Nieprzeczytane w 2016

Początek stycznia jest dość monotematyczny: wszędzie podsumowania, a jak nie podsumowania, to postanowienia. Mnie się już jednego udało nie spełnić, bo miałam iść dziś na pocztę, a nie poszłam. Mniejsza z tym jednak, nie o poczcie miałam pisać, a o książkach. Znowu. I znowu w ujęciu rocznym, tym razem jednak cofam się do roku 2016, kiedy to nie przeczytałam następujących pozycji:

  1. „Pamiątka z celulozy” Igora Newerlego. Nie wiem, czemu postanowiłam tę książkę przeczytać, ani czemu tego nie zrobiłam. Sam pomysł jednak nie wydaje mi się zły, nie jest zatem wykluczone, że do niego wrócę.
  2. Potrzeba przeczytania „Zazie dans le métro” Raymonda Queneau wynikała z chwilowej potrzeby odświeżenia sobie literatury francuskiej, która to potrzeba przeszła mi jeszcze zanim zaopatrzyłam się w to czy jakiekolwiek inne dzieło.
  3. Książkę Barbary Pietkiewicz pod domniemanym tytułem „Rakowiska i inne. Zabić rodziców” zapewne bym przeczytała, gdyby tylko takowa się ukazała. Jedynym po niej śladem jest jednak pojedyncze zdanie pod artykułem z Wysokich Obcasów.
  4. Biografię „Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości” autorstwa Margarety Strömstedt chyba ktoś chwalił na jakimś blogu, więc, zachęcona, dopisałam sobie do listy, a potem doszłam do wniosku, że nieszczególnie interesuje mnie życie autorki.
  5. „Kamień na kamieniu” Myśliwskiego podesłał mi kolega, a ja najpierw nie byłam w nastroju, a potem zapomniałam. Może w tym roku przeczytam.
  6. O „Nanny Ogg’s Cookbook” pamiętam natomiast cały czas, ale jakoś się nie składa. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się ją wreszcie kupić.
  7. Z „Niedzielą, która zdarzyła się w środę” Mariusza Szczygła i
  8. „Alfredem i Ginewrą” Schuylera problem jest dokładnie taki sam.
  9. Podobnie wygląda kwestia „Wesel 21”, z tą różnicą, że książkę tę już raz kupiłam. Poniekąd, bo ostatecznie wysłałam po nią męża. Sęk w tym, że był to prezent, a prezentów nie należy czytać przed wręczeniem. Będę musiała zatem wysłać męża drugi raz.
  10. „Trzewiczki Matki Boskiej” Sokolińskiej natomiast kupiłam i nawet zaczęłam, ale odrzuciło mnie szybko. Jakieś to było na siłę śmieszne, a przez to miejscami głupawe.
  11. Z kolei reportaży „Jeden z nas. Opowieść o Norwegii” Åsne Seierstad i
  12. „Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii” Charlesa Montgomery’ego nie przeczytałam dlatego, że najpierw ktoś mnie do nich zachęcił, a potem zaraz ktoś inny zniechęcił i już mi się nie chciało sprawdzać, które z nich ma rację.
  13. Wychodzi na to, że „Delhi. Stolicy ze złota i snu” nie przeczytałam dlatego, że zaplątał mi się ten utwór między dwa poprzednie i jakoś tak został, chjoć nie pamiętam, by ktoś mnie do niego zniechęcał.
  14. „Utopii regulaminów” Davida Graebera nie przeczytałam, bo nie. odwidziało mi się.
  15. „Monstruarium” Anny Wieczorkiewicz natomiast zaczęłam, odłożyłam, wróciłam po jakimś czasie i tak jeszcze trzy razy. jak mam się tak z czymś bawić, to doprawdy wolę z „Chłopami”, o których przynajmniej wiem, że warto, tylko nie mogę dla nich znaleźć odpowiedniego momentu. Ten jednak kiedyś nadejdzie.

A informuję was o tym dlatego, że rok temu powstała analogiczna lista dotycząca 2015, dając początek nowej świeckiej tradycji, którą postanowiłam kultywować. Lista nieprzeczytanych w 2017 ukaże się za kolejny rok, gdyż idea jest taka, żeby dać sobie te 12 miesięcy na redukcję jej objętości, co się zresztą do pewnego stopnia udaje.

W tej chwili nie wiem, czy będę podsumowywać coś jeszcze. Nie jest to wykluczone. Postanawiam w każdym razie, że jutro to już na pewno pójdę na pocztę.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nieprzeczytane w 2016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s