Lemurzy poradnik prezentowy

Nastał grudzień. Wszyscy słyszeli już w tym roku piosenkę o tym, jak to w zeszłe święta podmiot liryczny dał odbiorcy swe serce, ale odbiorca nie docenił, więc w roku bieżącym podmiot liryczny przeznaczy je dla kogoś specjalnego, oł bejbe. A jeśli nie słyszeli, to proszę bardzo:

To bardzo ważne, żeby wysłuchać tego utworu, bowiem dopiero wtedy można zacząć myśleć o świętach: gdzie, z kim, kto robi sałatkę jarzynową i czy z selerem, bo nie wszyscy lubią seler, kto rybę po grecku, gdzie jest przepis na makowiec*, oraz co komu sprezentować, bo na serce to, jak wiemy, nie każdy reflektuje.

Ten problem postaram się dziś rozwiązać przynajmniej połowicznie, to znaczy odpowiedzieć na pytanie „co?”. Komu, to już będziecie musieli ustalić we własnym zakresie.

okladka_lapa
Źródło

Idealnym, moi drodzy, prezentem dla każdego, jest kalendarz ścienny Fundacji Kot. Po pierwsze, jest ładny i z kotkami. Po drugie, można go kolorować. Po trzecie wreszcie, nawet jeśli obdarowany nie będzie zadowolony (co mało prawdopodobne, wszak nawet Jarosław Kaczyński lubi koty. Ale ludzie są czasem dziwni i co poradzisz.), to zadowolone będą kotki. Nalegam, ażebyście go kupili.

100408652
Źródło

Osób do obdarowania jest jednak niekiedy dużo, nie można zatem poprzestać na kalendarzu. Dobrym pomysłem są w takich sytuacjach książki. Przemyślałam tę kwestię i doszłam do wniosku, że stosunkowo najmniejszym ryzykiem obarczony jest zakup powieści Donny Tartt. Wszystko jedno, której, wyboru zresztą wielkiego nie ma. Są za to liczne zalety. Po pierwsze, dobrze się je czyta. Po drugie, są dostępne w księgarniach, w dodatku w twardej oprawie, co sprawia, że prezent wygląda okazalej. Po trzecie, są grube, co dodatkowo wzmaga poczucie okazałości. Po czwarte, napisane są tak zwanym nieudziwnionym stylem. Mnie udziwnienie nie przeszkadza, wielu ludziom natomiast owszem, bowiem nie lubią, żeby forma odciągała ich od treści. Spotkałam się nawet kiedyś z opinią, że wszystko inne niż narracja trzecioosobowa w czasie przeszłym to cudowanie. Tutaj cudowania nie ma, jest za to przyzwoita literatura, która w dodatku dobrze wygląda na półce.

wniebowzi_te
Źródło

Jeśli uważacie, że do tej konkretnej cioci albo tego konkretnego wujka bardziej przemawia literatura faktu, powinniście rozważyć „Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u” Anny Sulińskiej. Interesujące, niekontrowesyjne, oprawa twarda. Wiem, że ten opis nie wzbudzi w nikim reakcji typu „Omatkoscurko, muszę to przeczytać w tej chwili”, ale nie o to chodzi. Kupowanie książek w prezencie narzuca pewne kategorie myślenia o literaturze. Poza tym zawsze byłam znana z mało zachęcającego sposobu opisywania książek.

Pozostając w temacie: być może jesteście ludźmi zamożnymi. Być może również znacie jakiegoś zapalonego czytelnika, który zamożny nie jest. Kupcie mu czytnik**. Nie powiem wam, jaki dokładnie, bo się nie znam, ale z moich doświadczeń wynika, że PocketBook daje radę, a możliwość podświetlenia ekranu to bardzo przydatna funkcja. Szczególnie przy niskich temperaturach, kiedy to wejście pod kocyk razem z głową i czytnikiem to właśnie to, czego lemurowi potrzeba.

