Migawki z demonstracji

– Nie za bardzo się wysztafirowałaś jak na demonstrację? — zapytał Mateusz gdy zbierałam się do wyjścia.
– Jeśli nie mogę się wysztafirować, to nie jest moja rewolucja. — odparłam parafrazując. Była to parafraza głęboko chybiona. Wszak w tej demonstracji chodziło o coś wręcz przeciwnego: o zachowanie status quo. O to, byśmy nadal mogły być traktowane jak ludzie, nie jak inkubatory. O to, by nie odebrano nam prawa do decydowaniu o naszych ciałach, choć to i w tej chwili jest ograniczone. Ale lepszy taki kompromis niż to, co zawarte w projekcie ustawy*.

Jedna z protestujących miała transparent o treści „Przestałam mieć wyjebane”. To dobre hasło. Na to, by mieć wyjebane, kobieta nie może sobie w tej chwili pozwolić. Sama do tej pory myślałam o sobie, że nie mam wyjebane. Przecież chodzę na wybory, przecież mam poglądy. „I co?” — chciałabym zapytać teraz — „Chcesz za to medal z ziemniaka? Że masz poglądy i nie obawiasz się ich wygłosić z poziomu kanapy, z bezpiecznego kąta przed monitorem laptopa?”

Było dużo ludzi różnej płci i wieku. W gęstniejącym tłumie minęłam  parę z dzieckiem w wieku przedszkolnym.
– Konstytucja, konstytucja! — zawołało dziecko
– Wojtusiu, dziś będziemy skandować coś innego — wytłumaczyło mu jedno z rodziców. Sądzę, że Wojtuś będzie wiedział, że nie należy mieć wyjebane. Bądź mądry, — chciałoby się rzec ku niezadowoleniu użytkowników Facebooka — bądź jak Wojtuś.

Spotkałam znajomych, w tym Zosię, z którą tłumaczyłyśmy przechodniom, co symbolizują nasze wieszaki (ja swój potem zgubiłam). To znaczy tłumaczyła głównie Zosia, ja bowiem mam refleks szachisty i na pytania bardziej złożone niż „Która godzina?” odpowiadam z reguły po głębokim namyśle. Potem w tłumie wypatrzyła mnie Ania, która na demonstrację przybyła z rodziną.

Poszłam z nimi na piwo. Ania stwierdziła, że chciałaby mieć dzieci, ale mieć ich póki co nie będzie, przede wszystkim dlatego, że jej na to nie stać, bowiem pracując na odpowiedzialnym i wymagającym wykształcenia kierunkowego stanowisku, zarabia nader skromnie, a zatrudniona jest na umowę-zlecenie. Co wiele mówi o tym, gdzie tkwi problem z dzietnością Polek. I to tam należy szukać rozwiązania, a nie w odbieraniu nam prawa do decydowania o sobie.

*Jego analizę można przeczytać tutaj. Wypowiadały się o nim też m. in. Szprota, Naima i Kiciputek

Reklamy

9 uwag do wpisu “Migawki z demonstracji

  1. Obserwuję zacietrzewienie obu stron i zastanawiam się – a co z odpowiedzialnym seksem. Czy nie lepiej dbać o zabezpieczenie i nie mieć dylematu usunąć (zabić). Sama miałam kłopoty z zajściem w ciążę. Od początku wiedziałam że to moje dziecko.
    Uważam, że wybór, co dalej z ciążą zależy od kobiety ciężarnej jeśli uważa, że to nie dziecko a zarodek to i tak usunie, dla niej nie jest to „grzechem” . Nie uważam, że zakazy cokolwiek zmienią. Cokolwiek dziwnie pojmowana wolność, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności doprowadza do aborcji i w konsekwencji często do niepłodności. Sama aborcja jest zabiegiem który odbija si ę niekorzystnie na organizmie kobiety.
    Reasumując seks może być bezpieczny i przyjemny, bez niechcianych konsekwencji.i

    Lubię to

  2. Jak wedlug Ciebie mialby wygladac sytuacja idealna?
    Bo zrozumialam, ze teraz obowiazujaca ustawa jest zaledwie akceptowalnym kompromisem.
    Bardzo dziekuje za odpowiedz.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s