Pięć refleksji o pracy

Wyszłam dziś z pracy po ponad dziesięciu godzinach. Mózg miałam w takim stanie, że musiałam pięć razy przespacerować się wzdłuż stoiska z warzywami w Lidlu, by zdecydować, czy kupić paprykę, czy lepiej pomidora. W drodze do domu tak intensywnie myślałam o tym, jak bardzo jestem zmęczona, a przede mną jeszcze 390 słów* do przetłumaczenia po powrocie, że prawie wlazłam komuś pod rower.Czytaj dalej »

Reklamy

Przeczytane w sierpniu, czyli miesiąc z Agathą Christie

Sierpień był miesiącem raczej kontrastowym — z jednej strony cudowny urlop, rocznica ślubu, wesele kuzyna, ruskie pierogi i porządek w szufladzie z bielizną, z drugiej tajemnicza awaria zlewu, o której po dziś dzień nie wiadomo, czy została usunięta, czy tylko przyczaiła się na jakiś czas, przeziębienie, osłonka od łańcucha rowerowego, która nie chce ani trzymać się na miejscu, ani definitywnie odpaść, a wreszcie powidła śliwkowe mojej mamy, które po otwarciu okazały się spleśniałe. Być może dlatego, w ramach przeciwwagi, moje lektury były dość monotonne.Czytaj dalej »