Bobośka

Bobośka są duże, czarne i śpią w koronach drzew – twierdziła babcia. Opowiadała, że jedzą małe dzieci, nawet jeśli nie są one zbyt niegrzeczne, i że, chociaż są wielkie, większe niż ludzie, potrafią się przecisnąć przez wąskie szczeliny. Mają ostre zęby, ale kości tak kruche, że rozpadają się, wystarczy, że ugryzie je pies. Czasem pies złapie bobośko i rozszarpie na strzępy. Ale równie dobrze bobośko może rozszarpać jego, jeśli nie jest czujny. Albo nawet ciebie.

Bobośka nie istnieją — powtarzała mama i otwierała na noc okna. Potem trzeba było wstać, by je zamknąć, a drzwi przystawić krzesłem. I tak słyszało się z ogrodu monotonne dialogi bobosiek — ghu — ghu. Jeśli schowało się głowę pod kołdrą, można było udawać, że wcale nie. Ale udawanie nie miało znaczenia.

Kajtek przeżył w tym strachu siedem lat. Potem poszedł do szkoły. Przychodziła po niego niania, dziewczyna z sąsiedztwa. „Nie bój się.” — mówiła — „Bobośka chcą się z tobą zaprzyjaźnić. Bobośka są dobre i nikomu nie robią krzywdy”. Długo nie wierzył, ale pewnego dnia coś w nim pękło, bo nie zamknął okien. Nie stało się nic. To znaczy, że nie zjedzą — wywnioskował. Pewnie nawet nie są mięsożerne. Może nawet można się z nimi zaprzyjaźnić. Wychować od małego.

Od babci dowiedział się, że bobośka parzą się w dołach i że wtedy psom najłatwiej je dopaść, ale nie wiadomo, co dzieje się potem, nikt nigdy nie widział młodych bobosiek. Niania powiedziała zresztą, żeby nie ingerować w życie dzikich zwierząt. Nie zamierzał tego robić. Jeśli, naturalnie, bobośka to zwierzęta. Jeśli są dzikie.

Wieczorem uwiązał psa i otworzył w pokoju wszystkie okna. Czekał. Noc była chłodna, więc otulił się kołdrą po uszy. I tak słyszał, jak z ożywieniem dyskutują bobośka. Tak, z ożywieniem większym niż zwykle. Ghu — ghu — ghy — ghee — ghu — wołały wśród nocy. Wyjrzał przez okno. Pies spał. Bobośka, wielkie, czarne kształty, siedziały na trawie. Nie widziały go. Popatrzył chwilę i poszedł spać.

Następnej nocy zrobił to samo. Głosy bobosiek były przytłumione, inne niż zwykle. Szybko zasnął. Obudził go dziwny szelest. Na środku pokoju stało bobośko. Było wielkie, czarne i pachniało ziemią. Kajtek wstał.
— Ghu — powiedziało bobośko. Nie wyglądało strasznie.
— Nazywam się Kajtek. — przedstawił się chłopiec. Bobośko odgryzło mu głowę.

 

(wrzesień 2005)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Bobośka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s