Pamiętniki z majówki — Wilno

Gdy jedziemy przez Litwę, mijamy głównie pola i lasy, z przewagą tych ostatnich. A potem z lasu wyłania się Wilno. Posiłkując się mapami Google’a, prowadzę Mateusza do hostelu. Trochę dziwi nas, że nie jedziemy w kierunku centrum, wszak opis na booking.com obiecywał jego bliskość. Jak się okazuje, były to tylko czcze obietnice, co mogliśmy sprawdzić, wszak słyszeliśmy, niepotwierdzone co prawda, historie o mieszkaniach do wynajęcia znajdujących się dwadzieścia minut od krakowskiego starego miasta, czyli w Wieliczce. Istotnie, przejazd pociągiem ze stacji Wieliczka Bogucice do stacji Kraków Główny właśnie tyle zajmuje. Byliśmy jednak zbyt optymistycznie nastawieni.

IMG_0053
U góry Matka Boska Ostrobramska, u dołu mój mąż

Szczęśliwie cel naszej podróży nie znajduje się w ichniej Wieliczce, lecz co najwyżej na Woli Duchackiej. W bloku. Właściciel nalega, byśmy korzystali z wystawionych w korytarzu pantofli, podaje nam hasło do wifi i znika gdzieś na osiedlu. Zamawiamy taksówkę, bo po całodziennej podróży nie chce nam się kombinować z komunikacją miejską ani tym bardziej wsiadać do własnego auta, i jedziemy do centrum na kolację i trochę zwiedzania. Na widok Matki Boskiej Ostrobramskiej zgodnie stwierdzamy „Ona naprawdę świeci w bramie!”. Bo świeci. Uwieczniwszy to zjawisko na fotografii, udajemy się na spacer ku rzece. Na ulicach jest dość pusto, a w każdym razie puściej niż w Krakowie o analogicznej porze. Na jakimś przejściu dla pieszych młodzi Litwini śpiewają „Despacito”, które z racji nieznajomości słów wkrótce przechodzi w „cepelinito”.

IMG_0097Następny dzień rozpoczynamy od daremnych prób zakupu biletów całodziennych na tym naszym osiedlu oraz podróży autobusem mniej-więcej do miejsca, w którym zakończyliśmy spacer po nocnym Wilnie dnia poprzedniego. Nie wydaje się tu już tak pusto — ludzie tłumnie wylegli na rzeczne bulwary, na ulicach mnóstwo (głównie chyba polskich) turystów. Nie udaje nam się zwiedzić Baszty Giedymina, jest ona bowiem w budowie remoncie, ani przejechać się rowerami miejskimi, nie potrafimy ich bowiem obsłużyć, idziemy za to na Górę Trzykrzyską i zaglądamy do Katedry, gdzie trzy razy wydaje mi się, że dostrzegam podobiznę JP2 i trafiam dopiero za trzecim. Zaczynam się wobec tego zastanawiać, czy w ogóle pamiętam twarz JP2, czy też liczne niezbyt udane jego przedstawienia w sztuce sprawiły, że kojarzy mi się z nim każdy nie bardzo gruby facet w piusce i bez zarostu.

IMG_0133
Baszta Giedymina w budowie

Potem włóczymy się trochę ulicami, by w końcu skierować się na przystanek, z którego odjeżdżają trolejbusy do wieży telewizyjnej. Jest też autobus, ale to żadna egzotyka. Nie po to człowiek lemur jedzie tyle kilometrów, by nie wsiąść do trolejbusu, gdy nadarza się okazja, nawet jeśli podobną przyjemność mógłby zafundować sobie w Lublinie albo w Tychach.

IMG_0213Z wieży oglądamy miasto. Widzimy teraz, że ono nie wyłania się z lasu — ono jest w lesie, który oddziela od siebie osiedla, dzieli z miastem przestrzeń. W windzie zaczepia nas jakiś mężczyzna i pyta po polsku, czy wyższa jest ich wieża, czy nasz Pałac Kultury. Mateusz mówi, że wieża. Mężczyzna chce wiedzieć, czy nie chcemy wyburzenia Pałacu Kultury, skoro to od Stalina. Odpowiadamy, że nie, choć niektórzy politycy mają takie niedorzeczne pomysły. Kilka dni później czytam w internecie, że Macierewicz chciałby postawić na jego miejscu jakąś matkę boskę. Ciekawe, czy też by świeciła.

IMG_0239

Ciąg dalszy nastąpi.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pamiętniki z majówki — Wilno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s