Przeczytane w październiku 2016

Ponieważ październik uprzejmy był wreszcie minąć, pora na „przeczytane”. Wiem, że nie jest to wasz ulubiony typ notek, ale piszę je chyba bardziej dla siebie niż z jakichkolwiek innych powodów. Nie pozwalają mi zarzucić pisania, nawet jeśli w drugiej połowie miesiąca dopada mnie zniechęcenie. Poza tym polubiłam prowadzenie listy przeczytanych książek, choć nie jestem miłośniczką list. Na zakupy bardzo rzadko chodzę z kartką, a gdy raz zażądał takiej kartki Mateusz, otrzymał dzieło następującej treści:

  • Rzeczy na zupę
  • Majonez
  • Picie

Czytaj dalej »

Przeczytane w maju 2016

Od osiemnastu dni nie opublikowałam ani słowa. Głownie dlatego, że intensywnie zarabiałam hajsy. Ktoś mógłby powiedzieć, że zaburzyłam work-life balance, uprzejmie prosiłabym jednak, by tego nie robił, gdyż nie wiem jak inni, ale ja jestem żywa również w godzinach pracy. Które to godziny pewnego razu rozciągnęły mi się na całą noc (oddzielającą od siebie dni powszednie). Doprawdy, czułam że żyję, choć może faktycznie wolałabym nie czuć, gdyż oznaki życia polegały głównie na bólu pleców, szczypaniu oczu i temu podobnych. Pecunia jednakowoż non olet.Czytaj dalej »

Grube dziecko

Byłam grubym dzieckiem. Nie otyłym, ale z widoczną nadwagą. Potem mi przeszło, wyrosłam. Obecnie nadwaga wróciła, bo sprzyja jej mój osiadł przed komputerem tryb życia. Trudno. W zasadzie nie myślę o tym zbyt często. Ale gdy myślę, czasem odzywa się we mnie tamto grube dziecko. Nie zawsze. Powiedziałabym, że przeważnie nie. Ale gdy się odzywa, jest wściekłe i nie ma do powiedzenia nic przyjemnego. W zasadzie jego słowa można sprowadzić do „Nie akceptujesz mnie i na dodatek uważasz, że jest to mój problem”.Czytaj dalej »

Zapiski ze sprzątanego mieszkania

Na poniedziałek i wtorek biorę wolne i poświęcam je na jazdę na szmacie. Idzie mi powoli, bo ciągle robię sobie przerwy na papierosa i Facebooka. Na komórce, bo wiem, czym skończyłoby się włączenie komputera. Zalogowaniem się tylko na chwilę i sprawdzeniem służbowej poczty. Co z kolei doprowadziłoby do odpowiedzenia na kilkanaście maili, wykonania drobnego riserczyku, szybkiego rzucenia okiem na to, tamto i owamto, co w efekcie oznaczałoby pół dnia z głowy. Więc trzymam się dzielnie i nie włączam.Czytaj dalej »

Przeczytane w lipcu

Van Veeteren wśród książek. Źródło http://www.gotland.net/bo-leva/arkiv/trailers-for-de-gotlandska-van-veeteren-filmerna. Fot.: Fredrik Hjerling

Właściwie powinnam być już na urlopie i radośnie zaczynać odhaczanie książek z tego posta. Ale wskutek licznych zmian decyzji równie licznych osób wyjeżdżam dopiero za dwa tygodnie, w miejsce oddalone o trzy tysiące kilometrów od pierwotnego celu podróży, a w dodatku do hotelu zamiast pod namiot. Siedzę zatem teraz w domu i z kronikarskiego obowiązku zdaję comiesięczny raport czytelniczy:Czytaj dalej »