Co u mnie

Najpierw były przygotowania do remontu. Wszystko trzeba było przepatrzeć, pochować do pudeł, niepotrzebne szpeja powyrzucać, meble zsunąć na środek i przykryć folią malarską. Odkryłam, że mam w domu rzeczy, których posiadania nie byłam świadoma, jak na przykład przynajmniej półmetrowej długości rurki do napojów, oraz że nie mam rzeczy, które myślałam, że mam, jak na przykład drugi tom komiksu „Maus”. Mój mąż odkrył natomiast, że jeśli chodzi o proste czynności wymagające manipulowania ciężkimi przedmiotami, nie ma ze mnie najmniejszego pożytku, istnieją natomiast duże szanse na katastrofę. Tej udało się szczęśliwie uniknąć.

Potem nastał sam remont. Wynieśliśmy się do brata i bratowej. Mam nadzieję, że nie położyło się to cieniem na naszych relacjach na wieki wieków. Spędziliśmy tam kilka dni, podczas gdy fachocy malowali ściany i wymieniali listwy przypodłogowe, nie wróciliśmy jednak do domu, bo to by było za proste. Pojechaliśmy do Szczecina na sześćdziesiąte urodziny taty Mateusza, zabierając ze sobą trzy czwarte bagażnika ubrań, które mama Mateusza zamierzała przekazać jakiejś lokalnej fundacji oraz mopa, którego zamierzaliśmy zostawić w mieszkaniu, by mogła z niego skorzystać pani sprzątająca*,ale zapomnieliśmy. W Szczecinie było sympatycznie, co chyba nie do końca byłam w stanie docenić, gdyż największą ochotę miałam wówczas na to, by zalec z książką na własnej kanapie we własnym dużym pokoju.

Wróciliśmy już we wtorek, do tej pory jednak nie udało mi się spełnić tego marzenia. Powód jest prosty: chwilowo nie mamy kanapy. Zapewne należało wstrzymać się z wyrzucaniem starej. Zamiast tego zalegam w łóżku, gdy tylko udaje mi się na to wygospodarować nieco czasu. Minus jest taki, że w łóżku zasypiam. Lubię spać, więc nie przysparza mi to cierpienia, ale jakby utrudnia nieco czytanie. Cóż, najwyraźniej i moja pielęgnowana od lat wielozadaniowość ma swoje ograniczenia.

Powoli wszystko wraca do normalności. Być może ostateczny powrót nastąpi, gdy rozpakuję ostatnie pudło (zostały mi jeszcze trzy. Miałam się nimi zająć dzisiaj, ale nie doszło do tego). A może dopiero wtedy, gdy w dużym pokoju stanie nowa kanapa. Zobaczymy. I miejmy nadzieję, że pozwoli mi to również wrócić do regularnego pisania.

*Wstępne konsultacje ujawniły, że jest ona przeciwniczką mopów okrągłych, a takim właśnie dysponowaliśmy, musieliśmy zatem zakupić mop prostokątny i to właśnie z nim podróżowaliśmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s