Pamiętniki z wakacji 2018 #4

W nasz ostatni wieczór w Prigradicy zorganizowano festyn. Śmialiśmy się, że to z radości z powodu naszego wyjazdu. Nie poszliśmy. Nie urządziliśmy też grilla na podwórku. Wystarczył nam piekarnik. Może jesteśmy nudnymi ludźmi. Albo po prostu już wtedy łapało nas przeziębienie.

IMG_1312
Balony już przygotowane na festyn

Czytaj dalej »

Reklamy

Pamiętniki z wakacji 2018 — z życia Grażyny

Do Prigradicy jechaliśmy z przesiadkami jak, nie przymierzając, do Ikei. Najpierw jednym autobusem do Katowic, potem drugim do Splitu, w końcu promem do miejsca docelowego. Podróż przebiegła pomyślnie. Przeczytałam półtorej powieści. Mateusz też trochę czytał, a w międzyczasie wygłosił półgodzinny improwizowany wykład o postmodernizmie. Czasem mu się to po prostu zdarza. Na stacji benzynowej na Węgrzech oglądaliśmy zaćmienie księżyca. W Splicie, korzystając z kilku wolnych godzin, wspięliśmy się na wzgórze, na którego szczycie znajdował się ogród zoologiczny. Wyglądał na nieczynny od dłuższego czasu. Siedzieliśmy więc na ławce i robiliśmy zdjęcia kotom.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — cała reszta

IMG_0404Prom do Helsinek wypływał wczesnym rankiem i przez dwie godziny sunął w deszczu przez Morze Bałtyckie. Padało też, gdy dotarliśmy na miejsce, co nie nastrajało optymistycznie, jednak wkrótce się rozpogodziło. Z promu przesiedliśmy się na tramwaj, z tramwaju na inny, mały prom, którym dostaliśmy się do twierdzy Suomenlinna położonej na grupie sześciu wysp. Oprócz twierdzy na wyspach występują również kaczki i muzeum wojskowe, a także domy zwykłych mieszkańców. Muzeum wojskowe było zresztą zamknięte, o czym poinformował nas postawny żołnierz dzierżący w rękach głowę manekina. Żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęcia.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — Tallin

Pierwsza część Pamiętników znajduje się tutaj.

Hostel w Tallinie dla odmiany naprawdę znajduje się w centrum i od wewnątrz cały oblepiony jest karteczkami. „Zostaw tu swoje buty i swoje zmartwienia” — głosi karteczka nad stojakiem na obuwie w korytarzu. „Nie wrzucać papieru toaletowego do muszli klozetowej” — można przeczytać w toalecie. Najwięcej karteczek jest w kuchni: „Niepodpisane jedzenie będzie uznawane za dobro wspólne”, „Pamiętaj, by po sobie pozmywać”, „Podczas gotowania włączaj okap”, „Do obsługi zmywarki uprawniony jest wyłącznie personel obiektu”. Nie pozostaje nam nic innego, jak się dostosować, w markecie kupujemy więc dwie pary grafitowych pantofli unisex, a przyniesione stamtąd jedzenie oklejamy taśmą, na której wypisujemy nasze imiona. Tylko do karteczki w toalecie stale zapominam się stosować, ale nic się nie zatyka.Czytaj dalej »

Pamiętniki z majówki — Wilno

Gdy jedziemy przez Litwę, mijamy głównie pola i lasy, z przewagą tych ostatnich. A potem z lasu wyłania się Wilno. Posiłkując się mapami Google’a, prowadzę Mateusza do hostelu. Trochę dziwi nas, że nie jedziemy w kierunku centrum, wszak opis na booking.com obiecywał jego bliskość. Jak się okazuje, były to tylko czcze obietnice, co mogliśmy sprawdzić, wszak słyszeliśmy, niepotwierdzone co prawda, historie o mieszkaniach do wynajęcia znajdujących się dwadzieścia minut od krakowskiego starego miasta, czyli w Wieliczce. Istotnie, przejazd pociągiem ze stacji Wieliczka Bogucice do stacji Kraków Główny właśnie tyle zajmuje. Byliśmy jednak zbyt optymistycznie nastawieni.Czytaj dalej »

Pamiętniki z wakacji 2017 #4 (poniekąd)

Ostatniego dnia pobytu było pochmurno i chwilami padał nawet deszcz. Chyba po to, by łatwiej nam było wyjechać. Poszliśmy do muzeum morza, kupiliśmy wino, wysłaliśmy kartki, ostatni raz wykąpaliśmy się w morzu, a wieczorem podczas romantycznego spaceru obserwowaliśmy burzę po drugiej stronie zatoki. Następnego dnia o 6.50 rano wyjechaliśmy. Świeciło słońce, ale przestało za którymś kolejnym tunelem. Im bliżej Polski, tym bardziej było szaro i nieciekawie. Jesień.Czytaj dalej »

Przeczytane w sierpniu 2017

Wróciłam. Rozpakowałam walizki, nastawiłam dwa prania, czarne i białe, gdyż wybór tych kolorów pozwala na uzyskanie największej liczby czystych majtek, wysłałam Mateusza do sklepu, zdrzemnęłam się, po czym usiadłam na kanapie i zaczęłam rozważać, czy w ogóle powinnam włączać komputer. Bliska byłam decyzji, żeby dać sobie spokój, jednak myśl o tym, że Przeczytane i tak są już opóźnione, kazała mi podjąć to działanie. Wstałam z kanapy. Usiadłam na stanowisku wydajnej pracy, ściągnęłam pliki na poniedziałek, rozpakowałam je, przejrzałam, przetłumaczyłam z rozpędu kilka segmentów, po czym przypomniałam sobie, że nie taki był mój cel. I oto jestem, ja i dziesięć książek przeczytanych w sierpniu.Czytaj dalej »