Przeczytane w czerwcu 2018

Dotarło do mnie właśnie, że nie pamiętam dobrze początku czerwca. Coś się wtedy działo, ale wydarzenia te zdają mi się nader odlegle. Pierwszego był Dzień Dziecka i kupiłam mężowi książkę, której ten nie przeczytał, w związku z czym nie mogę przeczytać jej ja. Mogłabym, ale co to byłby wtedy za prezent. On kupił mi lampkę na rower. Piątego przyszła pensja, bo zawsze wtedy przychodzi, chyba że jest akurat weekend albo święto, to wtedy przychodzi wcześniej. Tyle jestem w stanie ustalić.Czytaj dalej »

Reklamy

Sceny z życia lemurów

  1. Mądrość życiowa

— Pomyślałam, żeby przedstawić na blogu listę swoich mądrości życiowych.
— I ile ich już masz?
— Jedną.

Dla zainteresowanych — oto mądrość: nawet jeśli bardzo potrzebujesz zresetować mózg po pracy czymś plugawym, nie słuchaj w tym celu utworów Popka. Przyklejają się do mózgu na długie godziny, a zanucić wstyd.Czytaj dalej »

Przeczytane w maju 2018

Śniło mi się, że na śmierć zapomniałam, że dziś jest ślub mojego kuzyna Piotrka z Tarnowa, wnuka cioci Zosi. Obudziłam się wobec tego o szóstej i w pierwszej chwili zamierzałam od razu zadzwonić do mamy, żeby upewnić się, że to na pewno był sen, a jeśli nie, to przynajmniej że ślub jest w Tarnowie, a nie na Wyspach, gdzie ówże kuzyn od kilku lat mieszka. Szybko doszłam do wniosku, że o tej porze w sobotę nawet moja mama, u której tendencja do wstawania bladym świtem pogłębia się z wiekiem, może jeszcze spać. Poczekałam zatem do dziewiątej, kiedy to już zaczyna wypadać dzwonić do ludzi, i ostatecznie upewniłam się, że był to tylko sen. I dobrze, bo gdyby okazało się inaczej, nie zdążyłabym dzisiaj zdać wam raportu z przeczytanych w maju książek ani pokończyć zleceń. Od was mogłabym chyba liczyć na wybaczenie, podejrzewam jednak, że dla klientów nieoczekiwany ślub i wesele w rodzinie to słabe usprawiedliwienie.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — cała reszta

IMG_0404Prom do Helsinek wypływał wczesnym rankiem i przez dwie godziny sunął w deszczu przez Morze Bałtyckie. Padało też, gdy dotarliśmy na miejsce, co nie nastrajało optymistycznie, jednak wkrótce się rozpogodziło. Z promu przesiedliśmy się na tramwaj, z tramwaju na inny, mały prom, którym dostaliśmy się do twierdzy Suomenlinna położonej na grupie sześciu wysp. Oprócz twierdzy na wyspach występują również kaczki i muzeum wojskowe, a także domy zwykłych mieszkańców. Muzeum wojskowe było zresztą zamknięte, o czym poinformował nas postawny żołnierz dzierżący w rękach głowę manekina. Żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęcia.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — Tallin

Pierwsza część Pamiętników znajduje się tutaj.

Hostel w Tallinie dla odmiany naprawdę znajduje się w centrum i od wewnątrz cały oblepiony jest karteczkami. „Zostaw tu swoje buty i swoje zmartwienia” — głosi karteczka nad stojakiem na obuwie w korytarzu. „Nie wrzucać papieru toaletowego do muszli klozetowej” — można przeczytać w toalecie. Najwięcej karteczek jest w kuchni: „Niepodpisane jedzenie będzie uznawane za dobro wspólne”, „Pamiętaj, by po sobie pozmywać”, „Podczas gotowania włączaj okap”, „Do obsługi zmywarki uprawniony jest wyłącznie personel obiektu”. Nie pozostaje nam nic innego, jak się dostosować, w markecie kupujemy więc dwie pary grafitowych pantofli unisex, a przyniesione stamtąd jedzenie oklejamy taśmą, na której wypisujemy nasze imiona. Tylko do karteczki w toalecie stale zapominam się stosować, ale nic się nie zatyka.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — Wilno

Gdy jedziemy przez Litwę, mijamy głównie pola i lasy, z przewagą tych ostatnich. A potem z lasu wyłania się Wilno. Posiłkując się mapami Google’a, prowadzę Mateusza do hostelu. Trochę dziwi nas, że nie jedziemy w kierunku centrum, wszak opis na booking.com obiecywał jego bliskość. Jak się okazuje, były to tylko czcze obietnice, co mogliśmy sprawdzić, wszak słyszeliśmy, niepotwierdzone co prawda, historie o mieszkaniach do wynajęcia znajdujących się dwadzieścia minut od krakowskiego starego miasta, czyli w Wieliczce. Istotnie, przejazd pociągiem ze stacji Wieliczka Bogucice do stacji Kraków Główny właśnie tyle zajmuje. Byliśmy jednak zbyt optymistycznie nastawieni.Czytaj dalej »