Czapka

Patrzę na tę dziewczynę tylko dlatego, że jej czapka przypomina mi jedne moje rajstopy — kolor na granicy między bordo a śliwką, przetykana błyszczącą niebieskawą nitką. Dawno je wyrzuciłam, bo porobiły się w nich dziury — nie oczka, tylko właśnie dziury — ale dobrze je pamiętam. Zawsze nosiłam je do czarnej spódnicy i jednego z dwóch pasujących do nich swetrów. A teraz siedzę w autobusie i przyglądam się dziewczynie. Nie, żeby specjalnie, mój wzrok po prostu na niej zawisł. To studentka, stoi i rozmawia z innymi studentami. „No i nie oddałam jej tego, bo.” — mówi, a to „bo” z „o” przedłużonym i nosowym, brzmiącym prawie jak „ą”, wyraża wszystko tak dokładnie, że nie trzeba już nic dodawać. I ona nie dodaje. Lekko marszczy brwi, wydyma górną wargę. Od razu wiadomo, że oddawanie tego, czymkolwiek ono jest, to czynność pozbawiona sensu i celu, wręcz wstrętna, czy to ze względu na tajemniczą nią, czy na jakieś inne okoliczności.Czytaj dalej »