Wszystkie jesteśmy pasztetami

Mam pewien osobliwy zwyczaj: po przeczytaniu każdego niezwiązanego z polityką tekstu na gazecie.pl sprawdzam, czy wśród zamieszczonych pod nim komentarzy znajduje się jakiś nieśmieszny żart z PiS-u. Zazwyczaj znajduję go niemal natychmiast. Pewnego razu zainteresował mnie artykuł o spódnicach pomagających ukryć dużą pupę i szerokie biodra. Nie, żeby było mi to do czegokolwiek potrzebne, nie widzę wszak powodu, by ukrywać przed światem fakt, że mam wielki tyłek, zwłaszcza że jestem z niego raczej zadowolona. Wątpię zresztą, by jego gabaryty były możliwe do ukrycia. Obejrzałam spódnice, doszłam do wniosku, że żadna nie podoba mi się na tyle, by choćby rozważyć zakup, po czym skierowałam się ku komentarzom. Do nieśmiesznych żartów z PiS-u nie dotarłam, bowiem już pierwszy komcionauta sprawił, że odechciało mi się czytać dalej.Czytaj dalej »

Reklamy

Pół godziny bez bułki i inne następstwa pracy biurowej

Lemur_catta_-_George_Edwards
To nie jest bułka, ale co z tego

Jedyne następstwo podjęcia pracy etatowej, do którego mam zastrzeżenia, to Euthyrox. Jego spożywanie nie należy co prawda do moich obowiązków zawodowych, wynika jednak w pewien sposób z formy zatrudnienia, musiałam bowiem odbyć badania medycyny pracy, podczas których wymacano mi powiększoną tarczycę. Wymacano błędnie, co stwierdził mój tata za pomocą USG, ale TSH w badaniu krwi wyszło podwyższone. Nie wiem, jak można wymacać komuś podwyższony poziom hormonu w szyi, ale może lekarze medycyny pracy mają swoje supermoce. Nie wnikam. W każdym razie musiałam udać się do endokrynolożki.Czytaj dalej »

Co u mnie

Najpierw były przygotowania do remontu. Wszystko trzeba było przepatrzeć, pochować do pudeł, niepotrzebne szpeja powyrzucać, meble zsunąć na środek i przykryć folią malarską. Odkryłam, że mam w domu rzeczy, których posiadania nie byłam świadoma, jak na przykład przynajmniej półmetrowej długości rurki do napojów, oraz że nie mam rzeczy, które myślałam, że mam, jak na przykład drugi tom komiksu „Maus”. Mój mąż odkrył natomiast, że jeśli chodzi o proste czynności wymagające manipulowania ciężkimi przedmiotami, nie ma ze mnie najmniejszego pożytku, istnieją natomiast duże szanse na katastrofę. Tej udało się szczęśliwie uniknąć.Czytaj dalej »

Baby są jakieś dziwne

Czasem mam ochotę wyjść ze złoconych ram dobrego wychowania i informować ludzi, którzy nie mają racji w internecie, że pierdolą. Myślę, że przez chwilę mogłabym poczuć się od tego lepiej. Problem w tym, że ludzi, którzy nie mają racji w internecie, nie skłoniłoby to do zmiany poglądów. Co prawda na rozsądną argumentację też są zazwyczaj raczej odporni, ale wtedy przynajmniej jest szansa. Zaś jedyne, co może w nich wzbudzić krótkie i płynące z serca „Ale ty pierdolisz!”, to poczucie, że właśnie zyskali status komcionauty wyklętego, brutalnie atakowanego przez przeważające siły wroga. Najczęściej nie piszę nic, bo nie mam czasu albo siły na flejmy. Tym razem też nic nie napisałam, ponieważ nie miałam ani jednego, ani drugiego.Czytaj dalej »