Przeczytane w grudniu 2016 i podsumowanie

Od mniej-więcej tygodnia gdzie człowiek nie spojrzy, tam podsumowanie, obawiam się zatem, że możecie mieć już powoli dość, ale jeśli czegoś nie mogę na tym blogu odpuścić, są to Przeczytane. Mam nadzieję, że zniesiecie je z godnością.  

  1. W pierwszej kolejności skończyłam „Krótką historię siedmiu zabójstw” Marlona Jamesa. Miała o niej powstać osobna notka i zapewniam, że kiedyś powstanie.
  2. Następnie przeczytałam „Jak zostać dyktatorem? Podręcznik dla nowicjuszy” Mikela Hema. Jedno trzeba tej książce przyznać — działa. Mój ojciec w niecały tydzień po przeczytaniu jej został zastępcą kierownika kliniki. A od zastępcy kierownika już tylko krok do całkowitego przejęcia władzy.
  3. Potem przerzuciłam się na kryminały, tym razem słowackiego autora Dominika Dana. Były to: „Czerwony kapitan”,
  4. „Grzech nasz codzienny”
  5. „Noc ciemnych kłamstw” i
  6. „Zapisane na skórze”. Do wielkiej literatury tym utworom daleko, za to wciągają jak diabli.
  7. Następnie, dla kontrastu, zapoznałam się z dwiema pozycjami z literatury dziecięcej. Pierwszą z nich, zatytułowaną „Masza i Niedźwiedź — puzzlowa książeczka”, przeczytałam stojąc w kolejce do kasy, bo akurat leżała obok, a ja lubię „Maszę i Niedźwiedzia”. Z treści nie wynika absolutnie nic, nie jest to jednak istotny problem, gdyż najważniejsze w tej publikacji są puzzle.
  8. Drugą był „Złodziej kury” Beatrice Rodriguez. W zasadzie nie powinnam mówić tu o czytaniu, jest to bowiem historia bez słów, złożona tylko i wyłącznie z obrazów, ale nie bądźmy drobiazgowi.szachy
  9. Jako ostatni przeczytałam zbiór napisanych po śląsku wierszyków o charakterze erotycznym, „Kamasutra po śląsku czyli nasze nojlepsze sztelongi” Richata Handtucha. Podeszłam do niej z dużym zainteresowaniem. Po czym przeczytałam pierwszy utwór i uznałam, że to nie dla mnie (co nie oznacza, że nie przeczytałam wszystkich pozostałych. Uczyniłam to, acz z negatywnym nastawieniem). Pozwolę sobie przytoczyć jego treść:
    Gra wstympno
    Fajne jest po szparce głoskanie
    I pod mantlym paulka hajanie
    Jak ju mokre bydom wasze galoty
    Choćby „niy” godała, bier się do roboty
    Odnoszę wrażenie, że nie wymaga ona komentarza.

 

Tyle w ujęciu miesięcznym. W całym roku natomiast przeczytałam 121 książek, czyli 31 więcej niż w roku ubiegłym. Daje nam to średnio 10,083 książki miesięcznie. Widząc, co się święci, chciałam początkowo poprzestać na stu dwudziestu, żeby była ładna okrągła liczba i ładna średnia miesięczna, ale przypomniałam sobie, że nie taki był mój pierwotny cel. Miałam wszak sprawdzić, ile czytam, a nie przeczytać ileś.

Najwięcej, bo 18 pozycji, przeczytałam w lipcu. Ma to zapewne jakiś związek z faktem, że w tym właśnie miesiącu byłam na urlopie. Najmniej obfity był luty — tylko pięć książek. To również ma swoje wytłumaczenie. Zmieniałam mianowicie pracę i nieszczególnie miałam głowę do czegokolwiek innego.

Co zaskakujące, w tym roku kryminałów było tylko dwadzieścia. Dominowały powieści obyczajowe i literatura faktu. Nadal nie przeczytałam „Chłopów”.

Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze podsumowanie i od razu informuję, że cykl będzie kontynuowany także w roku 2017. Zrobiłam już sobie nawet tabelkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s