Jak wygląda pisarz?

W dawnych czasach, kiedy chodziłam do szkoły, nie miałam jeszcze w zwyczaju góglać wszystkiego, co w danej chwili choćby przelotnie mnie zainteresowało. Zazwyczaj pytałam rodziców, jednak nawet oni nie wiedzieli wszystkiego.

Przerwa na anegdotkę.
Lemur lat 9:
– Mamo, tato, a wy znacie jakiegoś łysego Żyda?
– Znamy.
– A jak on to robi, że nie zsuwa mu się jarmułka?
Do tej pory mi to wypominają.

(doprawdy, trzeba być mną, żeby robić dygresję już we wstępie)

Prawdopodobnie nie przyszło im nawet do głowy, że mogę zdawać sobie z tego sprawę, ale ja naprawdę miałam świadomość, że są informacje, do których i oni nie mają dostępu. Dlatego też nie dociekałam na przykład, jak wyglądają różne pisarki i pisarze. Jeśli na tylnej stronie okładki nie było zdjęcia, godziłam się z tym, w miarę lektury tworząc sobie jednak jakiś obraz autorki/autora.

Muszę przyznać, że Astrid Lindgren wyobrażałam sobie nadzwyczaj trafnie. Kiedy w końcu ujrzałam gdzieś jej zdjęcie, nie przeżyłam najmniejszego zaskoczenia. Wyglądała dokładnie tak, jak powinna wyglądać. Podobnie Pratchett i Żeromski, ale tylko w wersji z brodą.

Inaczej było z Adamem Bahdajem. „Kto to jest?” — pomyślałam sobie — „Dlaczego ten człowiek ma taką pociągłą twarz i duży nos?! I jeszcze się czesze do tyłu!”. Nie mam nic do ludzi z pociągłą twarzą i dużym nosem, ba, taka uroda całkiem mi się podoba, jednak w mojej wizji Adam Bahdaj miał twarz szeroką, nos zupełnie neutralny, nierzucający się w oczy, a czesał się na bok.

Podobne wrażenie zrobił na mnie też wygląd Wandy Chotomskiej, która powinna być pulchną brunetką z kokiem, trochę podobną do mojej stryjenki Heleny z Wrocławia (która tak naprawdę jest stryjenką mojego ojca, ale czy to ma jakieś znaczenie? Przy takiej ilości bliskiej rodziny definiowanej jako wszyscy krewni i powinowaci, z którymi utrzymujemy kontakt, spójna terminologia bywa kłopotliwa. Mąż tej stryjenki, czyli stryj Stanisław*, usiłował to kiedyś uporządkować, tworząc drzewo genealogiczne. Nie wiem, czy nadal się tym zajmuje.), a w dość oczywisty sposób nią nie jest.

Zwyczaj wyobrażania sobie, jak wyglądają pisarze, nie minął mi z wiekiem, dlatego też reakcje analogiczne do rozczarowania zdjęciem Bahdaja czy Chotomskiej zdarzały mi się jeszcze długo i zdarzają wciąż jeszcze, choć obecnie znacznie rzadziej, nabrałam bowiem zwyczaju góglania autorów jeszcze przed zakupem książki.

Toronto from Snake Island
Toronto. Źródło: http://www.confabulation.ca/2016/02/confabulation-in-toronto/
rzeszc3b3w-aleja-powstac584cc3b3w-warszawy_fot_irena_gac582uszka-600x385
Rzeszów. Źródło:

Największe zdziwienie, bo nie było to rozczarowanie, w mym dorosłym życiu, a w każdym razie w okresie, gdy nie jest już ważne, czy lektura jest dostosowana do wieku, dotyczyło Margaret Atwood. Długo widziałam ją jako kobietę o urodzie mocno przeciętnej, może nawet nieco myszowatej. Wpływ na to miały pewnie jej bohaterki, nieopisywane szczegółowo** i sprawiające wrażenie zwykłych kobiet, którym można wkleić dowolną twarz: koleżanki, sąsiadki, pani z warzywniaka, swoją własną. Gdy ujrzałam tę burzę loków, te kości policzkowe, ten błękit ócz, byłam niemalże w szoku. Z powieści Atwood emanowała bowiem swego rodzaju zwyczajność. Zwyczajność, która poza wypaczeniem obrazu autorki, na wiele lat zasiała we mnie przekonanie, że Toronto to miasto w rodzaju nieco większego Rzeszowa.

DynastiaDynasty Serial, USA 1980/81 Scena z: Joan Collins
Alexis. Żródło: http://film.wp.pl/
54a3195039c38_-_elle-04-december-reader-erica-jong-1213-xln-mdn
Erica Jong. Źródło: http://www.elle.com/culture/books/interviews/a12613/erica-jong-interview/

W przypadku Eriki Jong, która, choć cenię ją znacznie mniej, dzieli z Margaret Atwood półkę na moim regale (ale stoi w tylnym rzędzie)***, było zgoła odwrotnie. Wizualizowałam ją sobie jako osobę w typie Alexis z „Dynastii”, ewentualnie Moniki z początków „Klanu”****. Jest to tymczasem kobieta, nie przeczę, atrakcyjna, lecz w typie swojskiej hożej blondyny. Długo nie mogłam się z tym pogodzić, co jednak nie miało wpływu na mój odbiór jej twórczości. Po czasie zresztą nawet się wpasowało.

Tak zresztą było w każdym innym przypadku. Bo chociaż wizualizuję sobie aparycję pisarzy i pisarek, to jej nie oceniam. Pozgrzyta i przestanie. Zastanawiam się czasem tylko, jak wyobrażałabym sobie Witkowskiego, Dehnela, czy Papużankę, gdybym ich wcześniej nie zobaczyła. Chociaż prawdę mówiąc Zośka Paspużanka wygląda dokładnie tak, jak się nazywa.

 

*Nie mylić z wujkiem Staszkiem od cioci Zosi. Których z kolei nie należy mylić z przyjaciółmi mojej babci, którzy również nazywają się Zofia i Stanisław, a do których moje rodzeństwo cioteczne również niekiedy zwraca się „ciociu” i „wujku”. I tak dalej.

**W szczególności Marian z „Kobiety do zjedzenia”,  Elaine ze szczególnie drogiego memu sercu „Kociego oka” i nieujawniająca swojego imienia narratorka „Opowieści podręcznej”.

***A trzeba wam wiedzieć, że układ książek na moim regale jest hierarchiczny, przy czym im wyższa ranga autora, tym bliżej środka się on znajduje. Jak raz mnie zdenerwowała Musierowicz, przełożyłam całą Jeżycjadę w lewy dolny róg, niemal w całości przesłonięty wersalką.

****Co w zasadzie na jedno wychodzi, bo wczesna Monika to podróbka Alexis.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Jak wygląda pisarz?

  1. Ja sobie tak samo wyobrażam nawet blogerów, jeżeli nie mają zdjęcia lub nader rozbudowanej prezencji w social media. Ciekawe jak taki Lemur wygląda… 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s