Pamiętniki z wakacji #3

IMG_5563
To rzecz jsna nie jest nasza łódka, ale jest malownicza

Wycieczka nad Jezioro Szkoderskie jest bardzo relaksująca. Z autokaru pakują nas na łódkę, na której pijemy rakiję (Mateusz jeden łyk, ja jeden kieliszek) i wino, jemy słodycze z miodem i ser, a potem skaczemy do wody tak ciepłej, jakby ktoś ją nam nalał do wanny. Pływamy w grupie, ławicą turystów. Później łódka dowozi nas do miejscowości, w której ma się znajdować muzeum z wypchanymi zwierzętami, ale się nie znajduje. Kobieta w informacji turystycznej, umalowana jak vlogerka urodowa, sugeruje, byśmy pojechali tam autobusem, czego jednak nie robimy, bo rezydentki nie dały nam na to dość czasu wolnego. Zamiast tego idziemy do restauracji, gdzie zamawiamy endemiczną ukleję z surówką i ziemniakami, a także powodujemy mętlik w głowie kelnera, mówiąc do niego jednocześnie najlepszą amerykańską angielszczyzną Mateusza i moim kreatywnym ogólnosłowiańskim. Po angielsku pracuję, na urlopie chcę być jak Niania Ogg: pojedyncze lokalne słowa, prosty polski, dużo pokazywania palcem. Bawi mnie to.

IMG_5807
To jest właśnie to nielegalne zdjęcie z kościoła. Mina tego diabła ❤

Następnego dnia jedziemy do Albanii. Pierwszym punktem wycieczki jest zakup koniaku w sklepie przy granicy i podziwianie bunkra. Podobno Albania słynie z bunkrów. Potem kolejna twierdza do zdobycia. W czasie, gdy rezydentka usiłuje skłonić kierowcę, by umożliwił nam zdobycie jej w klimatyzowanym wnętrzu busa, my czekamy na poboczu i z nudów fotografujemy kury za siatką. W końcu buntujemy się i ruszamy pieszo. Nie jest wysoko, za to widoki ładne, niech kierowca żałuje, że został w dole ze swoim busem, którym zresztą wkrótce wiezie nas do centrum Szkodry. Robię dużo zdjęć: odnowionym budynkom sąsiadującym z budynkami, którym żadna odnowa nie jest już w stanie pomóc, szkodrzanom na starych rowerach, wieżom świątyń, a także jedno nielegalne we wnętrzu kościoła. Niestety nie ma wiele czasu na zwiedzanie czegokolwiek, przed nami bowiem ostatni punkt programu: plaża. Jakbyśmy u siebie, w Budvie, nie mieli. Ta konkretna plaża, położona zupełnie nie wiem gdzie, bo zaczytałam się w drodze, a może przysnęłam, jest jednakowoż większa, a w dodatku piaszczysta. Kąpię się, jak zwykle, długo i radośnie.

IMG_5838Ostatniego dnia Mateusz postanawia kupić mi sukienkę. Jest długa, biała i powiewna. Przebieram się w nią natychmiast, po czym ruszamy na stare miasto wykonać Romantyczną Sesję Zdjęciową. Mamy z tym mnóstwo frajdy. Opieram się o różne rzeczy, strojąc miny, wypinając biusta, a niekiedy zrzucając z nóg fioletowe piankowe japonki, które, no cóż, psują swą fioletową piankowością całą stylizację. Potem postanawiamy zachować się niekonwencjonalnie i idziemy na obiad do chińskiej restauracji. Zastawa stołowa taka jak i u nas w większości tego typu przybytków, a także u moich rodziców w domu, jedzenie lepsze, niż oczekiwaliśmy.

Gdy późnym popołudniem, zjadłszy i wykąpawszy się po raz ostatni, wracamy na kwaterę, czuję smutek. Oficjalnie twierdzę, że z powodu nadchodzącego wyjazdu, ale tak naprawdę sama nie wiem, o co mi chodzi. Może to przez Zadie Smith i jej „Londyn NW”, który zaczęłam czytać tego poranka. A może to nie smutek, tylko ból głowy. Wszystko jedno. Pakując walizkę, jestem bliska płaczu i przekonana, że cały ten majdan na pewno się nie zmieści. Wrzucam jakiś żartobliwy status na Facebooka, żeby ogrzać się ciepłem lajków. Nie pomaga. Rozchmurzam się dopiero przy partyjce domina. Idziemy łeb w łeb, ostatecznie Mateusz wygrywa. Układając kości w pudełku, stwierdza, że wystarczy mu już urlopowania. Mnie nie. Co jednak, wobec autokaru pędzącego już po nas, a także wobec zobowiązań zawodowych, nie ma żadnego znaczenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s