Pamiętniki z wakacji 2018 — z życia Grażyny

Do Prigradicy jechaliśmy z przesiadkami jak, nie przymierzając, do Ikei. Najpierw jednym autobusem do Katowic, potem drugim do Splitu, w końcu promem do miejsca docelowego. Podróż przebiegła pomyślnie. Przeczytałam półtorej powieści. Mateusz też trochę czytał, a w międzyczasie wygłosił półgodzinny improwizowany wykład o postmodernizmie. Czasem mu się to po prostu zdarza. Na stacji benzynowej na Węgrzech oglądaliśmy zaćmienie księżyca. W Splicie, korzystając z kilku wolnych godzin, wspięliśmy się na wzgórze, na którego szczycie znajdował się ogród zoologiczny. Wyglądał na nieczynny od dłuższego czasu. Siedzieliśmy więc na ławce i robiliśmy zdjęcia kotom.Czytaj dalej »

Reklamy

Cierpienie dla urody

Na co dzień o tym nie myślisz, bo to jednak dość oczywisty element twojego życia, ale zdarza ci się cierpieć dla urody. Czy tam z powodu urody. W każdym razie między cierpieniem a urodą zachodzi jakiś związek.Czytaj dalej »

Przeczytane w czerwcu 2018

Dotarło do mnie właśnie, że nie pamiętam dobrze początku czerwca. Coś się wtedy działo, ale wydarzenia te zdają mi się nader odlegle. Pierwszego był Dzień Dziecka i kupiłam mężowi książkę, której ten nie przeczytał, w związku z czym nie mogę przeczytać jej ja. Mogłabym, ale co to byłby wtedy za prezent. On kupił mi lampkę na rower. Piątego przyszła pensja, bo zawsze wtedy przychodzi, chyba że jest akurat weekend albo święto, to wtedy przychodzi wcześniej. Tyle jestem w stanie ustalić.Czytaj dalej »