Wszystkie jesteśmy pasztetami

Mam pewien osobliwy zwyczaj: po przeczytaniu każdego niezwiązanego z polityką tekstu na gazecie.pl sprawdzam, czy wśród zamieszczonych pod nim komentarzy znajduje się jakiś nieśmieszny żart z PiS-u. Zazwyczaj znajduję go niemal natychmiast. Pewnego razu zainteresował mnie artykuł o spódnicach pomagających ukryć dużą pupę i szerokie biodra. Nie, żeby było mi to do czegokolwiek potrzebne, nie widzę wszak powodu, by ukrywać przed światem fakt, że mam wielki tyłek, zwłaszcza że jestem z niego raczej zadowolona. Wątpię zresztą, by jego gabaryty były możliwe do ukrycia. Obejrzałam spódnice, doszłam do wniosku, że żadna nie podoba mi się na tyle, by choćby rozważyć zakup, po czym skierowałam się ku komentarzom. Do nieśmiesznych żartów z PiS-u nie dotarłam, bowiem już pierwszy komcionauta sprawił, że odechciało mi się czytać dalej.Czytaj dalej »

Reklamy

Polecam, Kobieta Lemur #11

Ostatnio odnosiłam wrażenie, że czytam mniej wszystkiego: książek, artykułów, fejsbuka. I choć faktycznie wciąż nie przeczytałam publikacji, która przydałaby mi się najbardziej, to znaczy instrukcji obsługi mikrofalówki w pomieszczeniu socjalnym, to jednak z czytaniem wszystkiego innego nie jest tak źle. Dlatego — nie, żeby była to sytuacja wyjątkowa — w niniejszych polecankach dominować będą teksty.Czytaj dalej »

Przeczytane w styczniu 2018

Sama nie wiem, co mam myśleć o tym styczniu. Z jednej strony trwał tak długo, że ledwo pamiętam o książkach, które przeczytałam na początku, z drugiej jednak wcale się nie dłużył, nie był pasmem ciągnących się w nieskończoność podobnych do siebie dni, jak to się zdarza z niektórymi miesiącami. Nie, żeby wydarzenia były jakoś szczególnie zróżnicowane. W pracy praca, po pracy często również praca, czasem jakieś rozrywki nieodbiegające od normy. A książek tylko sześć, bo tramwajem mam dwanaście minut w jedną stronę, rano przeważnie na stojąco, to co ja za ten czas przeczytam?Czytaj dalej »

200!

To jest dwusetna notka na niniejszym blogasku. Uważam, że to dobra okazja, by przedstawić dwadzieścia sześć faktów o mnie. Wiem, że to trochę losowa liczba, ale nikt nie przebrnąłby przez dwieście, a na dwudziestu nie udało mi się zatrzymać.Czytaj dalej »

Pół godziny bez bułki i inne następstwa pracy biurowej

Lemur_catta_-_George_Edwards
To nie jest bułka, ale co z tego

Jedyne następstwo podjęcia pracy etatowej, do którego mam zastrzeżenia, to Euthyrox. Jego spożywanie nie należy co prawda do moich obowiązków zawodowych, wynika jednak w pewien sposób z formy zatrudnienia, musiałam bowiem odbyć badania medycyny pracy, podczas których wymacano mi powiększoną tarczycę. Wymacano błędnie, co stwierdził mój tata za pomocą USG, ale TSH w badaniu krwi wyszło podwyższone. Nie wiem, jak można wymacać komuś podwyższony poziom hormonu w szyi, ale może lekarze medycyny pracy mają swoje supermoce. Nie wnikam. W każdym razie musiałam udać się do endokrynolożki.Czytaj dalej »

Polecam, Kobieta Lemur #10

Wygląda na to, że przespałam porę na styczniowe polecanki i to w sensie jak najbardziej dosłownym. A było tak: wróciwszy z pracy (bo trzeba wam wiedzieć, że mam od niedawna nowa pracę i wykonuję ją poza domem, co niezmiernie mnie raduje), zjadłam obiad, zapaliłam papierosa, po czym poszłam poczytać w łóżku i obudziłam się następnego dnia rano. Nie wiem, co o tym sądzić. Z jednej strony nie było to wcale nieprzyjemne, z drugiej jednak żywot ograniczający się do pracy i snu jakoś mnie nie pociąga. Dziś zatem postanowiłam nie zbliżać się do łóżka przed godziną dwudziestą drugą albo przynajmniej przed napisaniem notki.Czytaj dalej »

Nieprzeczytane w 2016

Początek stycznia jest dość monotematyczny: wszędzie podsumowania, a jak nie podsumowania, to postanowienia. Mnie się już jednego udało nie spełnić, bo miałam iść dziś na pocztę, a nie poszłam. Mniejsza z tym jednak, nie o poczcie miałam pisać, a o książkach. Znowu. I znowu w ujęciu rocznym, tym razem jednak cofam się do roku 2016, kiedy to nie przeczytałam następujących pozycji:Czytaj dalej »