O tym, że nie dołączę do Klubu 27

Dwudziestego czerwca skończyłam dwadzieścia siedem lat. Mój drogi brat Janusz mówi, żebym się nie martwiła, bo aby dołączyć do tego klubu, trzeba być muzykiem, a to akurat z całą pewnością mi się nie przytrafi. Jego narzeczona twierdzi, że wystarczy być jakimkolwiek rodzajem artysty, ale też szczęśliwie nie jestem żadnym, chociaż — jak zapewne większość blogerek — chciałam kiedyś zostać sławną pisarką. Nadal uważam, że to spoko pomysł, ale skoro nie zrealizowałam go do tej pory, spokojnie mogę poczekać jeszcze rok.

 

The lemurs at the Duke lemur center got cupcakes yesterday. Then this happened. - Imgur
Ja i jedzenie dobrych rzeczy. Foto od Mariusza

Albo dwa lata. Albo piętnaście. Albo w ogóle tego pomysłu nie realizować, bo chcieć to sobie można, ale najpierw trzeba mieć coś do opowiedzenia. Potem to opowiedzieć. A na końcu zrobić tak, żeby ktokolwiek się tym zainteresował, ba, żeby zainteresowało się tym strasznie dużo ludzi, skoro już się w młodości marzyło nie tylko o pisaniu, ale też o sławie. Nie jest zatem to takie hop-siup.

Ale przynajmniej jestem bezpieczna i mogę się cieszyć urodzinami. W tym wieku podobno niektórzy się już nimi martwią, myślą o przemijaniu, takie klimaty. Ja się cieszę, bo urodziny są przyjemne i można je sobie świętować przez większą część tygodnia (robię w tym tygodniu bardzo wiele rzeczy, które można podciągnąć pod świętowanie, niestety z przerywnikiem w postaci wizyty u dentysty), jeść dobre rzeczy, dostawać prezenty i życzenia. Na przykład: „Niech ci lemur pomyślności nigdy nie zagaśnie!”. Prawda, że piękne?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s