On

papuzaMoże zawierać spoilery, śladowe ilości orzechów i wina czerwonego półwytrawnego

 

To nie będzie składna recenzja, to w ogóle chyba nie będzie recenzja, ponieważ w tej właśnie chwili skończyłam czytać i moje odczucia związane z książką wyglądają jak wielki fajerwerk. Mogłabym poczekać, żeby mi się uleżały, żeby mi się wyklarowało, co należy powiedzieć, jak właściwie ocenić, na jakie aspekty dzieła zwrócić uwagę. Ale wiem, że jak to się skończy: w połowie myślenia odechce mi się pisać, a potem w przeczytanych znowu ograniczę się do kilku durnych słów, że na przykład podobało mi się bardzo, polecam. Albo postanowię rzucić jakąś niby to oryginalną myślą, której jednak nie rozwinę, bo już będę miała rzecz tak dokładnie przerobioną w głowie, że nie będę chciała do niej wracać. Z takiej myśli nie wyniknie nic dla nikogo, ewentualnie ktoś skonstatuje, że WTF.Czytaj dalej »

Formularze, które uczyniły mnie szczęśliwą

zus
Źródło: http://blogprawny.ghmw.pl/medycyna/elektroniczne-zwolnienia-lekarskie-2015-r/

Nowa praca to, jak wiadomo, źródło nowych doświadczeń. Miałam okazję przekonać się o tym w zeszłym tygodniu, kiedy to po raz pierwszy w życiu poszłam na L4. Nie dlatego, żebym wcześniej nie chorowała. Chorowałam, owszem, niezbyt często i niezbyt poważnie, ale zdarzało się. Tyle tylko, że nie szedł za tym żaden oficjalny papier, ten bowiem mojego gustującego w umowach śmieciowych byłego pracodawcę obchodził tyle, co zeszłoroczny śnieg. Czasem nie szła za tym też nieobecność na stanowisku pracy, bo ostatecznie hajsy same się nie zarobią.Czytaj dalej »

Migawki z demonstracji

– Nie za bardzo się wysztafirowałaś jak na demonstrację? — zapytał Mateusz gdy zbierałam się do wyjścia.
– Jeśli nie mogę się wysztafirować, to nie jest moja rewolucja. — odparłam parafrazując. Była to parafraza głęboko chybiona. Wszak w tej demonstracji chodziło o coś wręcz przeciwnego: o zachowanie status quo. O to, byśmy nadal mogły być traktowane jak ludzie, nie jak inkubatory. O to, by nie odebrano nam prawa do decydowaniu o naszych ciałach, choć to i w tej chwili jest ograniczone. Ale lepszy taki kompromis niż to, co zawarte w projekcie ustawy*.Czytaj dalej »

Przeczytane w marcu 2016

W tym roku wprowadziłam w systemie zapisywania przeczytanych książek pewną innowację. W kalendarzu notuję, jaką książkę czytałam danego dnia, i przypisuję jej kolor*. Jest to sposób dość przejrzysty, ma jednak pewną zasadniczą wadę: to, w jakim kolorze widzę daną pozycję, nie zawsze współgra z gamą kolorystyczną moich cienkopisów. Muszę w związku z tym iść na ustępstwa, głównie stosując barwy bardziej żywe niżbym chciała. Z jakiegoś powodu wolę lektury w odcieniach zgaszonych.Czytaj dalej »