Grube dziecko

Byłam grubym dzieckiem. Nie otyłym, ale z widoczną nadwagą. Potem mi przeszło, wyrosłam. Obecnie nadwaga wróciła, bo sprzyja jej mój osiadł przed komputerem tryb życia. Trudno. W zasadzie nie myślę o tym zbyt często. Ale gdy myślę, czasem odzywa się we mnie tamto grube dziecko. Nie zawsze. Powiedziałabym, że przeważnie nie. Ale gdy się odzywa, jest wściekłe i nie ma do powiedzenia nic przyjemnego. W zasadzie jego słowa można sprowadzić do „Nie akceptujesz mnie i na dodatek uważasz, że jest to mój problem”.

literat

Kiedy miga mi na Facebooku status znanego literata, grube dziecko jest najwyraźniej zajęte czymś innym, bo nie od razu reaguje, w każdym razie nie wprost. Można jednak powiedzieć, że apeluje do lepszej strony mej osobowości, bo odzywa się we mnie współczucie. Współczucie dla brzydkiej, spasionej sześciolatki, nad głową której dorośli komentują bez żenady jej słabe włosy i nadmierną tuszę. To tylko dziecko, nie widzą więc powodu, by te opinie zachować dla siebie. Dziecko nie odpyskuje, być może — przyzwyczajone do takiego traktowania — nie weźmie nawet pod uwagę takiej możliwości. A jeśli nawet stanie się inaczej, zostanie szybko spacyfikowane.

Myślę wtedy, że znacznie lepiej niż grubym dzieckiem jest być grubą babą. Gruba baba może się odciąć, choćby to nawet było proste lecz szczere „A weź się pierdol”, i nikt nie wpisze jej za to uwagi do dzienniczka, nikt nie postawi jej do kąta. Grubą babę uznaje się jednak powszechnie za człowieka. W związku z tym znacznie rzadziej komentuje się głośno jej wygląd w sposób tak bezceremonialny, tak, jakby była nieestetycznym elementem wystroju wnętrza.

Kiedy jednak czytam status literata drugi raz, uderza mnie, że określenia brzydka i spasiona to nie element prowadzonej nad głową nieszczęsnej sześciolatki konwersacji. Tak dziewczynkę opisuje narrator. Ma do wyboru szereg określeń nienacechowanych, z których jednak nie korzysta. Woli słowo spasiona (jak tucznik, jak wieprz) od neutralnego z nadwagą, czy ostatecznie otyła. Nie poprzestaje na tym i dorzuca jeszcze brzydotę. Dociera do mnie, że moja pierwotna interpretacja tekstu była błędna. Dałam się zwieść wewnętrznemu grubemu dziecku. Tymczasem nie chodzi tu o współczucie dla dziewczynki, a o przezabawny koncept przebrania jej za Magdę Gessler. Dwa w jednym: obśmiewamy grube dziecko i grubą babę za jednym zamachem. Po prostu boki zrywać.

Zwłaszcza że ta konkretna gruba baba nie przyjdzie i nie każe iść się pierdolić, jest bowiem celebrytką, co w opinii większości społeczeństwa daje prawo do wypowiadania się o niej w sposób dowolnie obelżywy. Ponadto, jak sądzę, celebrytka ma to zapewne gdzieś. Przyzwyczaiła się.

Nie jestem fanką Magdy Gessler. Jej programu widziałam może pół odcinka i nie mam ochoty na więcej. Sądzę, że można jej zarzucić różne rzeczy: egzaltację, niezbyt taktowny sposób krytykowania restauratorów, brak wykształcenia gastronomicznego. To tak na szybko. Wymyślenie tego zajęło mi mniej niż minutę. Tymczasem społeczeństwo, chcąc wyrazić o niej niepochlebną opinię, żałuje nawet tej minuty i wali na ślepo, starym sprawdzonym sposobem: jeśli chcesz dowalić kobiecie, odnieś się do jej wyglądu. To zawsze działa.

