Przeczytane w marcu 2018

W marcu przeczytałam czternaście książek. Podejrzewam, że tak znaczny wzrost tej liczby w stosunku do dwóch poprzednich miesięcy wywołały dwa czynniki: święta i L4, czyli doskonałe okazje, by leżeć i czytać. Co prawda z okazji świąt trzeba jeszcze jeść, a z okazji L4 kaszleć, ale zapewniam, że nie zajmuje to zbyt wiele czasu i w większości przypadków nie wymaga odrywania się od lektury.Czytaj dalej »

Grzeszne przyjemności

Guilty pleasures tłumaczy się podobno jako grzeszne przyjemności. Niech będzie, kimże ja wszak jestem, żeby zgłaszać obiekcje. Oprócz tego, rzecz jasna, że magistrą przekładoznawstwa. Ze studiów wyniosłam jednak przekonanie, że „no jakoś mi nie pasuje” jako argument sprawdza się słabo w porywach do wcale.Czytaj dalej »