Polecam, Kobieta Lemur

Lubię czytać wpisy, w których inni ludzie polecają rzeczy, osobliwym zdać się zatem może, że sama na ogół niczego zbiorczo nie polecam, co najwyżej przy okazji. Nie wynika to jednak z faktu, że tak trudno mnie zadowolić, lecz z tego, że zapominam, co właściwie miałam polecić. Tym razem uznałam jednak, że skoro o czymś zapomniałam, to znaczy, że nie było aż tak warte polecenia. Metoda może brutalna, ale za to skuteczna.

Teksty

  1. Recenzja lektury szkolnej „Oto jest Kasia” autorstwa Królowej Matki to chyba najważniejsza rzecz, którą przeczytałam w ciągu ostatniego miesiąca. Tekst punktuje wszystko, co z tą powieścią jest nie tak. A nie tak jest z nią bardzo wiele, co być może pamiętacie z podstawówki. Ja pamiętam, zapewne głównie ze względu na fakt, że moja mama zapoznawszy się z treścią tej książki postanowiła niezwłocznie wyjaśnić mi, dlaczego to wcale nie jest tak, że Kasia be, a cała reszta cacy. I słusznie, bowiem nauczycielka poszła w stronę „grzeczne dzieci cieszą się z siostrzyczki”.
  2. Zazdroszczę ludziom, którzy umieją popularyzować. To znaczy: przedstawiać kulisy tego czy owego w sposób jasny i zrozumiały dla laika, a jednocześnie nienadmiernie uproszczony. Ja nie umiem i nawet nie próbuję. Umie natomiast Catus Geekus, która w przystępny i wyczerpujący sposób wyjaśnia, dlaczego Netflix wprowadził platformę do testowania tłumaczy audiowizualnych i co z tego wynika. Rzućcie okiem nawet jeśli napisy do seriali macie w głębokim poważaniu lub równie głębokiej pogardzie. Warto.

Lokale gastronomiczne

  1. Mazaya Falafel na Rondzie Grzegórzeckim (po przekątnej do Błękitka) oferuje, jak sama nazwa wskazuje, przede wszystkim falafle. I to nie takie byle jakie, jak się czasem spotyka, tylko dobrze doprawione, ze świeżymi dodatkami, urozmaiceniem estetyczno-smakowym w postaci różowej rzepy i porządnie zawinięte w placek. A porządne zawijanie jest ważne, co wie każdy, kto próbował sprać plamy z sambala z białej bluzki. W dodatku ceny przystępne, a obsługa sympatyczna.
  2. Kanton Dim Sum House na Węgłowej specjalizuje się natomiast w azjatyckich pierożkach z różnorodnym nadzieniem. Pierożki te, zróżnicowane pod względem kształtów i smaków, można zamówić w zestawie mieszanym, co dla mnie jest niezmiernie ważne, lubię bowiem mieć wybór i to do tego stopnia, że gdy zrobię sobie na kolację dwie różne kanapki, gryzę je naprzemiennie, zamiast zjeść je po kolei. Co więcej, dwie połówki bułki z tym samym serem i tym samym warzywem również zdarza mi się traktować jako dwie różne kanapki, bo góra bułki ma przecież inną fakturę niż dół, a w dodatku czasem są na niej jeszcze ziarna. Tym sposobem zachowuję możliwość wyboru do ostatniego kęsa. Cieszę się zatem, że są miejsca dla ludzi takich jak ja. Minus jest taki, że nie ma dowozu, ale to podobno z troski o klienta, bo ciasto mogłoby się zrobić gumowate. Jest w tym trochę racji, wszak gumowatemu ciastu należy mówić stanowcze nie.

Kosmetyki

  1. Maseczek do twarzy zaczęłam używać w liceum. W pewnym momencie przestałam, gdyż za bardzo wkurzało mnie znajdowanie ich resztek we włosach i uszach (zwłaszcza w przypadku takiej niebieskiej z Garniera), a także w brwiach (usunąć stamtąd maseczkę peel-off nie jest ani łatwo, ani przyjemnie). Szczęśliwie po jakimś czasie popularność zyskały maski w płachcie. Nie polecam tu żadnej konkretnej marki, a koncepcję jako taką. Aplikacja bezproblemowa, zdejmowanie nawet bardziej, nie trzeba się przejmować brwiami ani uszami, a niektóre maseczki mają w dodatku nadrukowane obrazki. Idealne dla osoby, która chce się od czasu do czasu poczuć kobietą zadbaną, ale nie ma do tego cierpliwości.
  2. Czarne mydło Babuszki Agafii ma z kolei tę zaletę, że można umyć się nim od głowy do ogona bez poczucia, że robi się coś nie tak. Nadaje się też do mycia brody, co jest ważne, gdyż broda Mateusza jest, jak się okazuje, o wiele bardziej wymagająca niż moje włosy. Mydło to ma też miły ziołowy zapach i przyjemnie gęstą żelową konsystencję. Jest niestety dość drogie, ja więc myję się nim cała tylko wtedy, gdy myję też włosy. W pozostałych przypadkach używam zwykłego żelu pod prysznic.

Myślę, że sześć poleceń wystarczy jak na pierwszy raz. Koniecznie dajcie znać, jak zapatrujecie się na zaistnienie ewentualnych kolejnych notek tego typu.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Polecam, Kobieta Lemur

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s