Przeczytane w październiku 2018

Nie pisałam przez miesiąc. Próbowałam, ale nie wychodziło. Zdania były kanciaste, treść wtórna. Być może cały swój potencjał intelektualny zużywałam w pracy, choć przecież wyznaję zasadę, by nie dawać z siebie wszystkiego, bo coś przecież trzeba zostawić dla siebie. Podejrzewam, że po prostu nie miałam go w poprzednim miesiącu zbyt wiele.

Wybór październikowych lektur zdaje się ten stan rzeczy potwierdzać. Nie czytałam dzieł ważnych, wybitnych, poszerzających horyzonty, choć kilka nawet kupiłam. Zamiast tego karmiłam się taśmowo kryminałami.

  1. Zaczęłam od „Lethal white” Roberta Galbraitha, za którym to pseudonimem kryje się J.K. Rowling. Była to satysfakcjonująca lektura.
  2. Następnie przeczytałam dwa zbiorki opowiadań z serii Złota Podkowa: „Kiedy byłem piratem” i
  3. „Czarny pies”. Były w siatce od babci razem z kryminałami milicyjnymi i dziełami Antoniego Marczyńskiego. To wspaniały prezent, dlatego książki te dawkuję sobie po trochu, inaczej bowiem przeczytałabym je w tydzień.
  4. Pozwoliłam sobie jednak na przeczytanie jeszcze jednej pozycji z siatki, a mianowicie „Zabójstwa w nowej dzielnicy” Adrianny Gozdeckiej. Lubię klimat kryminałów milicyjnych, więc niedostatki intrygi nie przeszkadzały mi bardzo.
  5. Potem wróciłam do klasyki, czyli książek Agathy Christie, wybieranych tym razem nie według postaci, a w zasadzie losowo, choć raczej spośród wcześniejszych dzieł. Uświadomiłam sobie przy tym, że liczba kryminałów Agathy Christie jest wbrew pozorom skończona i że już relatywnie niedługo przeczytam je wszystkie. To mnie niepokoi. W październiku sięgnęłam kolejno po „Mężczyznę w brązowym garniturze”,
  6. „Morderstwo na polu golfowym”,
  7. „Zło, które żyje pod słońcem”,
  8. Śmierć lorda Edgware’a”,
  9. „Morderstwo w Orient Expressie” i
  10. „Śmierć w chmurach”. Zaczęłam też czytać „Morderstwo w Mezopotamii”, które zapowiadało się całkiem dobrze, ale wtedy wydarzyła się tragedia: zepsuł mi się czytnik! Zapewne łatwo potraficie sobie wyobrazić ogrom mojego cierpienia.
  11. Dopiero pod koniec miesiąca zmieniłam tematykę, sięgając po biografię „Ota Pavel. Pod powierzchnią” Książka jest ciekawa, uderzyło mnie jednak, jak mało tam kobiet. Matka czasem się pojawia, choć nie tak często jak ojciec, o żonie natomiast dowiadujemy się bardzo niewiele. Poznajemy opinię przyjaciół, znajomych, synów i braci pisarza o jego twórczości, a to, czy podobała się żonie (czy jakiejkolwiek innej osobie płci żeńskiej) pozostaje dla nas tajemnicą. Wiemy tyle, że żona przepisywała ją przy takiej czy innej okazji na maszynie. Czy ze wstrętem, czy z zachwytem, to najwyraźniej nie ma znaczenia.

Nie wiem, jak mój poziom intelektualny przedstawiał się będzie w listopadzie. Nieuniknione w tym miesiącu ciemno, zimno i chujoza zazwyczaj nie wpływają na niego dobrze. No cóż, najwyżej dostaniecie kolejną listę kryminałów, a książki Agathy Christie skończą mi się jeszcze w tym roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s