Mądrości internetów

Jak powszechnie wiadomo, by podkreślić szczególną mądrość i doniosłość jakiegoś stwierdzenia, należy je zapisać w formacie .jpg, a potem wrzucić w internet. Dla lepszego efektu można przypisać rzeczone stwierdzenie jakiejś znanej osobie. Większa szansa na szery i lajeczki, co doskonale rozumiem, ponieważ jako blogerka potrafię szery i lajeczki docenić.

Gorzej, jak mi się fakt szerowania i lajeczkowania uwidacznia w feedzie, są bowiem dni, gdy mam obniżoną odporność na niektóre przejawy ludzkiej ekhm… kreatywności. Zamiast zgrzytać zębami w zaciszu domowym, postanowiłam część tych przejawów zebrać i omówić na niniejszym blogasku. Kolejność losowa.

konfucjusz-cytat-624x374Konfucjusz, jak widać na załączonym obrazku, najwyraźniej nigdy nie szedł do pracy z katarem ani bólem głowy, nie obcował z cudzą niekompetencją, nie został poinformowany, że klient jednak chciałby dostać pliki szybciej, a najlepiej już, nie wypełniał tabelki, co do której nie wiadomo, czy jest dłuższa, czy może głupsza, a ponadto nigdy nie tłumaczył w Acrossie. Swoją pracę można bowiem lubić w stopniu dowolnym, można nawet nie wyobrażać sobie, że mogłoby się robić coś innego, ale wciąż będzie to praca. Czyli obowiązek. Nie coś, co możesz sobie odpuścić, bo nie masz nastroju, albo zostawić rozgrzebane w połowie, bo ci się znudziło. Nie możesz sobie też powybierać najprzyjemniejszych kawałków jak czekoladek z bombonierki. Co nie oznacza, że czerpanie przyjemności z pracy to jakiś mit i zabobon. Oczywiście, że nie. Ale nawet Leszek Rydz pewnie myśli sobie czasem „O mamuniu, znów trzeba siadać do tych krzyżówek!” i wzdycha przy tym ciężko.

1Czy to nie piękny przykład kobiety świadomej swojej słabych i mocnych stron, a jednocześnie przekonanej o swojej wartości? Czyż nie powinnyśmy wszystkie brać z niej przykładu? Obawiam się, że nie. Pies drapał popełnianie błędów, każdemu się zdarza, niedobory pewności siebie to też nie żadne wielkie aj-waj. Ale cała reszta zebrana do kupy to zdecydowanie nie jest coś, z czym chcielibyśmy mieć do czynienia. Załóżmy bowiem, że osoba, z którą pozostajemy w związku, zareaguje na jakiś nasz czyn zgodnie z przedstawioną na obrazku charakterystyką. Czyli: zażąda czegoś, zniecierpliwi się, że nie zostało jej to w ciągu pięciu minut podane na złotej tacy, a w konsekwencji wyjdzie z nerw i utraci kontrolę nad swoimi czynami. Może się to skończyć na przykład rzutem słoikiem z musztardą w kierunku naszej głowy albo porwaniem na nas odzieży. Zdecydowanie nie jest to rzecz, którą powinniśmy chcieć znosić, niezależnie od tego, jak cudowna jest osoba w chwilach, gdy wszystko ma podstawione pod nos i może sobie spokojnie być najlepsza.

548377_318716278195721_2046460860_nAutorowi tych słów w zasadzie mam do powiedzenia tylko jedno: chyba ty. Takie śmiałe diagnozy społeczne dobrze się sprzedają — ludzie od razu zaczynają kiwać głowami, tak, tak, dzisiejsze czasy, konsumpcjonizm, sąsiad sobie kupił auto, kolega zdjęcia z Egiptu wrzucił na Facebooka, a jedno to nawet na profilowe, istna plaga naszej epoki. Ja tymczasem pytam grzecznie: jacy my? Ja się do tego klubu nie zapisywałam i nie widzę też, by zapisywały się do niego moje koleżanki. Ani koledzy. Różne dobra sobie ludzie kupują, niekiedy faktycznie na kredyt i niekiedy nie do końca potrzebne, acz te dwa zbiory raczej się nie pokrywają. Szczególnego pędu do imponowania, zwłaszcza osobom nielubianym, w otoczeniu nie widzę. Proszę zatem uprzejmie, by mówić za siebie. Nawet jeśli nie wygląda to tak fajnie na grafice.

