Wszystkie jesteśmy pasztetami

Mam pewien osobliwy zwyczaj: po przeczytaniu każdego niezwiązanego z polityką tekstu na gazecie.pl sprawdzam, czy wśród zamieszczonych pod nim komentarzy znajduje się jakiś nieśmieszny żart z PiS-u. Zazwyczaj znajduję go niemal natychmiast. Pewnego razu zainteresował mnie artykuł o spódnicach pomagających ukryć dużą pupę i szerokie biodra. Nie, żeby było mi to do czegokolwiek potrzebne, nie widzę wszak powodu, by ukrywać przed światem fakt, że mam wielki tyłek, zwłaszcza że jestem z niego raczej zadowolona. Wątpię zresztą, by jego gabaryty były możliwe do ukrycia. Obejrzałam spódnice, doszłam do wniosku, że żadna nie podoba mi się na tyle, by choćby rozważyć zakup, po czym skierowałam się ku komentarzom. Do nieśmiesznych żartów z PiS-u nie dotarłam, bowiem już pierwszy komcionauta sprawił, że odechciało mi się czytać dalej.Czytaj dalej »

Reklamy

Januszek tak ma

Nie lękaj się, mój drogi bracie Januszu, nie o Ciebie się rozchodzi, bo różne co prawda masz osobliwe przyzwyczajenia, ale raczej z gatunku smarowania wszystkiego grubo Kieleckim, a nie wyzywania obcych kobiet od kurew w celach humorystycznych. Tobie to się nie zdarza. A Januszowi Rudnickiemu owszem. Jedną z takich sytuacji opisała Anna Śmigulec:Czytaj dalej »

Baby są jakieś dziwne

Czasem mam ochotę wyjść ze złoconych ram dobrego wychowania i informować ludzi, którzy nie mają racji w internecie, że pierdolą. Myślę, że przez chwilę mogłabym poczuć się od tego lepiej. Problem w tym, że ludzi, którzy nie mają racji w internecie, nie skłoniłoby to do zmiany poglądów. Co prawda na rozsądną argumentację też są zazwyczaj raczej odporni, ale wtedy przynajmniej jest szansa. Zaś jedyne, co może w nich wzbudzić krótkie i płynące z serca „Ale ty pierdolisz!”, to poczucie, że właśnie zyskali status komcionauty wyklętego, brutalnie atakowanego przez przeważające siły wroga. Najczęściej nie piszę nic, bo nie mam czasu albo siły na flejmy. Tym razem też nic nie napisałam, ponieważ nie miałam ani jednego, ani drugiego.Czytaj dalej »

Obrona dziewczynkowatości

Chciałam ostatnio komuś opowiedzieć o mojej dziesięcioletniej kuzynce. „Lubi róż, modę i kucyki Pony, ale to bardzo bystra i fajna dziewczynka” — miałam na końcu języka, powstrzymałam się jednak, uświadomiłam sobie bowiem, co z tego zdania wynika: że zainteresowania uważane za typowe dla dziewczynek stoją w sprzeczności z inteligencją i szeroko pojętą fajnością. Bo czy o chłopcu ktoś powiedziałby „Lubi niebieski, auta i transformersy, ale to bardzo bystry i fajny chłopiec”?Czytaj dalej »

Zaprogramuj matce dom

Jedną z pierwszych rzeczy, które dane było mi ujrzeć dziś na fejsie był nowy spot MEN-u. Jak możecie się domyślić, nie jest to najlepszy możliwy początek wypełnionego tłumaczeniem i korektą dnia. Szlag mnie co prawda nie trafił, bo w ogóle nic mnie początkowo nie trafiło, gdyż mój mózg w pierwszej chwili zaklasyfikował dzieło jako telewizyjną reklamę środków czystości, jedną z tych, które w dawnych czasach wykorzystywało się na wyjście do toalety albo do kuchni i niby się ignorowało, lecz wkrótce okazywało się, że kwestie takie jak „A oto mama — Marzena Marecka. Marzena czyści co Marek namaże.” można cytować z pamięci, ale chyba powinien był.Czytaj dalej »

Ósmy marca

IMG_6661Ósmy marca zaczął się dziwnie: zapomniałam nałożyć na włosy odżywkę. Wydarzenie to samo w sobie nie jest jakoś szczególnie dramatyczne, zaniepokoiło mnie jednak. Czynności związane z braniem prysznica wykonuję zazwyczaj automatycznie, mózg angażując tylko w niezbędnym zakresie. Czym zatem pochłonięty był mój mózg, że nawet na ten niezbędny zakres nie było miejsca? Przyjemnie byłoby napisać, że prawami kobiet, bo taka jestem zaangażowana, że nawet podczas mycia łba nie mogę sobie odpuścić, ale nie jest to prawdą. Prawda jest taka, że, po pierwsze, nie pamiętam, a po drugie, zaangażowana jestem za mało.Czytaj dalej »