Pamiętniki z wakacji #1

„To wygląda jak, kurwa, Kołobrzeg” — mówi Mateusz, wyciągnąwszy naszą walizkę na chodnik. Nie jest to Komplement ani dla Budvy, ani tym bardziej dla Kołobrzegu. Ja tam nie wiem. W Kołobrzegu byłam ostatnio piętnaście lat temu, jesienią. Ale niech sobie wygląda jak chce. Mnie to nie zniechęca. Mam głębokie postanowienie, że nic mnie nie zniechęci. Stoję spokojnie na chodniku i czekam, aż zaprowadzą nas do pokoju, marzę bowiem o prysznicu.

Wkrótce moje marzenie się spełnia. Łazienka jest tak wąska, że siedząc na toalecie, można dotknąć czołem przeciwległej ściany. Kafelki są brązowe, na niektórych namalowano kwiatek. Odnoszę wrażenie, że już je kiedyś widziałam, w mieszkaniu jakiejś starszej osoby. W ogóle cały ten pokój z łazienką wygląda znajomo: parkiet jak u babci, dywan jak u cioci, tanie meble ze sklejki jak wszędzie. Swojsko. Jestem zadowolona — mam wszystko, czego potrzebuję: w szafie dość wieszaków, w kącie mała lodówka, łóżko większe niż to, które mam w domu. No i balkon, który w tego typu kwaterach stanowi element kluczowy. Zazwyczaj to tam spędzamy wieczory rozmawiając i patrząc na roślinność za oknem lub na własne suszące się na barierce ręczniki.

Tym razem roślinność jest wysokiej klasy — drzewo cytrynowe naszej Frau* stoi tak blisko, że moglibyśmy kraść owoce nie wychylając się nawet przez barierkę. Rzecz jasna nie zamierzamy tego robić. Poza tym są krzewy ozdobne, trawnik i pies (który nie zalicza się do roślinności) — wielki, biały i rozszczekany. Przechadza się po ogrodzie i od czasu do czasu sika pod drzewem lub ściąga delikatnie pojedyncze sztuki bielizny z suszarki właścicieli. Układa je potem starannie pod krzakiem. Zwracam mu uwagę, ale najwyraźniej pies nie zna polskiego.

Plaże są tu wąskie, kamieniste i zatłoczone. Znaczną ich część pokrywają leżaki do wynajęcia — droższe bliżej wody, tańsze dalej. Jest też opcja premium w postaci plażowego łoża z baldachimem. Trochę mnie ona kusi, nie aż tak jednak, by skłonić mnie do wydania czterdziestu euro. Znam lepsze sposoby na spożytkowanie tej kwoty, takie jak na przykład całodniowa wycieczka do Albanii, na którą zapisujemy się u rezydentki, albo czternaście paczek papierosów Sobranie i zapalniczka. Przez pierwsze dwa dni rozkładam zatem po prostu ręcznik na twardych kamieniach, a potem kupuję dmuchany materac.

IMG_5287Konsumujemy lokalne wyroby w postaci burków, palimy niedostępne w Polsce marki papierosów, badamy okolicę. Idziemy do nieco hipsterskiej knajpy na obiad (jedzenie wyborne, za to kelner skwaszony. Też bym była skwaszona, gdybym musiała pracować w gastronomii. W taki upał. W dżinsach. Wybieramy się na stare miasto, które jest miejscem niezwykle malowniczym. Robię zdjęcia. Bardzo podoba mi się widok prania suszącego się na tle zabytkowych murów, ale frotografując je, czuję lekkie ukłucie poczucia winy. Gdzieś ostatecznie musi to człowiek wysuszyć i nie musi być zachwycony perspektywą własnych gaci w czyimś albumie na Facebooku. Potem za drobną opłatą wchodzimy do cytadeli i muzeum. Ściany jednej z sal zastawione są regałami pełnymi książek. Księgozbiór jest tu prawdziwie eklektyczny tak pod względem języków, jak i tematyki: dietetyka miesza się z prawem międzynarodowym, BHP z przewodnikami po miastach Europy. Mateusz dostrzega na jednej z półek jakieś potrzebne mu do doktoratu dzieło Stanleya Hoffmanna, po czym długo rozmawia z bileterką. Ja robię w tym czasie zdjęcia, nie słyszę więc tej angielsko-ogólnosłowiańskiej wymiany zdań. W każdym razie z muzeum wychodzimy bez Hoffmanna.

Szkoda. Byłaby ładna historia.

 

*każdą właścicielkę pokoi do wynajęcia nazywamy Frau, a czasem nawet panią Frau. Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s