Andrzeja Mleczki humor ziemkiewiczowski

mleczkoWidoczna obok grafika została wczoraj opublikowana na profilu Andrzeja Mleczki. Reakcje były dwojakie. Część odbiorców punktowała niestosowność takiego, ekhm, żarciku, część zaś wybuchała perlistym i pełnym zachwytu śmiechem. Po czym, widząc, że ta reakcja nie jest reakcją powszechną, przeszła do kontrofensywy.

Ja już pominę takie niewybredne zaczepki jak „Szczegolnie ostro ” jeżą ” sie panie ktore majā kompleks.” (pisownia oryginalna), bo i co tu tłumaczyć? Jeśli ktoś pomimo — sądząc po profilówce — dojrzałego wieku nie ogarnął do tej pory, że molestowanie to nie rodzaj komplementu, to nie ma już dla niego nadziei. Jednak pewne często powtarzające się argumenty wymagają komentarza.

Nie rozumiecie ironii

0_0_productgfx_0b592e6670511126b668c51170bea142Ironia, aby działać i być zrozumiałą, potrzebuje kontekstu. Tutaj kontekstu na pierwszy rzut oka brak, co ewentualną ironię czyni nieczytelną. Biorąc pod uwagę, że Mleczko to Mleczko, satyryk znany i posługujący się niekiedy tym środkiem stylistycznym (jak na rysunku obok), a ponadto publikowany w „Polityce”, można tam jakąś ironię zacząć podejrzewać. Ale, po pierwsze Kuba Wojewódzki też jest w „Polityce” publikowany, po drugie, Mleczce zdarzały się już dowcipy spod znaku tłustych wąsów, po trzecie wreszcie, nie jest to wszystko, co można o kontekście tej wypowiedzi powiedzieć.

Omawiana grafika należy bowiem do cyklu „Słowo na niedzielę” zawierającego aforyzmy takie jak „Nie należy lekceważyć ludzi, którzy lekceważą ludzi”, „Cierpliwości nie można się nauczyć na kursach przyspieszonych”, „Wstrząs mózgu to u dzięcioła choroba zawodowa”, czy „Pieniądze szczęścia nie dają ludziom bez wyobraźni”. Komizm tych haseł opiera się na pewnej przewrotności, dwuznaczności, paradoksie. W żadnym przypadku nie wymaga odwołania ani do twórczości Mleczki jako całości, ani do wydarzeń z kraju i ze świata.

Można przypuszczać, że zdanie „Molestowanie brzydkich kobiet powinno być karane łagodniej” miało się w założeniu reprezentować ten sam typ komizmu. Czyli, analogicznie do hasła „Pieniądze szczęścia nie dają ludziom bez wyobraźni”, bierzemy jakiś powszechnie znany fakt (Molestowanie kobiet powinno być karane) i dopisujemy do niego pewne zastrzeżenie, czy też wyjątek (ale brzydkich łagodniej), które sprawia, że możemy ten fakt jako całość zanegować. Tyle tylko, że o ile negacja tezy, że pieniądze szczęścia nie dają, nikomu krzywdy nie robi, o tyle zaprzeczenie stwierdzeniu, że molestowanie jest czynem nagannym, i owszem.

Nie dostrzegacie cudzysłowu

…który świadczy o tym, że grafika stanowi ośmieszenie tejże wypowiedzi, w polszczyźnie bowiem cudzysłów (tu dobrze jest pogrubić człon „cudzy”, bo to uwidacznia wnikliwość tłumaczącego tę kwestię) oznacza, że przytacza się cudze słowa, a ponadto może być oznaką dystansu.

Fajnie, dziękujemy za wykład. Sęk w tym, że ten cudzysłów jak najbardziej dostrzegamy, nie fiksujemy się jednak na nim, jakby był ostatnią deską ratunku przed utratą twarzy, lecz widzimy go w kontekście. A nawet w kotekście. Co, najprościej mówiąc, znaczy, że potrafimy objąć wzrokiem całą grafikę i widzimy, że pod ujętym w cudzysłów tekstem widnieje podpis. Osobliwie podpis Andrzeja Mleczki. W polszczyźnie zaś przyjmuje się, że osoba podpisana pod cytatem jest tego cytatu autorem.

Do tego dochodzi oczywiście kontekst szerszy, to znaczy ten z „n” w środku, wyjaśniony obszernie w części tekstu poświęconej domniemanej ironii.

Brakuje wam dystansu

Dystans to podobno dobra rzecz. Nie wiem, sama nigdy nie miałam go za dużo, a w każdym razie nie takiego, o jaki nawołuje większość tych, którzy zarzucają innym jego brak. Są to bowiem zazwyczaj osoby, które, rzuciwszy jakimś obraźliwym czy krzywdzącym tekstem, oczekują w odpowiedzi salwy śmiechu i poklepania po plecach, a na prosty komunikat „Nie mów tak do mnie” reagują oskarżeniem właśnie o brak dystansu. Czyli, mówiąc wprost, przerzucają cały problem z wypowiedzią na odbiorcę. Oni są w porządku, wszak chcieli sobie tylko pożartować. A że kogoś to nie śmieszy? Jego wina, powinien iść i się poprawić, nabrać dystansu. Wtedy wszystko będzie w porządku.

Tu jest podobnie, z tą tylko różnicą, że wypowiedź nie wyszła od nich, a od kogoś, kogo lubią i cenią. Są w tym przypadku dwie możliwości: albo ich faktycznie bawią takie żenujące dowcipasy, w związku z czym bronić ich będą jakby z ich własnych wyszły ust, albo ten konkretny tekst bawi ich nieszczególnie, ale skoro Mleczko zalajkowany i tyle im w życiu dostarczył radości, to im się głupio przyznać, więc postulują dystans.

Tymczasem dystans nie zawsze jest chwalebny. Do stwierdzeń jawnie krzywdzących, czyli w tym konkretnym przypadku do przedstawiania molestowania seksualnego jako swego rodzaju komplementu, nie powinno się mieć dystansu. Przeciwnie — powinno się jasno dawać do zrozumienia, że nie są one ani fajne, ani zabawne. Może dzięki temu do kogoś dotrze, że powinien poszukać sobie innych powodów do śmiechu.

kiciputek
Jakże trafna riposta Kiciputka zamiast zakończenia

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s