Przeczytane w listopadzie 2017

McCance, William, 1894-1970; Woman Reading
William McCanc, Woman reading

Listopad wreszcie się skończył. To dobrze, ponieważ listopad jest najgorszy. Jest jak zupa mleczna, wyście z domu bez telefonu, papierosów i portfela jednocześnie, siódma rano w deszczowy poniedziałek, nieoczekiwany brak majonezu w lodówce, spóźniający się przelew, marudny klient i wiele innych rzeczy, które przydarzają się nam, chociaż nie powinny. Listopad to miesiąc, w którym nie sposób czytać tych wszystkich grubych powieści na ponure tematy i reportaży zgłębiających ważne problemy społeczne leżących na czytniku. Czyta się więc co innego, jak na przykład:

 

  1. „Egzekucję w dobrej wierze” Aleksandry Marininy
  2. i „Życie po życiu” tejże, wybaczając im to i owo, bo w gruncie rzeczy spełniają swoje zadanie, dostarczając tego, czego oczekuje się od kryminału.
  3. Czyta się też zbiory — nie tylko kryminalnych — opowiadań Agathy Christie, jak to „Dopóki starczy światła” (którego dodatkowym atutem są komentarze do poszczególnych utworów)
  4. i „Świadek oskarżenia”.
  5. Wraca się również do Simenona, sięgając po kolejny kryminał o komisarzu Maigret, osobliwie po „Żółtego psa”. Dostaje się to, na co się liczyło i chce się przeczytać coś jeszcze z tej serii, ale się tego nie robi.
  6. Zamiast tego bierze się „Zbrodnię w południe” Edigeya i jest się przyjemnie zaskoczoną, gdyż spodziewano się gorszej jakości.
  7. Miesiąc kończy się „Niepełnią” Anny Kańtoch i natychmiast po zakończeniu czytania ma się ochotę zacząć jeszcze raz od początku, żeby poukładać sobie w głowie całą tę historię, czego się jednak nie czyni, ponieważ jest godzina pierwsza w nocy.
  8. Na początku miesiąca, zanim jeszcze uderzy on z całą mocą, czyta się z przyjemnością „Swing Time” Zadie Smith, chociaż ta książka jest w zasadzie katalogiem kwestii społecznych, na których temat autorka chciała się wypowiedzieć (co mi, prawdę rzekłszy, nie przeszkadza). A potem pisze się o tym na końcu listy, bo to jakoś pasuje do konstrukcji.

A gdy przychodzi grudzień, ma się nadzieję na trochę nowej energii, w czym wydatnie pomaga mieszkanie wypucowane przez sprzątaczkę oraz wizja świąt, ale kto to wie, co będzie z tą energią, czy nie rozproszy się albo nie wypstryka cała w pierwszym tygodniu. Bądźmy dobrej myśli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s