Lemur maruda

ring-tailed-lemurZ jednej strony chciałabym, żeby ten tydzień się już wreszcie skończył, z drugiej jednak mam świadomość, że gdyby to istotnie nastąpiło w tej chwili, byłabym trzy dni bliżej dedlajnu — niby nie katastrofa, patrząc na postęp prac, ale zeżarłoby mi cały bufor czasowy i jeszcze kawałek, musiałabym nadrabiać wieczorami i nocami, co mi się nie uśmiecha, gdyż ostatnio nawet w porze największej produktywności jestem produktywna zbyt mało, muszę używać na sobie różnych głupich sztuczek, mówić sobie „No, to teraz dojedź do okrągłej liczby przetłumaczonych słów, a teraz do okrągłej liczby przetłumaczonych segmentów, a teraz do zielonego*”. Nie cierpię tego, podobnie jak tych wszystkich porad, żeby samej sobie ustawić blokadę rodzicielską, to się nie będzie co chwilę robić przerw na fejsika. No matkoscurko, sama sobie założysz, to sama możesz zdjąć, zabawa we własną strażniczkę to jest tylko zawracanie dupy i tracenie czasu oraz energii na kombinacje.

Niby tak, ale tak samo jest z tym drobieniem zadań na mniejsze porcje, że jeszcze tylko ileś tam słów, ileś segmentów, ileś procent, a jednak działa. Tylko że ja nie chcę, żeby musiało działać, chcę wyskakiwać rano z łóżka niby rącza łania, zaczynać pracę ze śpiewem na ustach przed godziną ósmą, płynąć przez tekst, może być nawet niczym lodołamacz, nie upieram się przy subtelnościach, codziennie robić coś do końca. Bo nierobienie do końca też mnie denerwuje, nie mogę się potem zrelaksować jak człowiek, gdyż nade mną wisi. I pies drapał, że jest zapas czasu, gdybym była skończyła, toby tego czasu było więcej i mogłabym… nie wiem, co bym mogła, przyjąć kolejne zlecenie i zarobić kolejne hajsy, dużo hajsów, bo nie udało mi się ostatnio wygrać w totolotka, co znacznie ułatwiłoby mi życie.

Ale tak nie jest. Wstaję za późno, o wpół do ósmej, po nie wiadomo którym budziku, muszę na sobie stosować te durne sztuczki, a i tak dwa razy nie wyrobiłam założonej przez siebie normy dziennej**, przerwy na fejsika robię często, a potem żałuję bo: reklama Allegro z dziewczynką, która ma wzruszać, a budzi instynkty mordercze, nie mogą już doprawdy tych dzieci przedstawiać normalnie, tylko albo królewicz na kanapie, albo królewna noskiem kręci; ludzie, którzy uwagi do wyżej wymienionych reklam kwitują stwierdzeniem, że po co to analizować, to nie jest wielkie dzieło, bo się na polskim w szkole nauczyli, że na analizę to zasługują wielcy poeci, wieszcze, psia ich melodia, narodowi (normalnie toby mnie ci ludzie nie denerwowali, nie każdy wszak musi rozumieć zasadność wszystkiego, ja na przykład nie rozumiem zasadności wielu rzeczy. Tyle że zakładam zazwyczaj, że moje niezrozumienie to jednak problem raczej mój niż tych rzeczy); pani Sylwia, która napisała do Wysokich Obcasów, że ją Seby i Karyny wyzyskują pięćset plusem, czy tam coś; seksizm nasz powszedni, bo polubiłam ostatnio odnośny fanpejdż i jakkolwiek miałam świadomość natężenia zjawiska, nie przewidziałam, że dostawanie przykładami miedzy oczy trzy razy dziennie będzie miało negatywny wpływ na moje samopoczucie, co jednak nie znaczy, że mogę odlubić i mieć spokój, że co z oczu, to z serca, gdyż zamykanie się w bańce śmiesznych kotów do niczego dobrego nie prowadzi; błękitny wieloryb, nad którym się nawet nie będę rozwodzić; etc. Bardzo duże etc.

W dodatku na czytniku zostały mi już chyba tylko smutne książki i książki, których nie mam ochoty czytać. Tym optymistycznym akcentem żegnam się z państwem na dzisiaj i życzę miłego dnia.

*Kiedy w moim programie CAT przetłumaczy się 71% tekstu, pasek postępu zmienia kolor z żółtego na zielony.

**Przypominam, że mamy czwartek, jest to zatem połowa przypadków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s