Prawdziwy mężczyzna żuje jalapeño

Tak się złożyło, że znów przeczytałam książkę kucharską. W całości. Nie była długa. Ale to nie przepisy przykuły moją uwagę. Nie. W „Bohaterze kuchni. Uwaga! Na ostro”, dziele przeznaczonym, jak można dowiedzieć się z blurbu, dla czytelnika męskiego, najbardziej zainteresował mnie obraz ról i upodobań mężczyzn i kobiet. A ten poznajemy już we wstępie.

z4508736qowoce-papryki-maja-nie-tylko-rozne-kolory-ale-i-niesamowite
stąd: http://www.e-ogrody.pl/Ogrody/1,113408,4508317.html

 

 

[Bohater kuchni] zachwyci rodzinę nietypowym niedzielnym obiadem, potrafi też uratować spotkanie ze znajomymi, gdy w ostatniej chwili pojawi się na nim więcej gości, i — co być może najważniejsze — nie zginie z głodu, gdy zostanie w domu sam. — pisze nieznany z personaliów autor zbiorowy (wytłuszczam natomiast ja, lemur). Nie są to przesadnie wysokie wymagania. Czego jednak spodziewać się po mężczyźnie? Że pozostawiony sam sobie w porze obiadowej wpadnie na to, by coś sobie przygotować, ewentualnie zamówić? Że niezachęcony hymnem pochwalnym na swą cześć w ogóle przekroczy próg kuchni? Niedoczekanie! No chyba żeby, jak stwierdza dalej tajemniczy autor zbiorowy, poczuł zew. Wiecie, żeby odezwał się w nim pierwotny instynkt, żeby coś w głębi jego trzewi kazało mu działać. Nie zachodzi natomiast, jak wynika z tej pasjonującej lektury, sytuacja, w której mężczyzna gotuje pod wpływem tak prozaicznych okoliczności, jak konieczność codziennego serwowania rodzinie posiłków.

Od tego jest bowiem kobieta, istota w życiu mężczyzny mile widziana, lecz dziwna i piętrząca problemy. Autor radzi w związku z tym co następuje: Jeżeli zamierzasz przekonać swoją kobietę do ostrzejszych smaków [bo, jak wiadomo, kobiety z reguły nie lubią pikantnych potraw, są na to zbyt delikatne — przyp. lemur], musisz przyjąć sprytną strategię. Prze wszystkim wykaż inicjatywę — zaproponuj, że na początku ostre potrawy będziesz gotował sam. Czyli ten słynny męski zew ma docelowo prowadzić do tego, że gotowanie będzie się odbywać za pomocą robota kuchennego o nazwie żona? Aha…

Póki co jednak nie prowadzi, gdyż prawdziwy mężczyzna musi na początku wykazać się determinacją i dorzucić sprzątanie ze stołu i mycie naczyń. Jak prawdziwy bohater. Wynika to zapewne z faktu, że zdaniem naszego drogiego autora zbiorowego obowiązki domowe, w tym gotowanie, w sposób naturalny należą do kobiety, mężczyzna zaś może co najwyżej pomagać. Przy czym o ile pomoc zostanie doceniona, o tyle pchanie się do centrum dowodzenia, do jedynego miejsca, w którym w tej wizji kobieta ma władzę, czyli do kuchni, przyjęte zostanie opornie.

Jeśli i to nie pomoże, zaleca się czytelnikowi, by użył twardych faktów. Tajemniczy autor przedstawia następujące: chili przyspiesza spalanie kalorii, a także hamuje apetyt, szczególnie na słodycze i tłuste potrawy. Jeśli bowiem kobieta nie odda władzy w kuchni w zamian za pozmywanie, na pewno skusi ją potencjalne wyszczuplenie. Gdyż, jak wiadomo, głównym celem kobiety, poza karmieniem i obsługiwaniem rodziny, jest piękny i szczupły wygląd.

Tyle we wstępie. To jednak nie koniec tych fascynujących rewelacji. Każdy przepis poprzedzony jest dwu-trzyzdaniowym wstępem, a wiele z nich zawiera równie ciekawe stwierdzenia.

Dobra oliwa to skarb każdej kuchni — czytamy na przykład w rozdziale „Spiżarnia i barek” (tak, jakby w przeciętnym polskim mieszkaniu było miejsce na spiżarnię…) — możesz ją wykorzystać do marynowania mięsa albo wzbogacić o nowe smaki ulubioną sałatkę (wiemy, że tak naprawdę nie jadasz sałatek, ale oliwa z chili jest dobrym pretekstem, by wreszcie zacząć — dla zdrowia). No tak. To przecież oczywiste, że od jedzenia sałatek mężczyźnie — który broń boże nie jest próżny i nie zajmuje się takimi głupimi babskimi sprawami jak własna prezencja — może odpaść siusiak. Tylko prawdziwie ostry i męski dodatek może zapobiec tej katastrofie.

