Wszystkie jesteśmy pasztetami

Mam pewien osobliwy zwyczaj: po przeczytaniu każdego niezwiązanego z polityką tekstu na gazecie.pl sprawdzam, czy wśród zamieszczonych pod nim komentarzy znajduje się jakiś nieśmieszny żart z PiS-u. Zazwyczaj znajduję go niemal natychmiast. Pewnego razu zainteresował mnie artykuł o spódnicach pomagających ukryć dużą pupę i szerokie biodra. Nie, żeby było mi to do czegokolwiek potrzebne, nie widzę wszak powodu, by ukrywać przed światem fakt, że mam wielki tyłek, zwłaszcza że jestem z niego raczej zadowolona. Wątpię zresztą, by jego gabaryty były możliwe do ukrycia. Obejrzałam spódnice, doszłam do wniosku, że żadna nie podoba mi się na tyle, by choćby rozważyć zakup, po czym skierowałam się ku komentarzom. Do nieśmiesznych żartów z PiS-u nie dotarłam, bowiem już pierwszy komcionauta sprawił, że odechciało mi się czytać dalej.

Nie zacytuję słowo w słowo, bo pierwsza próba wyszukania tego konkretnego artykułu nie przyniosła rezultatów, a na kolejne nie mam cierpliwości. Trudno, obejdziemy się bez. Komcionauta w każdym razie ubolewał nad faktem, że kobiety oszukują mężczyzn, ukrywając przed nimi to, jak naprawdę wyglądają. Uderzyło mnie w tym stwierdzeniu kilka rzeczy, w większości dość oczywistych. Co nie znaczy, rzecz jasna, że zaraz tych oczywistości nie omówię.

Najważniejszą kwestią jest przekonanie, że kobiety ubierają się dla mężczyzn, a kieruje nimi przede wszystkim potrzeba zwiększenia swojej atrakcyjności. Nie jest ono u komcionauty niczym zaskakującym, wszak taki przekaz jest powszechny. Już małe dziewczynki uczy się, że powinny wyglądać ładnie. A potem jest tylko gorzej. Weźmy choćby liczbę dostępnych w internecie oraz prasie artykułów mających na celu wyjaśnienie czytelniczkom, że powinny zaprzestać noszenia takich czy innych części garderoby, gdyż te tak naprawdę wcale nie podobają się facetom. Teksty takie zawierają zazwyczaj również światłą poradę, by nie kierować się zdaniem koleżanek, te bowiem raz, że zwracają uwagę na inne niż seksowność aspekty, a dwa, że stanowią konkurencję. O własnym zdaniu nie ma zazwyczaj nic. Autorzy najwyraźniej wychodzą z założenia, że wobec nadrzędnego celu, jakim jest podobanie się innym osobom, nie ma ono znaczenia.

Komcionauta jednak nie tylko zdaje się prezentować niewzruszoną pewność, że to mężczyźni są głównymi adresatami wysyłanego strojem komunikatu, ale w dodatku oczekuje, że będzie to komunikat szczery, pozwalający mu bez wahania ocenić, czy ruchałby, czy też nie. Uważa, że informacja o tym, jak kobieta naprawdę wygląda, po prostu mu się należy. Chce dostać towar bez ukrytych wad. A co towar na to, to już zupełnie go nie interesuje.

Wyobraźmy sobie teraz świat spełniający oczekiwania naszego komcionauty (i spróbujmy się przy tym nie zrzygać). Byłby to świat, w którym ciało każdej kobiety każdy mężczyzna może dokładnie obejrzeć i poddać ocenie. Początkowo wydawać się może, że wystarczy wprowadzić jednakowe ubrania dla wszystkich kobiet i absolutny zakaz makijażu. Fason ubrań należy starannie przemyśleć, nie powinien on bowiem w żaden sposób wpływać na postrzeganie sylwetki. Powiedzmy: bardzo obcisły kombinezon. Pojawia się jednak problem koloru, nie ma bowiem takiego odcienia, który jednakowo pasowałby wszystkim typom urody, a nie można dopuścić do tego, by mężczyzna przeoczył jakiś defekt cery. To byłoby nieuczciwe. A zatem jedynym wyjściem jest absolutna nagość. Do tego redukcja kosmetyków do mydła i pasty do zębów, wszak nawet używanie kremu do twarzy mogłoby zafałszować wyniki. Rzecz jasna, brak ubrań uniemożliwiałby kobiecie przez większą część roku wyjście na ulicę, ale, powiedzmy sobie szczerze, co to takiego komcionautę obchodzi? Przychodziłby sobie do sklepu z kobietami, oglądał, macał i zaglądał w zęby, oddzielał pasztety od niepasztetów.

A potem i tak nie wybrałby żadnej, bowiem odkryłby szybko, że wszystkie jesteśmy pasztetami. Mamy włosy na nogach, w okolicach łonowych i pod pachami. Większość z nas ma cellulit, sporo również rozstępy. Zdarzają nam się pryszcze na plecach. Zakładam, że byłaby to dla niego nowość, bowiem człowiek, który wypisuje podobne kocopoły w internecie, zapewne wierzy, że kobiety, w każdym razie te niebędące pasztetami, pod ubraniem naprawdę wyglądają jak w wyfotoszopowanych reklamach*. Cóż, tyle naszego, że przynajmniej nie dałyśmy mu w tym fikcyjnym świecie szczęśliwego zakończenia.

Z omawianego wyżej przekonania, że celem kobiet jest podobanie się mężczyznom, bierze się jednak nie tylko postawa komcionauty. Wielu mężczyzn (żeby tylko mężczyzn…) prezentuje pogląd przeciwny, co nie znaczy, że mniej szkodliwy. Sądzą oni mianowicie, że skoro kobieta może starać się wyglądać bardziej atrakcyjnie, to powinna te starania bez ustanku podejmować. To oni pouczają, co tak naprawdę podoba się facetom. To oni żalą się, że partnerka nie chodzi po domu w pełnym makijażu i szpilkach. To oni narzekają, że kobiety noszą rajstopy, a nie pończochy. To oni wyrażają obrzydzenie damskim owłosieniem łonowym**. Od siebie nie wymagają przy tym zazwyczaj nawet jednej trzeciej tego zaangażowania w dbałość o wygląd. Zapytani, dlaczego sami nie paradują po mieszkaniu w seksownych ciuszkach, w najlepszym razie wskażą na swą skłonność do snucia się przez pół dnia w samych gaciach. To wtedy, kiedy będzie im się chciało pomyśleć. Jeśli nie będzie im się chciało, bąkną coś o naturalnych różnicach między płciami albo o lodówce i szóstym piętrze.

Zresztą sam artykuł, od którego zaczęła się ta rozkmina, jest symptomem głównego problemu. Maskowanie mankamentów i wydobywanie zalet figury ma wszak na celu uczynienie jej bardziej atrakcyjną. W samym dążeniu do tego nie ma nic zdrożnego. Sęk w tym, że zbyt często uznawane jest ono za jedyną możliwość. Tymczasem istnieją niezliczone powody, dla których dana kobieta wygląda w danej chwili tak, jak akurat wygląda. Może jej się tak podoba. Może jest jej wygodnie. A może po prostu nic ci do tego.

 

*Początkowo chciałam napisać „w wyfotoszopowanych reklamach bielizny”, ale kobiecym ciałem reklamowane jest przecież wszystko.

** Często twierdzą przy tym, że jest ono niehigieniczne, do męskiego nie mają jednak podobnych zastrzeżeń.

2 uwagi do wpisu “Wszystkie jesteśmy pasztetami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s