Czytam komentarze. Nie jestem odosobniona w swoich spostrzeżeniach. Komentatorzy dzielą się w zasadzie na dwa obozy: ludzi, z którymi się zgadzam, i ludzi, którzy udają, że nie rozumieją, o co tym pierwszym chodzi. Grube dziecko we mnie ma ochotę zagrozić im, że ich zje, bo co mu tam, i tak jest grube. W świecie grubego dziecka nic gorszego nie może już człowieka spotkać. Chciałoby zjeść na przykład panią, która zastanawia się „A jeśli ta dziewczynka w rzeczywistości była brzydka i spasiona (tak, tak, tacy też bywają ci, których niektórzy nazywają milusińskimi) to jak należało ją opisać? Jako śliczną, eteryczną i pełną wdzięku?” (informuję niniejszym, że czy brzydka, to rzecz gustu, a określenie spasiona można zastąpić jakimś bardziej uprzejmym). Albo pana, któremu wydaje się, że wszelka krytyka anegdotki to pętanie wolności słowa za pomocą poprawności politycznej. Osobiście uważam, że jeśli ktoś czuje się spętany przez poprawność polityczną, to albo jest chamem, albo nie rozumie tego pojęcia.

A autor? Autor najpierw milczy, a potem wyraża zdziwienie. Że dyskusja taka długa, że głosy takie krytyczne, że odbiór tak zafałszowany. Bo on wszakże krytykował matkę, a na myśli miał raczej to, co wymieniłam tu jako moje pierwotne rozumienie. To ogłosiwszy, bierze się za odpowiadanie poszczególnym osobom, przeważnie czepiając się słówek i pozwalając sobie na złośliwostki. Doskonale to rozumiem, też lubię czasem oponentowi wypomnieć błąd leksykalny czy składniowy. Ale wiem, że to niskie, więc nie nadużywam. Autor tymczasem albo nie ma takiej świadomości, albo też mu ona nie przeszkadza. Śmiało wytyka dyskutantom, że „gardłują na ten temat od dziewięciu godzin” (ignorując fakt, że w międzyczasie najprawdopodobniej położyli się spać, a nie siedzieli całą noc nad jednym statusem) i używają seksistowskich związków frazeologicznych (dać ciała). Co kto lubi, ale łatwiej byłoby chyba przyznać się do niezręcznego sformułowania i mieć spokój, niż tłuc ludziom do głowy, że krytykowało się matkę i tylko matkę.

No właśnie — matka. Zarówno zdaniem autora, jak i części dyskutantów, to ona jest wszystkiemu winna. Najpierw spasła, a teraz się czepia i przebiera za Magdę Gessler. Oczywiście, że najłatwiej jest obciążyć ją pełną odpowiedzialnością. Wewnętrzne grube dziecko coś o tym wie. „To ty mnie nie akceptowałaś, to ty mi powiedziałaś to albo tamto, to ty sprawiłaś, że myślałam, że tusza to moja wina” — chciałoby powiedzieć i nawet powiedziało. Nie było sprawiedliwe. Ale wewnętrzne grube dziecko nie jest sprawiedliwe, nie myśli racjonalnie. Wewnętrzne grube dziecko jest głównie skrzywdzone i wściekłe. Tymczasem matka nie jest jedyną osobą odpowiedzialną za proces wychowania. Dzieci mają ojców, ciotki, wujków, babcie, dziadków, panie w przedszkolu i grupę rówieśniczą. Mają też taki a nie inny metabolizm, mogą mieć również choroby. Matka nie jest w pełni odpowiedzialna za to, jakie dziecko jest i kim się stanie. Ale tak jest najprościej: matka upasła, matka zrujnowała samoocenę, matka popsuła. Kiedy o tym myślę, dziwię się, jak można z własnej woli zdecydować się na tę rolę. Co się nie zrobi, będzie źle. Bo nie ma ludzi, którzy nie mają swoim rodzicom, ze szczególnym uwzględnieniem matek, nic do zarzucenia. Można chcieć najlepiej, a z różnych powodów zrobić źle. Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Być może znany literat też chciał dobrze. Być może faktycznie chciał pochylić się nad losem grubego dziecka, a nie pośmiać z Magdy Gessler. Nie wyszło. Trudno. Ale należało się przyznać, a nie brnąć w uszczypliwości. Ostatecznie nie tylko matki popełniają błędy. Zdarza się to również bezdzietnym facetom.