wsiasc_do_pociagu_europa_cover
Źródło

Jeżeli z jakichkolwiek powodów odrzucacie zarówno koci kalendarz, jak i książki, być może spodoba wam się trzecia opcja, a mianowicie gra planszowa. Przed zakupem warto upewnić się, że obdarowany dysponuje jakimś życiem towarzyskim, musi wszak mieć z kim grać. Szczęśliwie większość ludzi jakieś tam ma, choćby i skromne. Ba, nawet ja mam. Moje serce skradło ostatnio „Wsiąść do pociągu”, gra polegająca na budowie tras kolejowych za pomocą kolorowych wagoników. Jestem też nieustającą fanką „Cytadeli” — do tego stopnia, że Mateusz popadł już w pewne znużenie.

Rzecz jasna, jest jeszcze wiele innych możliwości: kubek, filiżanka, popielniczka, zestaw kosmetyków do kąpieli, zestaw kosmetyków do brody (aczkolwiek Mateusz uważa, że najlepiej sprawdza się odżywka L’Oreal Pofessionnel Vitamino Color i plastikowy grzebień o szeroko rozstawionych zębach. Odrzuca natomiast szczotkę Tangle Teezer), skarpetki, kolorowanki antystresowe, kartonowa głowa jelenia do zawieszenia na ścianie***, etc. To są wszystko rzeczy, których zakup również warto przemyśleć. Istnieją jednak również przedmioty, nad którymi myśleć nie trzeba, ponieważ a priori należy je bezwzględnie wykluczyć. Im również poświęcę kilka słów.

Po pierwsze, elektroniczna ramka na zdjęcia. Matko jedyna, jak ja nie cierpię samej koncepcji takiego sprzętu! Stoi, kurzy się, i jeszcze trzeba baterie wymieniać. Doskonały sposób, żeby powiedzieć komuś „Jesteście za starzy, żeby obsługiwać skomplikowane urządzenia, jak również żeby mieć jakiekolwiek zainteresowania, dlatego kupiliśmy wam urządzenie, które obsługuje się samo, i naładowaliśmy go zawartością naszej karty z aparatu, bo na niektórych zdjęciach są wasze wnuki. Wnuki powinny być dla was ciekawe. Poza tym nie chciało nam się myśleć”.

Po drugie, suplementy diety. Wszystko jedno, czy na bycie starym, grubym, chorowitym, czy zapominalskim. Wasi starzy, grubi, chorowici i zapominalscy krewni na pewno mają jeszcze jakieś inne cechy, a jeśli żadne nie przychodzą wam do głowy, kupcie im koci kalendarz albo po filiżance. Suplement diety odpada. Nawet w wersji z kieliszkami.

Po trzecie, zabawki wygrywające melodyjki. Wszyscy znani mi rodzice zgodnym chórem mówią, że nienawidzą, gdy ich dzieci dostają zabawki wygrywające melodyjki. Dziwi mnie zatem, że takie sytuacje w ogóle jeszcze zachodzą. Ale skoro tak jest, postanowiłam się temu sprzeciwić.

Po czwarte, wszelkie prezenty mówiące. Wszelkie wady, które chcecie, w dobrej wierze rzecz jasna, wytknąć obdarowanemu, mogą poczekać na inną okazję. Najlepiej na świętego Dygdy.

Mam nadzieję, że niniejsze porady będą dla was pomocne i zoptymalizują proces robienia zakupów. Polecam się na przyszłość.

 

*Którego tytuł to haiku o treści
Makowiec
Dwa makowce
Koszula nocna — Ewa
Sądzę, że idealnie oddaje ono nastrój świąt Bożego Najedzenia.

**Chyba że jest z frakcji wąchaczy książek, to wtedy nie. Nie ma co go na siłę przekonywać. Ostatecznie każdemu jego porno.

***Co do zasady, jestem przeciwniczką durnostojów. Ale to jest durnowiś, a durnowisie jakoś mniej mi przeszkadzają.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Lemurzy poradnik prezentowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s