Przeczytane w czerwcu 2018

Dotarło do mnie właśnie, że nie pamiętam dobrze początku czerwca. Coś się wtedy działo, ale wydarzenia te zdają mi się nader odlegle. Pierwszego był Dzień Dziecka i kupiłam mężowi książkę, której ten nie przeczytał, w związku z czym nie mogę przeczytać jej ja. Mogłabym, ale co to byłby wtedy za prezent. On kupił mi lampkę na rower. Piątego przyszła pensja, bo zawsze wtedy przychodzi, chyba że jest akurat weekend albo święto, to wtedy przychodzi wcześniej. Tyle jestem w stanie ustalić.Czytaj dalej »

Reklamy

Przeczytane w maju 2018

Śniło mi się, że na śmierć zapomniałam, że dziś jest ślub mojego kuzyna Piotrka z Tarnowa, wnuka cioci Zosi. Obudziłam się wobec tego o szóstej i w pierwszej chwili zamierzałam od razu zadzwonić do mamy, żeby upewnić się, że to na pewno był sen, a jeśli nie, to przynajmniej że ślub jest w Tarnowie, a nie na Wyspach, gdzie ówże kuzyn od kilku lat mieszka. Szybko doszłam do wniosku, że o tej porze w sobotę nawet moja mama, u której tendencja do wstawania bladym świtem pogłębia się z wiekiem, może jeszcze spać. Poczekałam zatem do dziewiątej, kiedy to już zaczyna wypadać dzwonić do ludzi, i ostatecznie upewniłam się, że był to tylko sen. I dobrze, bo gdyby okazało się inaczej, nie zdążyłabym dzisiaj zdać wam raportu z przeczytanych w maju książek ani pokończyć zleceń. Od was mogłabym chyba liczyć na wybaczenie, podejrzewam jednak, że dla klientów nieoczekiwany ślub i wesele w rodzinie to słabe usprawiedliwienie.Czytaj dalej »

Przeczytane w styczniu 2018

Sama nie wiem, co mam myśleć o tym styczniu. Z jednej strony trwał tak długo, że ledwo pamiętam o książkach, które przeczytałam na początku, z drugiej jednak wcale się nie dłużył, nie był pasmem ciągnących się w nieskończoność podobnych do siebie dni, jak to się zdarza z niektórymi miesiącami. Nie, żeby wydarzenia były jakoś szczególnie zróżnicowane. W pracy praca, po pracy często również praca, czasem jakieś rozrywki nieodbiegające od normy. A książek tylko sześć, bo tramwajem mam dwanaście minut w jedną stronę, rano przeważnie na stojąco, to co ja za ten czas przeczytam?Czytaj dalej »

Nieprzeczytane w 2016

Początek stycznia jest dość monotematyczny: wszędzie podsumowania, a jak nie podsumowania, to postanowienia. Mnie się już jednego udało nie spełnić, bo miałam iść dziś na pocztę, a nie poszłam. Mniejsza z tym jednak, nie o poczcie miałam pisać, a o książkach. Znowu. I znowu w ujęciu rocznym, tym razem jednak cofam się do roku 2016, kiedy to nie przeczytałam następujących pozycji:Czytaj dalej »