Pamiętniki z majówki — cała reszta

IMG_0404Prom do Helsinek wypływał wczesnym rankiem i przez dwie godziny sunął w deszczu przez Morze Bałtyckie. Padało też, gdy dotarliśmy na miejsce, co nie nastrajało optymistycznie, jednak wkrótce się rozpogodziło. Z promu przesiedliśmy się na tramwaj, z tramwaju na inny, mały prom, którym dostaliśmy się do twierdzy Suomenlinna położonej na grupie sześciu wysp. Oprócz twierdzy na wyspach występują również kaczki i muzeum wojskowe, a także domy zwykłych mieszkańców. Muzeum wojskowe było zresztą zamknięte, o czym poinformował nas postawny żołnierz dzierżący w rękach głowę manekina. Żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęcia.

IMG_0452

Zwiedziwszy trzy z sześciu wysp, wróciliśmy do centrum. Odszukaliśmy przystanek autobusu numer 24 i pojechaliśmy aż na pętlę, do skansenu na wyspie Seurasaari. Prawie w ogóle nie było tam ludzi, a w ogóle to chyba skansen był poniekąd zamknięty. IMG_0568To znaczy: kasa biletowa i wszelkie inne tego typu budynki nie działały, ale wszystko można było obejrzeć, tyle że z wierzchu. Mateusza chyba to nawet ucieszyło, wiedział bowiem, że gdyby było inaczej, wlazłabym do każdego jednego domu i obfotografowałabym każdy jeden mebel. I bez tego nazywa mnie głupim kaowcem.

IMG_0609
Najlepsze zdjęcie z całego skansenu przedstawia wiewiórkę. Bywa i tak.

Centrum miasta obejrzeliśmy jako przedostatnie, a i to raczej pobieżnie. Mateusz był już dość zmęczony. Mimo to zapragnął odwiedzić muzeum gier komputerowych, którego szyld mignął mu gdzieś w pobliżu terminalu promowego. Rzeczone muzeum mieściło się w wydzielonej części korytarza w galerii handlowej i nie było zbyt okazałe, ale i tak mu się podobało.

IMG_0630
Fragment fasady dworca

Cała wycieczka była przyjemna, nawet pomimo pogody — nie padało już więcej, ale było zimno, a roślinność wyglądała jak u nas w marcu. Jedyny zgrzyt pojawił się na promie: obcy facet bezczelnie i wcale się nie kryjąc zrobił mi zdjęcie, gdy stałam przy kasie w sklepie wolnocłowym, po czym oddalił się w nieznanym kierunku. W pierwszej chwili chciałam go znaleźć i zażądać wyjaśnień, ale bałam się, że nie rozpoznam twarzy i zamiast jemu zrobię awanturę niewinnemu człowiekowi. Jestem osobą raczej spokojnego usposobienia, w owym momencie czułam jednak, że mogłabym zrobić scenę godną Chmielewskiej i mojej teściowej razem wziętych. Co oznacza, że zapewne to mną, a nie bezczelnym facetem, zainteresowałaby się ochrona, więc może ostatecznie dobrze, że do tego nie doszło.

IMG_0714Następnego dnia udaliśmy się do Tartu. Nieco zdziwiliśmy się, gdy wyszło na jaw, że mamy mieszkać w na oko dość starym drewnianym domu, zwłaszcza że zdjęcia na booking.com przedstawiały zupełnie współczesne mieszkanie, i lekko zaniepokoiliśmy się, że oszukano nas i warunki będą jak u mojej prababci — kuchnia z piecem, sedes w sieni za kotarą, etc. Okazało się jednak, że zdjęcia nie kłamały, mieszkanko było bowiem zupełnie zwyczajne i urządzone meblami z Ikei, po które właściciel musiał był prawdopodobnie udać się na Litwę, gdyż Wikipedia podaje, że ani w Estonii, ani na Łotwie nie ma sklepów tej sieci. Ponadto tak w kuchni, jak i w łazience pełno było środków czystości z Amwaya, co uznałam za szczegół dość charakterystyczny. Po mieście spacerowaliśmy niespiesznie i bez szczególnego parcia na zobaczenie wszystkiego. Ostatecznie dokładniej zapoznaliśmy się tylko z katedrą i muzeum uniwersytetu. Rzecz jasna, czułam niedosyt.

IMG_0773Czułam go też w Rydze, pięknym mieście, przez które przelecieliśmy jak kapusta przez niską i grubą babę, po części z uwagi na obchody stulecia niepodległości Łotwy, które sprawiły, że muzea zamykały się wcześnie, a po części ze względu na potrzebę wypoczynku przed czekającą nas następnego dnia trasą do Polski. Jestem zdania, że musimy tam jeszcze kiedyś wrócić.

IMG_0806To najważniejszy z wniosków z naszej wycieczki. Pozostałe są następujące:

  • Jeden dzień na miasto to za mało, zwłaszcza jeśli podróżuje się z osobą o ograniczonej wytrzymałości na zwiedzanie.
  • Na początku maja nie ma sensu brać ze sobą w tamte rejony sandałów. Zamiast nich lepiej zapakować pantofle.
  • Przed rezerwacją lokalizację obiektów oferowanych na booking.com należy sprawdzić w mapach Google’a. Inaczej można wylądować na jakimś odpowiedniku Woli Duchackiej, co nie jest samo w sobie złe, ale warto o tym wiedzieć wcześniej, a nie się potem dziwić.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s