Malinowska i inne zwierzęta

Malinowska

Zaczęłam czytać powieść, która póki co wydaje się opowiadać o pretensjonalnej babie, ale może to tylko pozór. Nie wiem. Nie jestem ostatnio zbyt lotna. Baba załatwia sobie dokumenty na fałszywe nazwisko kojarzące się trochę literacko, a trochę z salonem sukien ślubnych. Myślę, że w analogicznej sytuacji na pewno nie wybrałabym czegoś takiego. Poszłabym w coś prostego, w czym nie widać namysłu, nawiązania, żadnego pozdro dla kumatych. Na przykład Zofia Malinowska — to pierwsze, co przychodzi mi do głowy. Wykładowczyni wstępu do filozofii na studiach używała przykładu Kowalskiej i Malinowskiej (które wzajemnie postrzegały się albo nie i robiły różne inne rzeczy. Na przykład patrzyły na łyżeczkę w szklance.) dla objaśnienia wszelkich ujętych w sylabusie koncepcji. A zatem nazwisko na tyle popularne, by ustawić je w jednym szeregu z Kowalską a jednak rzadziej eksploatowane w dowcipach i przykładach. Nigdy nie słyszałam go w tym kontekście poza wspomnianymi zajęciami. Nawet Bronisław Malinowski nie był w stanie zepsuć jego neutralności. Imię też zupełnie zwyczajne, choć niezbyt popularne w moim pokoleniu. Zofia Malinowska może być kimkolwiek.

Potem jednak uświadamiam sobie, dlaczego pomyślałam o niej w pierwszej kolejności i nie ma to nic wspólnego ze wstępem do filozofii. W jednej książce Chmielewskiej bohaterka przedstawiła się tak milicji przez telefon, chcąc zataić swą tożsamość. Nie ma ucieczki od literatury.

Nosorożce

tylek-nosdorozca
Źródło

Nosorożce zawsze wydawały mi się podejrzane, szczególny zaś mój niepokój budził fakt, że nikt nie wpadł na to, żeby nazwać je jednorożcami. Niby niespecjalnie przypominają konie, ale ostatecznie wiele stworzeń z odległych krain wyobrażano sobie w sposób odmienny od stanu faktycznego, można było zatem spokojnie dojść do wniosku, że jednorożec owszem, istnieje, ale do dziewic ma stosunek taki sam jak do wszystkiego innego, tj. szarżuje na nie, a i z budowy jest nieco bardziej zwalisty niż myślano. Ostatnio nosorożce zaskoczyły mnie znowu: nie wiedziałam, że mają tak strasznie brzydkie tyłki.

 

Jaguar

Oglądamy film przyrodniczy o dżungli amazońskiej. Mrówka niesie liść, harpia olbrzymia karmi młode, małpa skacze niedościgle, żółw się czai, kapibara umyka do wody, naukowcy wabią jaguara. Instalują w tym celu głośnik i nadają jaguarze odgłosy. Ja po prostu postawiłabym pudełko. Kotek to kotek, nie jest tak?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Malinowska i inne zwierzęta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s