Prawdziwy macho, by zapobiec autoamputacji przyrodzenia, potrzebuje też rywalizacji. Dlatego do przygotowania panierowanych papryczek jalapeño (BTW, jadłabym) ma go zachęcić następująca propozycja: (…) wyzwij kolegów na jalapeñowy pojedynek — czy któryś z nich da radę zjeść całą? Serio, czy jedzenie też musi być walką? Jak dla kogo za ostre, to nie powinien się zmuszać celem zaimponowania kolegom, tylko nałożyć sobie czegoś innego. Ale co ja tam wiem, jestem przecież tylko kobietą… której, jak można przeczytać przy przepisie na corndogi z pikantnymi sosami, ulubionym daniem są surowe warzywa.

I która jest istotą nudną i bez polotu, zwłaszcza w kwestii dań obiadowych. Oto bowiem kolejna światła porada: Jeżeli kobieta w domu znowu zamierza przygotować nudne schabowe — weź sprawy w swoje ręce i dzień wcześniej zaproponuj marynatę z tego przepisu. Nie jest przekonana do tego pomysłu? Obiecaj, że pozmywasz po obiedzie.

Czy wiesz, drogi autorze zbiorowy, dlaczego kobieta w domu robi nudne potrawy? Otóż dlatego, że ta kobieta, którą sobie zapewne pisząc to wiekopomne dzieło wyobrażałeś, przeciętna żona przeciętnego Seby rywalizującego z kolegami na gryliku na papryczki, na głowie ma obowiązki zawodowe, obowiązki domowe i opiekę nad dziećmi i nie ma czasu ani ochoty codziennie myśleć nad nowym zaskakującym daniem. Poza tym musi mieć pewność, że rodzina to danie zje. Dzieci często są nieufne w stosunku do nowych smaków. Mężczyźni zaś, jak byłeś uprzejmy wspomnieć kilka razy, w stosunku do sałatek, kurczaka i dań niezawierających mięsa. Więc jeśli ma na stanie chłopa, któremu głupia zapiekanka warzywna może zrobić kuku w męskość, nie dziw się, że szybko poniechała eksperymentów i tłucze te nudne schabowe, podczas gdy on relaksuje się przy piwie z dodatkiem tequili.

A w ogóle to jest zabieganym biznesmenem, który w ostrych negocjacjach nie uznaje kompromisów. Dlatego też idealnym dla niego daniem są patatas bravas z chorizo, zawierające jedną cebulę i cztery ząbki czosnku. Druga strona z pewnością będzie zachwycona, gdy podczas negocjacji poczuje ten zapach prawdziwego samca.

Ten zabiegany biznesmen to zresztą niejedyny przejaw głaskania odbiorcy docelowego po egu. Już samo to, że ma być on w kuchni bohaterem, wystarczyłoby w zupełności, ale uznano najwyraźniej, że trzeba go o jego wspaniałości przekonywać na każdym kroku, dopisując mu odpowiedni lajfstajl. A zatem siłownia, wyjazdy na narty, dość hajsu, by iść na kurs aranżacji stołu i kupować ekologiczną jagnięcinę. Plus niesamowite osiągnięcia. Jego zupa czosnkowa ze względu na prozdrowotne właściwości uratuje całą rodzinę przed położeniem się do łóżka. Jego krwawa Mary oczaruje kobiety. Goście będą zachwyceni jego dipami, oniemieją na widok dania głównego, będą rozpływać się nad zupą. Wstęp do każdego przepisu obiecuje nagrodę. Bo Prawdziwy Mężczyzna nie może przecież, jak już wspominałam, ugotować czegoś z prozaicznych powodów. To jest dla bab. On, choć zawsze zapomina posolić ziemniaki (to taka drobna uszczypliwość ze strony tajemniczego autora, na wypadek, gdyby odbiorca wyczuł, że coś za bardzo się mu schlebia), jest w kuchni nieustraszonym odkrywcą, kapitanem kuchni nawigującym po ognistych morzach smaku.

I wiecie co, to jest po prostu smutne. Niektóre przepisy z tej książki wyglądają całkiem interesująco, więc nie jest to tak, że tą durną gadką usiłuje się zamaskować ich marność oraz przewagę vegety na liście składników. Ktoś najwyraźniej uznał, że przeciętny mężczyzna potrzebuje takiej właśnie durnej retoryki i przedstawienia takiego obrazu świata, by bez wstydu, że robi coś babskiego, a zatem gorszego, wziąć i coś ugotować. Ja wiem, że tacy kolesie prawdopodobnie istnieją, choć za moich czasów mówiło się, że wiara w to, że wszystko, co dziewczyńskie, jest głupie, mija w okolicy szóstej klasy podstawówki, ale czy naprawdę jedynym sposobem, by dotrzeć do nich z produktem, jest wpisywanie się w tę ich dziwaczną wizję świata? I ja rozumiem, że marketingowcowi, który tego typu strategię wymyślił, nie leży na sercu ani dobro ludzkości, ani moje skołatane nerwy, lecz mimo to trochę smuci mnie fakt, że doszedł on do wniosku, że to będzie działać.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Prawdziwy mężczyzna żuje jalapeño

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s