznej pustoty jest wyjątkowo — nomen omen — powierzchowne. Nauka o dualizmie duszy i ciała, głęboka wiara w to, że albo-albo, mają się w narodzie doskonale. Z jednej strony intelektualista w swetrze pamiętającym prezydenturę Lecha Wałęsy, z drugiej wystrojone jak stróż w Boże Ciało dziewczę z czółkiem nieskalanym żadną myślą — zbiory rozłączne, niemalże dwa osobne gatunki. To takie płytkie, w gruncie rzeczy gimnazjalne. Można to wybaczyć piętnastolatce przekonanej o swej wyjątkowości na tle koleżanek z klasy, od ludzi dorosłych wymagałoby się jednak czegoś więcej.

I jeszcze to oburzenie, jak takie indywidua wymalowane, wystylizowane śmią brukać swą obecnością księgarnię. I to jeszcze za sprawą poradnika! Skandal i granda! Księgarnia jest wszak miejscem przeznaczonym dla ludzi kulturalnych, którzy wszystko już wiedzą, więc żadne poradniki im niepotrzebne, potrzebna im tylko strawa duchowa w postaci Prawdziwej Literatury, która nie powinna się wszak znajdować nawet w pobliżu — tfu, tfu — poradników. Zwłaszcza o makijażu. Niezmiernie dziwi mnie, jak osoby uważające się za kulturalne i wykształcone mogą z czymś takim wyskoczyć.

kot, który chwilowo podziela entuzjazm
kot, który chwilowo podziela entuzjazm

Ale to jest też kwestia obecnej w tej części społeczeństwa fetyszyzacji książki jako przedmiotu. Znamienne dla tego nurtu jest wspomniane już wyżej przekonanie, że książka = proza, zaś wszelkie inne teksty w ten sposób wydane nie są prawdziwymi książkami, lecz bezprawnie uzurpują sobie prawo do tej nazwy, a także — paradoksalnie — że prawdziwą książką nie jest także ebook. Ta sama powieść, która z pliku kartek umieszczonych między okładkami czyni książkę, wobec formatu elektronicznego całkowicie tę moc traci. Co więcej, zdaniem niektórych, format elektroniczny odbiera jej też prawo do miana prawdziwej literatury. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że fetyszyści książki postrzegają czytanie jako rytuał. Uwzględnia on zazwyczaj wąchanie, a przynajmniej czucie zapachu, kartek, herbatę, fotel i kota.

I nie ma problemu, niech sobie postrzegają, choć kot niekoniecznie musi podzielać ich entuzjazm. Tylko niech, na rany koguta, nie wydaje im się w związku z tym, że niespełnienie wszystkich warunków (książka w wydaniu papierowym, koniecznie literatura piękna, koniecznie pisana prozą, nieporuszająca tematów błahych, czytana w fotelu, z kotem i herbatką, przez osobę nieumalowaną i niezainteresowaną kwestią makijażu) czyni z kogokolwiek istotę prymitywną i stanowiącą czynne zagrożenie dla cywilizacji.

*W pierwszej chwili objawiło się to zgryźliwą odpowiedzią na czyjś komentarz, mam bowiem tę brzydką cechę, że jak wyjdę z nerw, zamiast wprost wyłożyć o co mi chodzi, czepiam się słówek.

**Królowa Matka, Niezatapialna Armada, Kwiatki

Wszelkie „wyjścia z nerw”, ega, jaki zamiast niżów i inne takie użyte zostały w tym tekście świadomie i celowo.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kolejne oznaki nadchodzącego upadku cywilizacji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s