Przeczytane w czerwcu 2017

Zaistniał problem. Polega on na tym, że powoli kończą mi się pomysły na tych kilka wstępnych zdań postów w cyklu „Przeczytane”. Zawsze jest tak samo: [wstaw miesiąc] zleciał szybko/wolno. W [wstaw miesiąc] czytałam dużo/mało/głównie [wstaw gatunek]. Lubię/nie lubię [wstaw miesiąc], bo [wstaw powód]. Jeszcze nie wymyśliłam, jak problem ten rozwiązać ani czy w ogóle go rozwiązywać. Tym jednak mogę zająć się później. Teraz pora na to, na co z pewnością czekacie z utęsknieniem: na kolejną listę.Czytaj dalej »

Reklamy

Przeczytane w maju 2017

Nadszedł czerwiec, co mnie cieszy, gdyż w czerwcu mam urodziny (dwudziestego, postarajcie się to zapamiętać), a poza tym jest ciepło. Nadszedł również Dzień Dziecka, co na niniejszym blogasku nie będzie celebrowane w sposób szczególny, są bowiem rzeczy ważniejsze niż wpisy okolicznościowe, a mianowicie wpisy cykliczne. Konkretnie zaś Przeczytane.Czytaj dalej »

Przeczytane w styczniu 2017

Styczeń nie był dla mnie miesiącem lekkim, a to głównie z przyczyn zawodowych. Cieszę się zatem, że napisałam chociaż te pięć notek. Planowałam siedem, który to poziom udawało mi się utrzymywać przez ostatnie pół roku. Nie wyszło trudno, nie mam siły się jeszcze i tym przejmować. W zaistniałej sytuacji dziwić może, że w ogóle chciało mi się cokolwiek czytać. A jednak.Czytaj dalej »

Przeczytane we wrześniu 2016

We wrześniu czytałam głównie kryminały. Zupełnie jak w 2015, kiedy to w ogóle czytałam głównie kryminały. Chyba mi się wtedy trochę przejadły, bo od stycznia do maja bieżącego roku leżały odłogiem. Nie, żebym się tak od razu stała literacko mniej krwiożercza, jakiś trup musiał być w każdym miesiącu. W literaturze w kółko ktoś umiera.Czytaj dalej »

Przeczytane w październiku | Pierwsza rocznica

Wczoraj minął rok odkąd na niniejszym blogasku ukazała się pierwsza notka. Planowałam coś opublikować dokładnie w rocznicę, ale po długim dniu wytężonej pracy nie mogłam już patrzeć na komputer. A pisanie dłuższych tekstów na komórce… niby da się, różne rzeczy się da, jak się człowiek uprze, ale niekoniecznie miałoby to sens. Wątpię zresztą, czy byłam wczoraj zdolna do złożenia trzech trzymających się kupy zdań.Czytaj dalej »

„Co nas nie zabije” — recenzja

Źródło: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/co_nas_nie_zabije_27_sierpnia_zadebiutuje_czwarta_czesc_sagi_millenium_332875.html

Nigdy nie byłam fanką serii „Millennium” Stiega Larssona. W swoim czasie przeczytałam ją rzecz jasna w całości, byłam nawet na filmie na podstawie pierwszej części, daleka byłam jednak od wyrażanego przez licznych znajomych zachwytu. Czytało się to dziwnie — łapczywie, z zaangażowaniem, ale jednocześnie z poczuciem jakiejś nieadekwatności wynikającej z faktu, że jest to dzieło wybitnie źle napisane: opisy wnętrz i przedmiotów brzmią jak połączenie katalogu Ikei i gazetki MediaMarktu, a Lisbeth z każdą stroną zyskuje kolejne supermoce, a na końcu także supercycki. Do tego jeszcze błąd gramatyczny w polskiej wersji tytułu drugiej trzeciej [Edycja, bo błąd. Dziękuję Zofii K. za dostrzeżenie go] części.Czytaj dalej »

Przeczytane w lipcu

Van Veeteren wśród książek. Źródło http://www.gotland.net/bo-leva/arkiv/trailers-for-de-gotlandska-van-veeteren-filmerna. Fot.: Fredrik Hjerling

Właściwie powinnam być już na urlopie i radośnie zaczynać odhaczanie książek z tego posta. Ale wskutek licznych zmian decyzji równie licznych osób wyjeżdżam dopiero za dwa tygodnie, w miejsce oddalone o trzy tysiące kilometrów od pierwotnego celu podróży, a w dodatku do hotelu zamiast pod namiot. Siedzę zatem teraz w domu i z kronikarskiego obowiązku zdaję comiesięczny raport czytelniczy:Czytaj dalej »