Przeczytane we wrześniu 2016

We wrześniu czytałam głównie kryminały. Zupełnie jak w 2015, kiedy to w ogóle czytałam głównie kryminały. Chyba mi się wtedy trochę przejadły, bo od stycznia do maja bieżącego roku leżały odłogiem. Nie, żebym się tak od razu stała literacko mniej krwiożercza, jakiś trup musiał być w każdym miesiącu. W literaturze w kółko ktoś umiera.

  1. Zaczęłam od „Przysługi” Kate Atkinson. Dobre, ale zawiera sceny śmierci kotów, co przygnębiło mnie sto razy bardziej niż wszystkie morderstwa na ludziach, których tam dokonano.
  2. Potem wzięłam się za książki Jeremiego Bożkowskiego, których dostarczyła mi moja koleżanka Dzidka. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna, dawno się bowiem tak nie uśmiałam (a we wrześniu w ogóle do śmiechu było mi rzadko). Czytać Bożkowskiego to jak odkrywać jakimś cudem nieprzeczytane wczesne książki Chmielewskiej. Szkoda, że nie ma tego więcej. Musiały mi zatem wystarczyć „Zbrodnia na eksport”,
  3. Piękna kobieta w obłoku spalin”
  4. i „Msza za mordercę”.
  5. Następnie dałam sobie na chwilę spokój z kryminałami, by przeczytać „Dziewczęta i kobiety” Alice Munro, książkę, która zalegała mi na półce od jakichś dwóch lat z przyczyn mi nieznanych. Okładka estetyczna, pierwsze strony nienużące, sama ją zresztą chyba kupiłam… nic, co mogłoby mnie potencjalnie zniechęcić. Dziwna sprawa.
  6. Dalej była „Pani Dulska przed sądem” Zapolskiej
  7. i „Plotka o «Weselu» Wyspiańskiego” Boya-Żeleńskiego. Ściągnęłam z Wolnych Lektur przy okazji pozyskiwania „Piekła kobiet” (którego nie skończyłam, bo tak mnie denerwowało wszystko inne, że już nie miałam siły).
  8. Na koniec wróciłam do kryminałów, wyskrobując z dna czytnika dwie powieści Håkana Nessera, czyli „Całkiem inną historię”
  9. i „Samotnych”. Doprawdy, osobliwy wybór jak na kogoś, kto nie chce sobie dowalać.

Październik też chyba będzie kryminalny. Na dnie czytnika był jeszcze jeden Nesser, poza tym kupiłam sobie „Rozdartą zasłonę”, czyli kolejne śledztwo profesorowej Szczupaczyńskiej. Chciałam też jakąś następną Atkinson, ale poskąpiłam, bo nie miałam już ważnych kodów rabatowych w księgarni internetowej. A bez ważnych kodów to całe czytelnictwo to jednak droga impreza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s