Reklamy

13 uwag do wpisu “Grube dziecko

  1. Świetnie, że poruszyłaś ten niezwykle ważny temat. Całkowicie się z Tobą zgadzam. „Fat shaming” jest głęboko zakorzeniony, wielu naturalnie przychodzi odczłowieczenie osób „puszystych”, bez zastanowienia się, jakie mog

    Polubione przez 2 ludzi

    • zjadło część komentarza, więc kończę w drugim: …bez zastanowienia, jakie mogą być tej otyłości przyczyny, łatwiej założyć lenistwo i nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu niż efekt uboczny leczenia przewlekłej choroby. A „fat shamingowanie” dzieci jest po prostu paskudne. I zdaje mi się, że ciężej pod tym względem traktuje się dziewczynki, niż chłopców: grubasek płci męskiej to rozkoszny łakomczuszek (przynajmniej w wieku przedszkolnym, potem może stać się potworkiem), a grubaska płci żeńskiej to paskudztwo, po przecież kobieta od najwcześniejszych lat musi pilnować, aby się podobać.

      Polubione przez 2 ludzi

      • Z zastanawianiem się nad przyczynami mam problem. To znaczy owszem, warto wiedzieć, że otyłość nie zawsze wynika z leżenia całymi dniami w łóżku i jedzenia ciastek z kiełbasą, ale nie należy uzależniać tego, czy można się z czyjegoś wyglądu wyśmiewać od tego, czy jest on jego „winą”. Nie można i już, niezależnie od przyczyn.

        Polubione przez 2 ludzi

      • Oczywiście, to nie jest niczyja sprawa DLACZEGO ktoś jest taki czy inny, wygląda, jak wygląda etc., chodzi mi po prostu o to, że wydaje mi się, że część osób usprawiedliwia wyśmiewanie się [z różnych cech] tym, że to „na pewno jest czyjaś WINA”, że to „po prostu źle świadczy” o kimś, bez głębszego zastanowienia, np „bycie otyłym jest niezdrowe i jest wyrazem lenistwa i obżarstwa, więc to wyszydzę”. Zgadzam się, jest to szkodliwe rozumowanie, oczywiście, że „nie można i już”.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Rano mi zeźryło komentarz, więc nakreślę, co miałam w głowie po dyskusji u JD i przeczytaniu wpisu.
    Chronienie dziecka i przejmowanie się nim, jego uczuciami, okazuje się być frajerstwem, nie licującym z jedyną godną Polaka postawą bycia cynicznym cwaniakiem, którego nikt nie wykorzysta, który nie zawaha się wyżyć na słabszym. Oberwało się, oj oberwało tym, którzy uważali, że dziecku należy się szacunek, że dzieci jako bezbronnych po prostu bronić trzeba. Przykre. Przykre bardzo.

    Polubione przez 3 ludzi

    • Ogólnie denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że ważniejsze jest błyśnięcie dowcipem niż czyjeś uczucia. Bo żeby tu jeszcze istniał cień ważniejszego powodu… To nie, anegdotka ich bawi, więc musi być w porządku, a dziecko niech się wypcha.

      Polubione przez 3 ludzi

  3. O, jakże się z tobą zgadzam, co do przecinka. Czytałam tamtą dyskusję z niesmakiem – i nie wiem, czy nie większy niesmak niż sama anegdota nie wywołało we mnie wicie się J.D., by nie przyznać, że dało się ciala na całej linii.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Też byłam grubym dzieckiem. Wstydziłam się tego, bo w mojej rodzinie nie akceptuje się nadwagi. Wyrosłam z tego ale wstyd pozostał. Do tego stopnia, że nie jestem w stanie wyartykułować pewnych słów. W okolicach ciąży wstyd trochę minął, ale tylko trochę. Gdyby nie rodzina i różne komentarze mój wstyd pewnie byłby mniejszy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s