13394153_10153761343969389_9147236011503266436_nTu z kolei mamy doskonały przykład „nie znam się, to się wypowiem”. Po pierwsze, ci ludzie na Facebooku to nie wirtualni przyjaciele, cokolwiek to znaczy, tylko znajomi. Po drugie, jeśli ktoś ma ich 4000, to najprawdopodobniej po prostu dodaje wszystkich jak leci. Całkiem możliwe, że w chwilach, gdy nie klika „potwierdź zaproszenie”, utrzymuje zażyłe stosunki z jakąś wąską grupą osób. Odróżnianie znajomości od przyjaźni to cenna umiejętność i dobrze by było, by ktoś, kto ocenia cudze relacje, był w jej posiadaniu.

16408O matkoscurko, dlaczego wszystkim uroiło się, że bycie dorosłym jest głupie i nudne, a ponadto skutkuje brakiem ciekawości świata oraz kijem tam, gdzie słońce nie dochodzi?! To fakt, trzeba brać na siebie odpowiedzialność. Tak, trzeba mieć choćby minimalne poczucie obowiązku. Tak, trzeba wypełniać zeznanie podatkowe. Ale równocześnie można samemu o sobie decydować. A to oznacza, że można zdecydować, że będzie się robić różne fajne rzeczy, nawet jeśli mamie i tacie nie do końca się one podobają. Więc nie przesadzajcie z tą pułapką. Chyba że marzycie o powrocie do czasów, gdy normalne i powszechnie akceptowane było natrętne namawianie was do zjedzenia zupy mlecznej.

95eb8f4608c33be618eec1dd6fd71ab6No cóż, obawiam się, że wbrew nadziejom osób, które udostępniają to szczytowe osiągnięcie twórców internetowych mądrości, to tak nie działa. Wymyśliłaś sobie, że będziesz taką szczerą i pozbawioną hipokryzji spoko laską i zamiast do nieba pójdziesz tam, gdzie chcesz, co nie spotkało się jednak z entuzjazmem otoczenia? Zdarza się. Zwłaszcza piętnastolatkom. Rozwiązaniem nie jest jednak wmawianie rzeczonemu otoczeniu, że wcale to a wcale nie jesteś chamska, gdyż kierują tobą wyższe motywy, takie jak niechęć do zakłamania i tłamszenia własnego ja. Jesteś chamska, przykro mi. Mam jednak dla ciebie dobrą wiadomość: nie musisz być sztucznie miła. Powstrzymanie się od wygłoszenia swojego zdania w zupełności wystarczy. Zwłaszcza że zapewne nikt o nie nie prosił.

Przykładów jest oczywiście więcej, internet stanowi bowiem istną krynicę ludzkiej mądrości. Mam jednak przeczucie, że większa dawka jednorazowa zaszkodziłaby mi na nerwy. Mimo to nie mogę powściągnąć ciekawości: jakie mądrości internetów powodują u was zgrzytanie zębów?

*Szczęśliwie nie jestem w swoich wnioskach odosobniona.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Mądrości internetów

  1. Ta memozaraza ma swoją sympatyczniejszą odmianę. Od czasu do czasu na jakichś jebzdzidach czy innych zawstydzających peryferiach internetu, które trawersuje do czasu do czasu pojawia się zdjęcie Paulo Coelho. Nad podobizną mędrca z reguły widnieją sentencje w rodzaju „Kto ogórka mlekiem popije, ten sranie mieć będzie obfite.”
    Mnie najbardziej działają na nerwy te wszystkie pseudozłote myśli o friendzone. Ale też konstrukt pt. dogged nice guy jest mi mentalnym gwoździem w bucie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Podaję moje „ulubione” motywy.
    Obrazki podzielone na dwie części.
    Po lewej: umięśniony i brodaty twardziel czy inny wojownik.
    Po prawej: szczupły, umalowany młodszy mężczyzna lub chłopak, w kolorowych włosach.
    Myśl przewodnia: kiedyś byli faceci, a dzisiaj są tylko…. i tu pada obraźliwe określenie dotyczące orientacji seksualnej lub genitaliów żeńskich. Występuje również w wersji rywalizacji międzynarodowej lub starcia cywilizacji.
    W ogóle wszelkie mądrości ludowe pokazujące, jak to dawniej żyło się prawdziwie, a teraz sztucznie.
    I to wszystko piszą za pośrednictwem Internetu – memy o tym, że dzisiejsza młodzież tylko siedzi przed kompem i lajkuje memy.

    Polubione przez 1 osoba

    • Też nie lubię tych obrazków z „prawdziwymi mężczyznami”. Jest też urocza odmiana wyśmiewająca stylówkę na drwala — że taki niby męski, a nie przetrwałby w głuszy. Nie dogodzisz. (Mnie się akurat stylówa drwaloseksualna szalenie podoba, bo uwielbiam brodaczy)

      A o fanach dawnych dobrych czasów mam nawet notkę 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s