Przeczytane w czerwcu 2016 i śliwkowy Moby Dick

Poszłam dziś kupić sukienkę. Miała być fioletowa i stosowna dla siostry pana młodego. Wróciłam z zeszytem, filiżankami do espresso i trzema parami skarpetek. Tyle w kwestii rozsądnego kupowania. Kiedy wyrażałam o sobie taką opinię, musiałam doświadczać tyleż gwałtownego, co opłakanego w skutkach, skoku poczucia własnej wartości. Tego samego dnia stwierdziłam też, że mam świadomość swoich mocnych i słabych stron. Lol. Na szczęście nie zostało to podane do publicznej wiadomości.

IMG_5247
Zeszyt, który kupiłam zamiast sukienki. Przynajmniej kolor się zgadza.

Co do sukienek, to w tym sezonie fiolety zarezerwowane są dla praciotek młodej pary. Trudno. Albo fiolet albo idę w tym co mam, a jest to zachwycająca kreacja, tyle że nie wpisuje się w kolor przewodni przyjęcia. Ten zaś został wybrany dlatego, że w późnych latach dziewięćdziesiątych lub niewiele później obejrzeliśmy z bratem amerykański film o grubym licealiście. Żadne z nas nie wie już, o co chodziło, pamiętamy tylko scenę, w której bohater na widok garnituru na studniówkę reaguje słowami „Będę wyglądał jak śliwkowy Moby Dick!”. To wystarczyło, by Janusz zapragnął osiągnąć taki właśnie look, choć w wersji rozmiarowo skromniejszej. I dopiął swego, co popieram całym sercem, bo czemu niby tylko panna młoda ma sobie pozwalać na fanaberie.

Tak przy okazji, właśnie skończył się czerwiec. Skończyłam 27 lat i przekroczyłam granicę 52 książek. Przeczytałam pierwszy w tym roku kryminał. W 2015 stanowiły one niemal połowę moich lektur. Nie wiem, co takiego się stało. Tak wyszło.

  1. Ten kryminał to „Smilla w labiryntach śniegu” Petera Hoega. Mocna rzecz.
  2. Znacznie mocniejsza niż „Fatum i furia” Lauren Groff, którą to książką zachwycił się podobno Barrack Obama. Mnie też się podobała, ale na pewno nie jest to najlepsza rzecz, jaką przeczytałam w danym roku. Podejrzewam jednak, że mam więcej czasu na lekturę niż prezydent Stanów Zjednoczonych.
  3. Jeśli już przy latach jesteśmy, to odkryciem bieżącego roku jest twórczość Zoski Papużanki. „Szopka” nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak „On”, pewnie po części dlatego, że wiedziałam, czego się spodziewać.
  4. Wydawało mi się też, że wiem, czego spodziewać się po Zadie Smith. Tymczasem gdy ujrzałam w księgarni „Lost and found”, zdziwiłam się nieco rozmiarami książki. Nie sądziłam, że Zadie Smith mogłaby wydać coś, co, upuszczone na nogę, nie powoduje obrażeń. Za mizerną objętością nie idzie jednak mizerna jakość. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, choć w posłowiu sama autorka twierdzi, że jej „umysł jest we wszystkich aspektach rozlazły, rozwlekły, gadatliwy i niedookreślony” oraz że brak jej wrodzonego talentu do pisania opowiadań. W samych tekstach jednak tego nie widać. Swoją drogą, taka postawa jest dla mnie trudna do wyobrażenia. Opowiadania zawsze wydawały mi się łatwiejsze, bezpieczniejsze, mniej przytłaczające.
  5. Neil Gaiman w „Oceanie na końcu drogi” nie zaskoczył mnie natomiast niczym. I dobrze, bo właśnie tego w owej chwili potrzebowałam.
  6. Okazało się w pewnym momencie, że potrzebuję też książki Złomnika „Cytryn i Gumiak: poczontek” (tak, to jest właściwa pisownia tytułu). Nie interesuję się samochodami i jeśli cokolwiek o nich wcześniej czytałam, to dlatego, że brat zostawił w toalecie jakiegoś clarksona. Szczęśliwie to dzieło jest interesujące także w wymiarze pozamotoryzacyjnym.
  7. Podobnie jak „Grzybologika” tegoż. (No co, Januszek miał akurat obie publikacje, to wzięłam).
  8. Od samochodów gładko przeszłam do samolotów. „Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u” Anny Sulińskiej polecam zdecydowanie.
  9. Jeszcze bardziej polecam „Duchologię. Rzeczy i ludzi w latach transformacji”. I nie, nie jest to kwestia sentymentu do dzieciństwa sielskiego, anielskiego. Nie pamiętam tego okresu wystarczająco dobrze, o czym najlepiej świadczy fakt, że odkąd myślę o pieniądzach, czynię to w nowych złotych.

Dziękuję za uwagę.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Przeczytane w czerwcu 2016 i śliwkowy Moby Dick

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s