Przeczytane w styczniu 2017

Styczeń nie był dla mnie miesiącem lekkim, a to głównie z przyczyn zawodowych. Cieszę się zatem, że napisałam chociaż te pięć notek. Planowałam siedem, który to poziom udawało mi się utrzymywać przez ostatnie pół roku. Nie wyszło trudno, nie mam siły się jeszcze i tym przejmować. W zaistniałej sytuacji dziwić może, że w ogóle chciało mi się cokolwiek czytać. A jednak.

  1. Na pierwszy ogień poszło „Boscy i nieznośni. Niezwykłe biografie” Anny Janko. Jeżeli u znanych ludzi interesuje was przede wszystkim kolor oczu i to, z kim spali, polecam. Jeśli pragniecie dowiedzieć się więcej, nawet Wikipedia jest lepsza.
  2. Następnie przeczytałam wymienione wśród nieprzeczytanych w 2015 „Opowiedz, jak tam żyjecie” Agathy Christie i to akurat polecam bez zastrzeżeń.
  3. Pozostając w temacie biograficznym, sięgnęłam w dalszej kolejności po opartą na faktach książkę Magdy Omilianowicz „Bestia. Studium zła”. W stosunku do Christie dość kontrastowe, w szczegóły koloru oczu też się autorka raczej nie wgłębiała.
  4. Ostatnią w tym miesiącu biografią była „Simona” Anny Kamińskiej. Rzecz całkiem interesująca, zwłaszcza jeśli czytało się wcześniej wspomnienia Magdaleny Samozwaniec, przedstawia bowiem tę samą rodzinę z odmiennej perspektywy.
  5. Mam taką koleżankę, która wśród swoich licznych zalet ma również doskonały gust w kwestii przyjemnych w lekturze kryminałów. Tym razem podsunęła mi powieści Katarzyny Kwiatkowskiej, jak to: „Zbrodnia w błękicie”,
  6. „Abel i Kain”
  7. i „Zbrodnia w szkarłacie”. Fakt, główny bohater to taki trochę Gary Stu, a wszyscy szlachcice będący postaciami pozytywnymi to patrioci i pozytywiści przejmujący się dolą chłopów, ale czyta się to bardzo przyjemnie. A zresztą, skoro się nasz bohater akurat z tymi szlachcicami przyjaźnił, to nic dziwnego, że prezentowali zbliżone poglądy. Moi znajomi też prezentują.
  8. Po kryminały Georges’a Simenona sięgnęłam już bez żadnej zewnętrznej inspiracji. Leżały na czytniku i się kurzyły, to wzięłam. Przede mną jeszcze kilkanaście, tymczasem przeczytałam „Pomyłkę Maigreta”,
  9. „Maigreta i trupa młodej dziewczyny”
  10. i „Maigreta i trupa w kanale”. Lubię śledztwa Maigreta, choć zastanawiam się, czy jego żona jest tego samego zdania.
  11. Na koniec, choć niechronologiczny, książki bowiem na potrzeby niniejszej notki pogrupowałam typami, „Szalone dni Wilta” Toma Sharpe’a. Więc tak… gdyby Wilt czuł się zażenowany licznymi nastrajającymi do tego sytuacjami opisanymi w powieści, nie dałoby się tego czytać. Ale ten człowiek nie zna właściwie uczucia zażenowania, mogłam to zatem uczynić bez większego dyskomfortu, przerzucając tylko kilka stron opisujących wizytę w przychodni. Ponadto Mateusz mówi, że życie uczelniane rzeczywiście podobnie wygląda, choć nie przypomina sobie z własnego doświadczenia żadnego skandalu związanego z krokodylem.

To tyle. Kupiłam też lub miałam ochotę kupić kilka poważnych książek o poważnych i smutnych rzeczach, ale potem nie miałam na nie siły. Może w lutym będzie lepiej tak z tym, jak ze wszystkim innym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s