Przebranie na halloween — ilustrowany poradnik praktyczny

img_6552aNie wiem, jak tam wasze plany na nadchodzące dni, ale ja jestem, jeśli chodzi o świętowanie, otwarta na wszelkie propozycje. Chwilowo planuję tylko dwie tury grobingu, ale że zagrożenia duchowe, czymkolwiek miałyby być, nie są mi straszne, wszelkie elementy halloweenowe przyjmę chętnie. Mało tego! Sama jeszcze taki element pod postacią poniższego poradnika dorzucę.Czytaj dalej »

Reklamy

Opowieść o dwóch zupach

imh_9186deszcz
Źródło

Najjaśniejszym punktem tego niezbyt udanego (w przeważającej mierze ze względów atmosferycznych) tygodnia była zupa ogórkowa. Od wtorku do piątku rozświetlała mi dzień, przypominając o istnieniu piękna i dobra we wszechświecie. Lecz czy zwykła domowa zupa w zwykłym talerzu z Arcorocu, nieprzyozdobiona kleksem śmietany ani kawałkiem zielska, może być piękna? Cóż, piękno jest w oku patrzącego.Czytaj dalej »

Problemy zwykłych ludzi

Pewnego dnia, gdy zamierzałam właśnie nastawić wodę na tortellini z Biedronki, moja płyta indukcyjna* odmówiła dalszych usług. Lat miała już co najmniej dziesięć, za sobą ze dwie awarie, więc postanowiłam kupić nową. Nie miałam zresztą wyjścia, bowiem na wcześniejsze uwagi Mateusza, że chyba coś gorzej grzeje, odpowiadałam „Jak się do reszty zepsuje, to się będziemy przejmować”, a wiadomo, co takie przejmowanie się w tym wypadku oznacza.Czytaj dalej »

Czarny poniedziałek

Na stanowisku pracy nie zamierzam się tego dnia stawiać, ale mimo to wstaję o siódmej. Pogoda paskudna. Zastanawiam się, czy ser jest lekkostrawny, bo w zaleceniach dla krwiodawców piszą coś o lekkostrawnym posiłku. Ostatecznie uznaję, że pies drapał naturę sera, bo co, JA nie strawię? Ubieram* czarną bluzę w czarne koty (nie jest przeciwdeszczowa, ale przynajmniej ma kaptur. Nie jest też całkiem sucha, bo wyprałam ją poprzedniego wieczoru, ale uznaję, że skoro mundur najlepiej schnie na żołnierzu, to bluza na strajk kobiet równie dobrze wyschnie na kobiecie), relatywnie ciemne dżinsy i płaskie czarne buty za kostkę. Buty są ważne. Muszą być wygodne, nieprzemakalne, nie za lekkie i nie za ciepłe. Te są już stare i mają w środku podartą futrówkę, ale poza tym wszystko się zgadza. Do torby (czarnej) pakuję aparat (czarny), czytnik (czarny), żeby się nie nudzić w poczekalni w centrum krwiodawstwa, telefon (czarny, ale z ciemnoniebieskim nadrukiem na ochronnej gumowej nakładce) i kajecik (fioletowy, nie można mieć wszystkiego) na wypadek, gdybym poczuła potrzebę spisywania wrażeń na bieżąco. Potem nie odczuwam.Czytaj dalej »

Przeczytane we wrześniu 2016

We wrześniu czytałam głównie kryminały. Zupełnie jak w 2015, kiedy to w ogóle czytałam głównie kryminały. Chyba mi się wtedy trochę przejadły, bo od stycznia do maja bieżącego roku leżały odłogiem. Nie, żebym się tak od razu stała literacko mniej krwiożercza, jakiś trup musiał być w każdym miesiącu. W literaturze w kółko ktoś umiera.Czytaj dalej »